
To nie są dobre wiadomości dla tych, którzy lubią łamać prawo i "przycisnąć" na trasie. CANARD właśnie odpalił kolejne urządzenia, a lista nowości na rok 2026 puchnie w oczach.
Zacznijmy od konkretu, który od wtorku, 3 lutego, pilnuje kierowców na Dolnym Śląsku. W miejscowości Mazurowice, na trasie DK94, ruszył nowy fotoradar. I nie ma zmiłuj, bo to teren zabudowany, więc licznik nie może pokazać więcej niż 50 km/h. Dotyczy to wszystkich: od "osobówek" po ciężarówki.
To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Jeśli ostatnio nie śledziliście komunikatów, to przypominam, że w styczniu i na początku lutego żółte urządzenia wyrosły też w innych miejscach:
Padają rekordy długości odcinkowych pomiarów prędkości
A to nie wszystko, bo drogowcy od 2026 roku mocno stawiają na odcinkowe pomiary prędkości (OPP). Skala jest imponująca, bo te działają już na kluczowych autostradach i drogach ekspresowych.
Najwięcej jest na autostradzie A2. Między węzłami Mińsk Mazowiecki a Janów działa system, który pilnuje nas na odcinku aż 17,4 km. Można tam jechać 140 km/h, ale przy tak długim dystansie łatwo o chwilę zapomnienia.
Kolejny "rekordzista" to trasa S7 między węzłami Radom Północ a Wolanów, bo tutaj system sprawdza średnią prędkość na dystansie blisko 16 km przy limicie 120 km/h.
Gdzie jeszcze pojawiły się nowe OPP?
Mandaty 2026. Ile kosztuje ciężka noga?
Jeśli liczysz na to, że system "wybaczy" błąd o kilka kilometrów, to masz rację, ale tylko do pewnego stopnia. Mandat za prędkość zostanie wygenerowany, gdy przekroczysz średnią o co najmniej 11 km/h. Od tego momentu zaczynają się schody, a kwoty w obecnym taryfikatorze potrafią zaboleć.
Warto pamiętać o pojęciu "recydywy". Jeśli w ciągu dwóch lat zostaniesz złapany na tym samym wykroczeniu, stawka mandatu rośnie dwukrotnie. Oto jak wyglądają kary, które mogą Cię spotkać na obwodnicy Mińska Mazowieckiego:
