
Toyota Yaris Cross to dziś na polskich drogach widok tak powszechny, jak paczkomaty czy Żabki. Ten samochód stał się absolutnym hitem, bo trafia w punkt: jest oszczędny, podwyższony i nosi logo, któremu Polacy ufają bezgranicznie. Ale umówmy się, że większość egzemplarzy, które mijasz w korku, jest do bólu poprawna i... po prostu nudna. Jednak Toyota Yaris Cross w wersji GR Sport z pakietami Tech i Vip to co innego. Tylko czy warto do tego dopłacać?
O Toyocie Yaris Cross pisaliśmy już wielokrotnie. To serio do bólu poprawny samochód pod kątem ceny bazowej, oszczędności w eksploatacji, funkcjonalności oraz osiągów. Ale jego design nie powala. Dlatego niektórzy przyszli uzytkownicy tego auta chcą czegoś więcej i szukają dodatków.
Być może odpowiedzią na ich potrzeby jest wersja wyposażenia GR Sport, która wpadła nam niedawno do testów. Nasz egzemplarz miał także pakiety VIP oraz Tech.
Czym wersja GR Sport różni się od podstawy?
Kiedy tylko podejdziesz do tego auta, od razu zobaczysz różnice. Wersja GR Sport to nie tylko emblematy na grillu i klapie bagażnika. To przede wszystkim 18-calowe felgi o dedykowanym wzorze, agresywniejszy dyfuzor i lakier "Dynamic Grey" z czarnym dachem, który w tej konfiguracji wygląda po prostu świetnie.
"To wciąż tylko Yaris", pomyślisz. Może i tak, ale w tym wydaniu budzi już jakieś emocje, których standardowej wersji brakuje.
W środku jest jeszcze lepiej. Sportowe fotele z tapicerką z ekologicznego zamszu Ultrasuede nie tylko dobrze wyglądają, ale też trzymają ciało w zakrętach o niebo lepiej niż te standardowe.
Czerwone przeszycia na fotelach i lewarku przekładni kierunku jazdy przypominają, że Toyota pod wodzą Akio Toyody nie przestała produkować auta "tylko do przemieszczania się". Owszem, to nie jest Supra, no ale takie akcenty robią robotę i dodają kolorytu do tego stonowanego wnętrza.
Co dają pakiety Tech i Vip?
Tutaj zaczynają się schody, a konkretnie kalkulacja finansowa. Wersja GR Sport sama w sobie jest już bogata, ale testowany egzemplarz został doposażony w pakiety, które podnoszą cenę o około 15 tysięcy złotych. Czy to fanaberia?
Pakiet Tech to przede wszystkim cyfrowy świat. Mamy tu świetny, 12,3-calowy wyświetlacz na tablicy wskaźników, który można personalizować oraz system multimedialny Toyota Smart Connect z ekranem 10,5 cala.
Wszystko działa płynnie, bezprzewodowy Apple CarPlay i Android Auto łączą się w mgnieniu oka. Ale prawdziwym "gamechangerem" jest system monitorowania martwego pola (BSM) i asystent bezpiecznego wysiadania, czyli w miejskim aucie to dodatki, które realnie ratują przed stłuczką.
Z kolei pakiet Vip to już czysty luksus przeniesiony z wyższych segmentów. Dostajemy tu m.in. wyświetlacz Head-up na przedniej szybie (rzadkość w tej klasie), matrycowe reflektory LED, które "wycinają" auta nadjeżdżające z naprzeciwka, oraz elektrycznie sterowaną klapę bagażnika. Czy to jest potrzebne w miejskim crossoverze? Można bez tego żyć, ale skoro portfel da radę, to czemu się na to nie skusić?
I jasne, w środku nadal jest sporo plastiku, ale ubarwiamy je sobie trochę róznymi funkcjonalnościami, które naprawdę zaskakują, no bo serio, kto instaluje elektrycznie zamykaną klapę w takim aucie? Albo montuje podgrzewanie przedniej szyby i matryce LED? Z takimi dodatkami auto to ma rzeczywiście inny feeling. A jak ten feeling wygląda podczas jazdy?
1.5 Hybrid 130 KM, czyli dynamika, która daję frajdę
Największą nowością w modelu z 2025 jest mocniejszy układ hybrydowy. Do tej pory Yaris Cross oferował 116 KM. Teraz w wersji GR Sport standardem jest wariant 130 KM.
Te dodatkowe 14 koni i wyższy moment obrotowy (zwiększony ze 141 do 185 Nm) czuć natychmiast. Auto jest bardziej responsywne, a sprint do setki zajmuje mniaj, bo teraz 10,7 sekundy.
Co ważne, poprawiono wyciszenie. Toyota posłuchała narzekań klientów i dodała więcej materiałów tłumiących. Efekt? No jest lepiej. Nie jest to poziom Rolls'Royce, ale przy prędkościach autostradowych w kabinie jest zauważalnie ciszej, choć charakterystyczny warkot trzycylindrowca przy mocnym przyspieszaniu wciąż jest słyszalny.
Czy 160 tysięcy za Yarisa to przesada?
Przejdźmy do konkretów, które najbardziej interesują kierowców. Jak wygląda spalanie? W mieście, czyli w naturalnym środowisku tego auta, bez problemu zejdziesz do wyników rzędu 4 l/100 km i to spokojnie. W cyklu mieszanym, z przewagą trasy, komputer pokładowy pokazywał u mnie równe 5,5 litra, co też jest raczej oczekiwaną wartością.
Pozostaje kwestia kwoty na fakturze. Toyota Yaris Cross cena w bazowej wersji startuje z rozsądnego poziomu, ale nasza konfiguracja, czyli GR Sport z pakietami Tech i Vip, zbliża się niebezpiecznie do granicy 160 000 złotych.
To dużo jak na segment B-SUV. Za te pieniądze można już zerkać w stronę większej Corolli czy nawet RAV4 w uboższych wersjach, albo konkurencji, czyli T-Roca.
Czy warto wybrać tę konfigurację?
Odpowiedź nie jest oczywista. Jeśli szukasz po prostu oszczędnego wózka na zakupy, zostań przy wersji Comfort. Ale jeśli Yaris Cross ma być twoim jedynym autem, a do tego cenisz styl i najnowsze technologie, chcesz przełamać nudę, to wersja GR Sport z dodatkami jest propozycją kompletną.
W tej konfiguracji dostajesz samochód, który dobrze wygląda (no, przynajmniej na tle sąsiadów w "białych golasach"), pali tyle co nic i oferuje wyposażenie, którego nie powstydziłaby się klasa premium. Wybór należy do ciebie.
