
Dla wielu zabrzmi to niewiarygodnie, ale... Brazylijczyk Lucas Pinheiro Braathen właśnie zdobył złoty medal na XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich organizowanych w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Co więcej, ten brazylijski triumf dotyczy slalomu giganta, czyli prestiżowej dyscypliny narciarstwa alpejskiego.
W sobotnie popołudnie Lucas Pinheiro Braathen w slalomie gigancie na igrzyskach olimpijskich pokonał tak silnych rywali, jak Szwajcarzy Marco Odermatt (srebrny medal) i Loic Meillard (brąz), zawsze waleczni Austriacy ze Stefanem Brennsteinterem oraz Marco Schwarzem na czele itd.
W pierwszym przejeździe Pinheiro uzyskał czas 1:13.92. Drugie podejście do trasy olimpijskich zawodów rozgrywanych w ośrodku Stelvio Ski Centre w słynnym Bormio reprezentant Brazylii pokonał zaś w 1:11.08 (łączny czas 2:25.00).
Jednak tylko niedoświadczonym pasjonatom narciarstwa alpejskiego może się wydawać, że złoty medal Brazylijczyka to jakiś kompletny przypadek. W rzeczywistości Lucas Pinheiro Braathen od dawna jest czołowym zawodnikiem Pucharu Świata i na igrzyskach od razu meldował się w gronie faworytów.
Kim jest Lucas Pinheiro Braathen? Norweska szkoła samby na stoku
Lucas Pinheiro Braathen od początku przyciągał uwagę nie tylko dynamiczną jazdą, ale i osobowością, która wykraczała poza schemat grzecznego, skandynawskiego sportowca. Wszakże urodził się on i wychował w Norwegii. Ten kraj polskim kibicom kojarzy się głównie ze skokami narciarskimi, biegami i biathlonem, lecz od lat konsekwentnie buduje też potęgę w narciarstwie alpejskim. W latach 2016-23 Pinheiro przyłożył do tego wiele swego wysiłku.
Jako Norweg regularnie meldował się w czołówce zawodów – szczególnie w konkurencjach technicznych. Już na początku kariery wygrał zawody giganta, a kolejne sezony przynosiły następne triumfy i podia w slalomie. Z czasem z obiecującego juniora stał się realnym kandydatem do małych Kryształowych Kul, zbierając punkty z imponującą regularnością i włączając się do walki z największymi nazwiskami.
Kulminacją "norweskiej drogi" był sezon 2022/23, w którym Lucas Pinheiro Braathen sięgnął po klasyfikacyjne laury w slalomie – potwierdzając, że potrafi już nie tylko błysnąć kilkoma dobrymi przejazdami, lecz utrzymać formę przez całą zimę. Wcześniej zgarnął jeszcze medale mistrzostw świata juniorów oraz liczne miejsca w czołowej dziesiątce najważniejszych imprez.
Zobacz także
I nagle przed startem sezonu 2023/24 urodzony w 2000 roku zawodnik ogłosił, że... przechodzi na sportową emeryturę. Na niej zajął się drugą wielką pasją, czyli muzyką oraz odkrywaniem głębiej swoich złożonych korzeni, przez rodzinę ojca prowadząc do gorącej Brazylii. Bez nart długo jednak nie wytrzymał, w sezonie 2024/25 wracając już jako reprezentant południowoamerykańskiej potęgi sportowej (tyle że dotąd znanej z futbolu i dyscyplin raczej letnich...).
Jako brazylijski narciarz Pinheiro nie musi trzymać się dziś sztywnych kalkulacji norweskich działaczy i jeszcze bardziej niż wcześniej daje ponieść się swemu gorącemu sercu. Jeździ on agresywnie, na granicy ryzyka, często "rzucając" narty w bramki z młodzieńczą brawurą. Gdy inni kalkulują, on przyspiesza.
