
Na korytarzu Sejmu Szymon Hołownia został zapytany przez reporterkę TVN24 o prywatną rozmowę działaczy partii Polska 2050. Polityk nie szczypał się w język na temat zachowania partyjnych kolegów i koleżanek. – W przeciwieństwie do niektórych nie mam zwyczaju komentowania prywatnej korespondencji – powiedział.
Nowy rok rozpoczął się dla Polski 2050 od afer. Podczas 2. tury wyborów na przewodniczącego partii pojawiły się problemy techniczne – zamiast spodziewanych około 800 odpowiedzi system odnotował blisko 20 tys. prób oddania głosu. Ostatecznie podjęto decyzję o unieważnieniu wyników głosowania, w którym o fotel nowego szefa ugrupowania walczyły ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oraz ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
Później przewodniczący klubu parlamentarnego Polski 2050 Paweł Śluz postanowił odwołać wiceprzewodniczącą Aleksandrę Leo, a na jej miejsce został powołany Bartosz Romanowicz, który zamieścił na portalu X wpis dot. "próby puczu w klubie Polska 2050".
Szymon Hołownia o polaryzacji w Polsce 2050. Dosadnie skwitował aferę w partii
Ostatnio media ujawniły prywatną korespondencję o nazwie "2026", w której stronnicy Szymona Hołowni mieli planować "akcję powrót/przewrót". Dziennikarze TVN24 donosili, że jeszcze przed 1. turą wyborów na nowego szefa Polski 2050 ważni partyjni gracze prowadzili dyskusję, która mogła podważyć transparentność głosowania.
"Jak zmienimy zarząd i się weźmiemy do roboty, to wszyscy zapomną o tej nap*** i planowanym przez nas przewrocie. Czy jak to ci pseudodziennikarze to zaraz nazwą. Przynajmniej pokażemy jaja" – brzmiała wiadomość , którą na czacie miała zamieścić ministra kultury Marta Cienkowska.
O podział w Polsce 2050 Szymon Hołownia został zapytany na korytarzach Sejmu w piątek (23 stycznia). – W przeciwieństwie do niektórych nie mam zwyczaju komentowania prywatnej korespondencji, a jeżeli ktoś ma taką potrzebę, to znaczy, że reprezentuje standardy inne od tych, które ja staram się w moim życiu stosować – wyjaśnił reporterce TVN24.
Wicemarszałek Sejmu stwierdził, że w rozmowach prywatnych każda osoba ma prawo do większej swobody wypowiedzi. – Marta Cienkowska jest bardzo dobrym ministrem kultury, walczy o bardzo ważne rzeczy – teraz ustawa o ubezpieczeniu społecznym dla artystów, wspieram ją z całego serca – powiedział.
Hołownia dodał również, że współczuję polityczce, że padła ofiarą "tak podłego gestu ze strony swoich partyjnych kolegów". – To nigdy nie powinno mieć miejsca – skwitował.
"Będziemy mieli nie Polskę 2050, a Polskę 1670"
– Problemem nie jest tutaj tu, co napisała minister Cienkowska, tylko to, że ktoś z naszego ugrupowania uznał za stosowne walczyć w sposób obrzydliwy dla mnie – mówił chwilę później Hołownia podczas briefingu prasowego na sejmowych korytarzach. Jak sam zauważył, zaistniała sytuacja pokazała dobitnie, "do czego doprowadziła nas kampania wyborcza". – To, że zdecydowałem się ustąpić z szefa ruchu – zauważył.
Hołownia wspomniał również o propozycji, jaką przedstawił dwóm kandydatkom w wyborach. – Zaproponowałem, żeby spotkały się u mnie, jeżeli taka wola, albo w innym miejscu, i zawarły porozumienie o tym, że w tej trudnej, kryzysowej sytuacji chcą posklejać partię poprzez przejęcie współprzewodniczenia – powiedział polityk.
Wicemarszałek Sejmu podkreślił, że jego propozycja nie spotkała się z odpowiedzią. – Nie mamy za dużo czasu, bo Polska 2050 i mówię to z pełną odpowiedzialnością przez tę kampanię wyborczą, (...), przekroczyła już wszystkie granice wewnętrznego rozpadu – napomknął. Określił też pozycję ugrupowania mianem "śmieszności publicznej".
Szymon Hołownia
o przyszłości Polski 2050
