
Prawo nie pozwala prezydentowi zawetować ustawy budżetowej, więc Karol Nawrocki nie miał zbyt wielu możliwości uprzykrzenia życia rządowi na tym polu. Złożył swój podpis i do Trybunału Konstytucyjnego akt skierował tylko w ramach kontroli następczej. A kiedy długopis został odłożony, w ruch poszła machina propagandowa – szczególnie mocno skupiająca się na pewnej różnicy rzędu 0,19 p.p.
Jak informowaliśmy w naTemat.pl, w poniedziałek 19 stycznia prezydent Karol Nawrocki oznajmił, iż podjął decyzję w sprawie ustawy budżetowej. – Mimo mojej krytycznej oceny tego budżetu, Konstytucja nie daje mi prawa go zawetować – utyskiwał już na początku swojego oświadczenia.
– Biorąc pod uwagę wszystkie przedstawione argumenty i kompetencje, które posiadam, zdecydowałem się podpisać ustawę budżetową, ale jednocześnie zdecydowałem się skierować ją w trybie kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego – dodał.
Dalej Nawrocki narzekał, że budżet państwa na 2026 rok stanowi "dowód głębokiego kryzysu wiarygodności, skuteczności i sprawczości". – To budżet, który pokazuje bezradną kapitulację wobec wyzwań, przed jakimi stoi Polska. To budżet niespełnionych obietnic z kampanii wyborczej, zawiedzionych oczekiwań Polaków – mówiła głowa państwa i dodatkowo stwierdziła, że projekt został "oparty na gigantycznym zadłużeniu".
Niedługo po tym oświadczeniu prezydencka machina propagandowa znalazła jednak inny, szczególnie chwytliwy powód do punktowania ekipy Donalda Tuska. Główny "przekaz dnia" na prawicy stał się taki, że "Polska pod rządami Koalicji Obywatelskiej wycofuje się z wydatkowania 5 proc. PKB na obronność". A przecież tylko tak duże wydatki mają gwarantować, że Donald Trump pomoże NATO-wskim sojusznikom w przypadku wybuchu jakiegoś konfliktu
Ile Polska wyda na obronność? Wojenka Nawrockiego z rządem Tuska o 0,19 p.p.
No i rzeczywiście rząd dał Nawrockiemu taki pretekst. Choć w tym roku Polska wyda na obronność aż 200 mld zł, będzie to kwota o... 0,19 punktu procentowego niższa niż 5 proc. nadwiślańskiego PKB.
– Jest dokładnie 4,81 proc., czyli blisko 5 proc. PKB na obronność, ponad 200 mld zł i jest to największy wydatek na obronność w historii Polski – odpowiadał prezydentowi we wtorek wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. – Pan prezydent popełnia błąd też z punktu widzenia międzynarodowego w tej sprawie, dlatego, że Polska akurat w sprawach bezpieczeństwa naprawdę musi mówić jednym głosem – dodał polityk KO na antenie TVN24.
Po czym w ruch poszedł argument z Donalda Trumpa i jego znakomitej opinii o Polsce. – Cytuję Donalda Trumpa, który mówi: "Polska jest modelowym sojusznikiem, wydaje blisko 5 proc. PKB na obronność". I jeżeli to mówi Donald Trump, a nie mówi tego Karol Nawrocki, to znaczy, że Karol Nawrocki pomylił swoją rolę jako prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej – oznajmił Tomczyk.
Mniej więcej w tym samym czasie do pracy przystąpili też PR-owcy Koalicji Obywatelskiej. Do sieci wypuścili spot teoretycznie informujący o skali różnych wydatków w nowym bużecie państwa, w praktyce stanowiący zaś oręż do rywalizacji z Pałacem Prezydenckim.
– Budżet przyspieszenia podpisany. Od początku rządów dbamy o bezpieczeństwo Polek i Polaków. W 2026 roku przeznaczymy na obronność ponad 200 mld zł, co stanowi 4,81 proc. PKB. To będzie kolejny rok wzrostu nakładów na ochronę zdrowia, na którą przeznaczymy 247,8 mld zł. Przeznaczymy ponad 100 mld zł na programy społeczne, m.in. 800 plus, Aktywny Rodzic oraz 13. i 14. emeryturę – słyszą widzowie od lektora.
– To budżet inwestycji oraz rekordowych nakładów na obronę. Gdy prezydent uprawia polityczny teatr bez realnych skutków, my pracujemy dalej, dla Was – brzmią zaś ostatnie słowa na nagraniu.
