Kokpit Audi
Wnętrze samochodów Audi od 2027 roku nie będzie już tak wyglądało. Fot. Adam Nowiński / naTemat.pl

Jeśli wsiadając do nowoczesnego samochodu, czujecie się jak w salonie z elektroniką użytkową, nie jesteście sami. Przez lata producenci przekonywali nas, że im większy ekran, tym bardziej "premium" jest wnętrze. Efekt? Deski rozdzielcze zamieniły się w wielkie, palcujące się tafle szkła. Ale w Ingolstadt właśnie następuje potężny zwrot akcji.

REKLAMA

Audi, czyli marka, która przez lata wyznaczała standardy jakości kabin przyznaje: "przesadziliśmy". Nadchodzi era, w której fizyczne przyciski i szlachetne materiały znów wezmą górę nad calami wyświetlaczy.

Koniec technologii dla samej technologii

Dlaczego w ogóle nasze auta zaczęły przypominać smartfony na kołach? Odpowiedź jest brutalnie prosta: pieniądze. Ekrany dotykowe są po prostu tańsze w produkcji niż skomplikowane, precyzyjne mechanizmy fizycznych przełączników. Do tego dochodzi presja z Chin, czyli największego rynku świata, gdzie klienci kochają "cyfrowe kokpity" i sterowanie głosowe.

Jednak Massimo Frascella, nowy szef designu Audi (Chief Creative Officer), stawia sprawę jasno. W rozmowie z magazynem "Top Gear" przyznał, że "wielkie ekrany to nie jest najlepsze doświadczenie". Według niego to często "technologia dla samej technologii", która nie służy kierowcy.

Audi chce wrócić do tego, co czyniło tę markę wielką: do precyzji, metalowych wykończeń i legendarnego poczucia jakości, które można poczuć pod palcami, a ja juz nie mogę doczekać się efektów!

Legendarny "Audi click" powraca

Pamiętacie to charakterystyczne, precyzyjne kliknięcie pokręteł w Audi sprzed dekady? To właśnie ten "Audi click" ma być fundamentem nowej filozofii marki. Zapowiedzią zmian jest model Concept C, który rzuca wyzwanie obecnym trendom.

Zamiast gigantycznego wyświetlacza przez całą szerokość auta, znajdziemy tam ekran o przekątnej 10,4 cala, który w dodatku można... schować w desce rozdzielczej.

Audi chce, by jakość wnętrza definiowały materiały, a nie liczba pikseli. Frascella zapowiada, że będzie mniej błyszczącego, czarnego plastiku (tzw. piano black), więcej metalowych elementów i prawdziwej haptyki oraz mieszanka świata cyfrowego z analogowym, która faktycznie pomaga kierowcy.

Nawet Oscar da Silva Martins z Audi przyznał szczerze: "w przeszłości bywaliśmy lepsi pod względem jakości, ale zamierzamy tam wrócić". To odważna deklaracja, biorąc pod uwagę, że najnowsze modele, jak nowe Audi A6 Avant, wciąż są przeładowane ekranami, w tym dodatkowym wyświetlaczem dla pasażera.

Mercedes drwi z nowej drogi Audi

Nie wszystkim podoba się ten powrót do korzeni. Największy rywal z Stuttgartu, Mercedes, idzie w dokładnie odwrotnym kierunku. Gorden Wagener, szef designu Mercedesa, nie szczędził złośliwości pod adresem nowej wizji Audi.

Stwierdził wręcz, że wnętrze zapowiadane przez Concept C "wygląda, jakby zostało zaprojektowane w 1995 roku" i jest w nim "zbyt mało technologii".

Mercedes uważa, że klienci chcą oglądać filmy i mieć wielkie centra dowodzenia przed oczami. Audi jednak milczy i robi swoje. Choć nadchodzące SUV-y, jak nowe Audi Q7 czy flagowe Audi Q9, będą jeszcze korzystać z obecnej, "ekranowej" formuły, to prawdziwa rewolucja Frascellego uderzy w 2027 roku.

Czy za jakość premium zapłacimy jeszcze więcej?

Powrót do fizycznych przycisków i lepszych materiałów to świetna wiadomość dla ergonomii, ale może być gorsza dla naszych portfeli. Produkcja wnętrza z metalowymi detalami i dopracowanymi przełącznikami kosztuje znacznie więcej niż wstawienie gotowego panelu LCD.

Audi musi jednak wyraźniej odciąć się od popularnego Volkswagena, który również zrozumiał błędy i przywraca tradycyjne sterowanie do swoich modeli.

Jedno jest pewne: era, w której jedynym wyznacznikiem luksusu była przekątna tabletu na środku kokpitu, powoli dobiega końca. Audi chce być marką, w której "jakość się czuje", a nie tylko widzi w specyfikacji.

Czytaj także: