
Nowa Toyota C-HR+ to w pełni elektryczne wcielenie auta, które Polacy pokochali za wygląd, bo w sumie tylko to łączy nowy model z jego konwencjonalną wersją. Do awangardowej stylistyki dochodzi inne wnętrze, cisza, brak spalin i... całkiem sensowne pieniądze na start.
O samochodzie pisałem już trochę przy okazji jego pierwszych prezentacji w Polsce w ubiegłym roku. Przejdźmy więc do "mięsa" i zacznijmy od tego, co się liczy najbardziej przy zakupie, czyli kasa. Toyota wie, jak robić promocje, i na dzień dobry dorzuca rabat do 13 000 zł. Efekt? Cennik Toyoty C-HR+ otwiera kwota 155 900 zł za wersję Style. Jak na "elektryka" o takim designie i wyposażeniu, brzmi jak rzucenie rękawicy konkurencji.
Sprawdziłem też ofertę dla przedsiębiorców, to tutaj przygotowano leasing KINTO One, gdzie miesięczna rata startuje od 1168 zł netto. Jeśli wolicie tradycyjny zakup jako osoba prywatna, rata wyniesie was około 1437 zł brutto.
Wygląd coupé, wnętrze SUV-a
Design Toyoty C-HR+ to wciąż ten sam "kosmiczny" sznyt, który wyróżnia to auto na parkingu pod marketem. Ale w środku jest ciekawiej. Producent obiecuje więcej miejsca niż w typowym C-SUV-ie, co w przypadku sylwetki coupé zawsze jest wyzwaniem.
W podstawowej wersji Style dostajemy:
Jeśli jednak macie "zasięgową fobię", możecie wybrać większy akumulator 77 kWh. Wtedy zasięg Toyoty C-HR+ rośnie do imponujących 607 km. To już wartości, które pozwalają zapomnieć o planowaniu trasy palcem po mapie ładowarek.
Dla fanów mocniejszych wrażeń Toyota przygotowała wersję Executive. Tutaj nie ma miękkiej gry, bo mamy napęd na wszystkie koła (AWD), moc 343 KM i przyspieszenie do 100 km/h w czasie 5,2 sekundy. To już naprawdę niezłe osiągi.
W tej odmianie dostajemy też 20-calowe felgi, wentylowane fotele (kto raz spróbował w upał, ten nie wróci do zwykłych) oraz cyfrowe lusterko wsteczne. Cena? Startujemy od 202 900 zł.
Gwarancja spokojnego snu, czyli milion kilometrów
To, co zawsze "kupuje" klientów Toyoty, to dodatkowe gwarancje. Z elektryczną C-HR+ nie jest inaczej. Standardowo dostajemy 3 lata gwarancji, ale prawdziwy "must have" to program Battery Care. Jeśli będziecie regularnie odwiedzać serwis, ochrona akumulatora może trwać nawet 10 lat lub do miliona kilometrów. To chyba najlepszy dowód na to, że Japończycy są pewni swojej technologii.
A co z ładowaniem? Toyota dorzuca dostęp do sieci Toyota Charging Network (ponad milion punktów w Europie), a do domu możecie zamówić dedykowanego wallboxa Toyota HomeCharge.
Jak C-HR+ będzie sprawdzał się na drodze? Przetestujemy to już niebawem.
