Od poniedziałku wzrost cen na stacjach paliw
Od poniedziałku wzrost cen na stacjach paliw. Fot. Shutterstock

Jeśli planowaliście spokojny powrót do rzeczywistości po weekendzie, to mam dla was wiadomość, która zadziała lepiej niż podwójne espresso. Niestety, nie będzie to miłe pobudzenie. Od poniedziałku, 23 lutego, wizyta na stacji benzynowej dla wielu z nas skończy się szybkim rachunkiem sumienia i pytaniem: "dlaczego tak drogo?"

REKLAMA

Analitycy z e-petrol.pl ostrzegają, że nad polskimi dystrybutorami zbierają się czarne chmury, a nadchodzące podwyżki to dopiero początek turbulencji.

Nowe ceny paliw na stacjach

Najbardziej zaboli tych, którzy dotychczas uśmiechali się pod nosem, patrząc na ceny benzyny. Użytkownicy aut z instalacją LPG właśnie tracą swój główny argument o taniej eksploatacji.

Cena autogazu skoczyła o 5 groszy i średnio wynosi już 2,74 zł/l. Może wydawać się, że to niewiele, ale to najwyższy poziom od lipca 2025 roku. Co gorsza, prognozy na przyszły tydzień mówią nawet o 2,80 zł za litr.

Nie lepiej jest u "klasyków". Benzyna 95 podrożała średnio o 5 groszy i kosztuje obecnie 5,67 zł/l. Z kolei diesel, odwieczny król tras autostradowych, podrożał o 3 grosze, osiągając średnią cenę 5,96 zł/l. Jeśli liczyliście na to, że trend się odwróci, to muszę was rozczarować.

Kierowcy już płacą więcej za napięcie na Bliskim Wschodzie

Dlaczego nagle na pylonach widzimy coraz wyższe cyfry? Odpowiedź leży tysiące kilometrów od naszych granic. Jak zauważają eksperci, rynek paliw stał się zakładnikiem wielkiej polityki i napięć militarnych.

"Czarne chmury zbierają się nad rynkiem paliw. Amerykanie wzmacniają swoją obecność militarną w rejonie Bliskiego Wschodu, sygnalizując gotowość do ataku na Iran. Ewentualny konflikt, jeśli doprowadzi do blokady cieśniny Ormuz, kluczowej drogi dla transportu surowca z rejonu Zatoki Perskiej, będzie podażowym szokiem dla rynku naftowego" – zapowiadają analitycy e-petrol.pl.

To czarny scenariusz, w którym dzisiejsze ceny paliw będziemy wspominać jako "te tanie czasy".

Od 23 lutego jeszcze drożej za benzynę, gaz LPG i diesla

Co dokładnie czeka nas po niedzieli? Przygotujcie portfele, bo widełki cenowe nie wyglądają optymistycznie. Od poniedziałku, 23 lutego, prognozowane stawki to:

  • Benzyna 95: w przedziale 5,63–5,76 zł/l.
  • Diesel (ON): przebije psychologiczną granicę i "szóstkę" zobaczymy już na wielu stacjach. Przewidywana cena to 5,94–6,06 zł/l.
  • Gaz LPG: wspomniane wcześniej uderzenie po kieszeni, nawet do 2,80 zł/l.
  • Dlaczego ceny paliw idą w górę?

    To nie jest tylko kwestia chciwości koncernów (choć wielu tak uważa). Na obecną sytuację składa się "bolesna triada" czynników zewnętrznych, na które jako kierowcy nie mamy żadnego wpływu:

    1. Ultimatum dla Iranu: USA pręży muskuły, a widmo blokady cieśniny Ormuz, przez którą płynie 20% światowej ropy, paraliżuje rynki.
    2. Problemy z rurociągiem "Przyjaźń": Nagła awaria zmusiła nasze rafinerie do szukania alternatyw. Droższa ropa z Norwegii czy Arabii Saudyjskiej musi przełożyć się na koszt tankowania.
    3. Mocny dolar: Ropa kwotowana jest w dolarach, a każde napięcie geopolityczne umacnia amerykańską walutę. Efekt? My w Polsce płacimy podwójnie za te same baryłki.
    Czytaj także:

    Jeśli więc macie jeszcze pół baku, sugeruję wycieczkę na stację przed niedzielnym wieczorem. Od poniedziałku jazda samochodem stanie się po prostu droższym hobby.