Żaneta Cwalina-Śliwowska odchodzi z Polski 2050. To ma być dopiero początek
Żaneta Cwalina-Śliwowska opuszcza partię Polska 2050. Powodem "uchwała kagańcowa" Fot. Facebook / Żaneta Cwalina - Śliwowska Polska 2050 Szymona Hołowni; materiały prasowe. Montaż: naTemat

Ciąg dalszy problemów w Polsce 2050. Posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska odchodzi z partii, ale zamierza do końca marca pozostać w klubie parlamentarnym. Powodem tej decyzji miała być "uchwała kagańcowa". Podczas konferencji prasowej z ust polityczki padły wymowne słowa.

REKLAMA

Podczas sobotniej konferencji prasowej Żaneta Cwalina-Śliwowska powiedziała, że "nie na taką Polskę 2050 się umawiała". Tym samym posłanka ogłosiła, że żegna się z partią, ale pozostanie w jej klubie parmentarnym do 21 marca. To odpowiedź na przyjętą w sobotę przez Radę Krajową Polski 2050 uchwałę, która na miesiąc wstrzymuje zmiany personalne w ugrupowaniu.

Żaneta Cwalina-Śliwowska odchodzi z Polski 2050. Powodem głośna uchwała

Polsat News przekazał, że posłanka określiła akt mianem "uchwały kagańcowej". – Gdyż zamyka ona usta parlamentarzystom, którzy mają inne zdanie, którzy zgodnie z regulaminem chcieliby obradować; którzy chcieliby, żeby klub parlamentarny działał – oznajmiła.

– Dzisiaj to jest wszystko zabetonowywane uchwałą, która została podjęta większością jednego głosu – wyjaśniła Cwalina-Śliwowska, podkreślając, że ma wątpliwości wobec wspomnianego głosu. – Zostało zablokowane dokoptowanie do Rady Krajowej na brakujące wakaty dwóch osób, co od razu państwu pokazuje, jaka sytuacja by była, gdyby te wakaty zostały obsadzone – dodała.

Myślę, że moja rezygnacja nie będzie pierwszą rezygnacją tego typu – skwitowała gorzko Żaneta Cwalina-Śliwowska.

Przypomnijmy, że 31 stycznia odbyła się 2. tura wyborów na nowego szefa Polski 2050. Po przeliczeniu głosów przez Państwową Komisję Wyborczą przewodniczącą ugrupowania została Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która otrzymała 350 głosów. Dodajmy, że na jej konkurentkę, Paulinę Hennig-Kloską, zagłosowało 309 osób.

Niedawno na zamkniętym posiedzeniu klubu poselskiego padł wniosek o odwołanie Pawła Śliza z funkcji szefa klubu. Pod dokumentem znalazło się 10 podpisów (później informowano o 18 parlamentarzystach), ale do żadnego głosowania nie doszło, ponieważ – według ustaleń Onetu – Śliz skorzystał z przysługujących mu uprawnień i zamknął posiedzenie, przerywając dyskusję.