OPP hejtują tylko idioci. Znajdźcie lepszy bat na piratów drogowych
OPP hejtują tylko idioci. Znajdźcie lepszy bat na piratów drogowych Fot. GDDKiA, Canva, montaż: naTemat.pl

Kierowcy gotują się na hasło odcinkowy pomiar prędkości. Jedni mówią: "państwo nas gnębi", inni, że to "kolejna maszynka do robienia kasy". Ale przecież sam pomysł miał być batem na piratów drogowych, więc po co w ogóle ta dyskusja? Powiedzmy sobie jasno: hejtowanie OPP to trochę szaleństwo w kraju, gdzie statystyki drogowe są dramatyczne.

REKLAMA

Odcinkowe pomiary prędkości pojawiają się jak grzyby po deszczu. Na ekspresówkach, na drogach krajowych... to miał być gamechanger, jeśli chodzi o wyłapywanie kierowców, którzy przekraczają prędkość. Zwykłe fotoradary działają punktowo, a odcinkowy pomiar to konkretna strefa wzięta pod lupę, gdzie trzeba trzymać się ograniczenia prędkości. 

Jedno jest pewne: odcinkowe pomiary działają i gadanie, że to drenowanie kieszeni, jest kompletnie bez sensu. Trudno o lepiej oznakowany system. Wjeżdżacie przez bramkę z kamerami z wyraźną tablicą, że to początek strefy pomiaru. Na końcu ta sama sytuacja – dokładnie wiecie, kiedy opuszczacie monitorowany obszar. Żeby nie załapać się na mandat, zasada jest bardzo prosta, ale jak widać po wielu komentarzach, dla niektórych bardzo kłopotliwa: wystarczy jechać przepisowo. Zresztą odcinkowe pomiary nie są po to, żeby złapać kogoś, kto przez chwilę miał na liczniku 92 km/h zamiast 90.

Stawiam prostą tezę. Odcinkowe pomiary prędkości nie są wrogiem kierowców. Są wrogiem brawury, głupoty i drogowej agresji. Krytykujmy złe lokalizacje. Dyskutujmy o sensownym planowaniu. Ale hejtowanie samej idei... sorry, ale tu brakuje argumentów.

Więcej w materiale wideo: