Gmail wysyła ostrzeżenia o blokadzie konta. Czy trzeba płacić?
Google każe płacić za odbieranie poczty na Gmailu? Tylko jeśli przekroczymy limit miejsca Fot. Jess Rodriguez / Shutterstock

Użytkownicy poczty Gmail otrzymują powiadomienia o blokadzie skrzynki pocztowej. Powód jest prozaiczny: brak wolnego miejsca na dane. Najbardziej jednak szokuje ich to, że mają płacić za to, by dostawać maile. Jak jest naprawdę?

REKLAMA

Gmail to obecnie najpopularniejsza usługa pocztowa na świecie, z której korzysta już blisko 2 mld internautów. Przez lata przyzwyczailiśmy się, że jest ona całkowicie darmowa. Bezpłatny dostęp kończy się jednak dokładnie w momencie, gdy przekroczymy limit miejsca. Google po prostu odcina nas wtedy od nowych wiadomości.

Limit miejsca na koncie Google. Dlaczego skrzynka jest pełna?

Kiedy Gmail debiutował w 2004 roku, oferował 1 GB miejsca. To było wtedy naprawdę dużo. Od 2015 r. standardem jest 15 GB, co obecnie już nie robi takiego wrażenia. Problem w tym, że jeśli używamy poczty od lat i rzadko robimy w niej porządki, mogliśmy już ją zapełnić.

Musimy pamiętać, że ta przestrzeń jest współdzielona. A na przypisaną do danego konta przestrzeń łapią się nie tylko e-maile, ale też m.in. pliki na Dysku Google oraz materiały wideo i fotografie zapisane w Zdjęciach Google. Współcześnie nawet kilkuminutowy filmik nagrany w najlepszej jakości zajmuje ponad 1 GB. Parę nagrań z koncertów i już możemy dostać ostrzeżenie o braku miejsca.

logo
Fot. Gmail

Sam doskonale znam ten ból, bo te ostrzeżenia regularnie widzę na swoim Gmailu od miesięcy. Staram się dbać o porządek, ale lawina nowych wiadomości sprawia, że walka z limitem przypomina syzyfową pracę. I to nie są puste groźby Google. Gdy tylko przekroczyłem dozwoloną barierę, moja skrzynka została zablokowana. Nowe maile przestały przychodzić, a system "odetkał się" dopiero wtedy, gdy usunąłem największe załączniki.

logo
Fot. Gmail

Koniec darmowego Gmaila? Internauci są w szoku

Wielu użytkowników reaguje na te komunikaty z niedowierzaniem (choć tak naprawdę to nic nowego, ale takie ostrzeżenia są wysyłane od lat). "Wstałem i zobaczyłem to powiadomienie. Myślałem, że Gmail jest darmowy, a teraz chcą pieniędzy za korzystanie z niego" – żali się jeden z użytkowników na platformie X.

"Nie mogę uwierzyć, że muszę płacić za e-maile, o mój Boże. Nienawidzę cię! Czy są jakieś alternatywy?" – zapytał inny. Alternatyw jest masa, ale niestety wszystkie mają ograniczone limity. Dyski twarde nie są przecież z gumy.

Prawda jest brutalna: era całkowicie darmowych usług w sieci powoli odchodzi do lamusa, a utrzymanie gigantycznych serwerów kosztuje. Jeśli nie chcemy usuwać danych, to musimy faktycznie płacić. Google w swoich cennikach podaje, dodatkowa przestrzeń w pakiecie Google One kosztuje:

  • 3,99 zł miesięcznie za pakiet 30 GB (w promocji za 1 zł przez pierwsze 3 miesiące)
  • 34 zł rocznie w ramach oferty promocyjnej na start
  • Od 2,25 zł miesięcznie za pakiet 100 GB, który można dzielić z 5 innymi osobami
  • Jak zwolnić miejsce w Gmail i nie płacić abonamentu?

    Mało kto chce płacić za pocztę, więc jedynym wyjściem jest wielkie sprzątanie skrzynki. Najważniejsze jest zrozumienie, co faktycznie "zjada" naszą pamięć. "Twoje miejsce na koncie Google jest dzielone między Dysk, Gmaila, kopie zapasowe WhatsApp i Zdjęcia" – czytamy na stronie pomocy Google.

    Firma ostrzega, że "jeśli przekraczasz limit miejsca na dane przez 2 lata, Twoje treści na Dysku oraz w Gmailu i Zdjęciach mogą zostać usunięte". I to jest chyba najbardziej szokujące ostrzeżenie i zachęta do porządków.

    Na początek warto zacząć od opróżnienia kosza i folderu spam, ponieważ te elementy wciąż wliczają się do limitu. Kolejnym krokiem powinno być wyszukanie wiadomości z największymi załącznikami. Oczywiście trzeba też zrobić czystki na Dysku i Zdjęciach Google (pliki możemy po prostu zapisać na naszych fizycznym dysku).

    Warto też zajrzeć do ustawień kopii zapasowej WhatsAppa i wykluczyć z niej filmy, które potrafią zajmować najwięcej miejsca. Pamiętajcie jednak, że po masowym usuwaniu plików licznik dostępnej przestrzeni może aktualizować się od 48 do nawet 72 godzin. Dopiero po tym czasie znów zaczną do nas przychodzić maile.