Iwona Wieczorek
Prokurtor ujawnił nowe informacje w sprawie Iwony Wieczorek Fot. materiały policji

Widok policjantów w białych kombinezonach i policyjnego namiotu przy ul. Polnej w Sopocie rozpalił w sieci lawinę domysłów. Wielu było przekonanych, że służby wróciły do sprawy zaginięcia Iwony Wieczorek. Jak jednak wynika z informacji ujawnionych przez prokuratora Archiwum X, był to fałszywy trop. Te działania nie miały żadnego związku z jedną z najbardziej tajemniczych spraw w Polsce.

REKLAMA

Prok. Eryk Stasielak, naczelnik Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Krakowie, czyli potocznie prokuratorskiego Archiwum X, w rozmowie z Mają Fenrych z "Faktu" wprost zdementował medialne spekulacje. Jak podkreślił, czynności prowadzone 14 stycznia przy ul. Polnej w Sopocie nie dotyczyły zaginięcia Iwony Wieczorek. Była to – jak zaznaczył – "czysta koincydencja czasowa".

Prokurator wyjaśnił, że policjanci pracowali tam w związku z inną, wieloletnią sprawą: zaginięciem dwóch nastolatek w Zakopanem. Co istotne, oba postępowania prowadzi ten sam śledczy – prok. Tomasz Boduch – co mogło dodatkowo wzmocnić mylne wrażenie, że chodzi o Iwonę Wieczorek.

Prokurator: "Dominującą wersją jest to, że Iwona Wieczorek nie żyje"

W rozmowie z "Faktem" prok. Stasielak szeroko odniósł się także do aktualnego stanu śledztwa w sprawie Iwony Wieczorek. Nie ukrywał, że obecnie za najbardziej prawdopodobny scenariusz policjanci uznają zabójstwo.

Dominującą wersją jest ta, że Iwona Wieczorek nie żyje i została zamordowana. Biorąc pod uwagę okoliczności faktyczne i doświadczenie życiowe, jest niewielkie prawdopodobieństwo, że Iwona jeszcze żyje, bo przecież gdyby żyła, to w jakiś sposób, by się z kimś skontaktowała. Ludzie nie znikają tak po prostu i gdzieś się rozpływają w czasoprzestrzeni – powiedział, ale podkreślił, że choć to główna hipoteza, prokuratura nie wyklucza żadnej możliwości.

Prok. Stasielak zdementował również pojawiające się w sieci informacje, jakoby odnaleziono szczątki, które miałyby należeć do zaginionej. Jak mówił, jeśli rzeczywiście doszło do zabójstwa, celem śledczych jest ustalenie, gdzie znajdują się zwłoki Iwony, ale na tym etapie nie ma mowy o ich odnalezieniu.

Prokurator Archiwum X ujawnił również, że śledczy przygotowują się do kolejnych działań w tej sprawie. Jak podkreślał w rozmowie z Mają Fenrych, nie będą to pojedyncze czynności ani działania ograniczone wyłącznie do Sopotu.

– Czynności będą prowadzone w Sopocie i gdzieś jeszcze, ale gdzie, tego nie mogę powiedzieć. Nie mogę też zdradzić jakie dokładnie czynności planujemy, bo od tego zależy ich wynik. Te czynności, to jest kwestia tygodni, a nie dni. Prokurator się przygotowuje do tego i działa z policją, to są czynności, które wymagają czasu – powiedział "Faktowi".

W sprawie Iwony Wieczorek nikt nie został na razie zatrzymany

Prok. Stasielak odniósł się także do głośnego apelu policji dotyczącego białego Fiata Cinquecento. Według ustaleń funkcjonariuszy samochód był widziany w rejonie Parku Reagana w Gdańsku dokładnie o godz. 5:07 w dniu, w którym zaginęła Iwona Wieczorek. Następnie Fiat miał przemieszczać się w kierunku Rumi, Redy oraz okolic Pucka.

Prokurator potwierdził, że śledczy rzeczywiście prowadzą czynności w tym kierunku, jednak nie ujawnił, czy kierowca pojazdu został już ustalony lub przesłuchany. Zaznaczył również, że w sprawie nie doszło dotąd do żadnych zatrzymań.

– Oczywiście przesłuchujemy świadków, korzystamy z osobowych źródeł dowodowych, natomiast nie została zatrzymana osoba lub osoby, którym by stawiano zarzut związany z zaginięciem Iwony Wieczorek bądź jej śmiercią – powiedział Faktowi" naczelnik prokuratorskiego Archiwum X.

Prok. Stasielak zapewnił również, że z perspektywy prokuratury nie ma obecnie zagrożenia dla potencjalnych świadków. Podkreślił, że jeśli ktoś ma informacje w sprawie, ale obawia się o swoje bezpieczeństwo, organy ścigania są w stanie zapewnić odpowiednią ochronę.

Iwona Wieczorek zaginęła 16 lat temu

Iwona Wieczorek zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku, wracając pieszo z klubu w Sopocie do domu w Gdańsku. Miała 19 lat. Choć śledztwo umorzono w 2012 roku, sprawa nigdy nie została zapomniana. W 2018 roku przejęła ją Prokuratura Krajowa, a rok później trafiła do prokuratorskiego Archiwum X.

Czytaj także: