
To nie jest kolejny rok, w którym producenci po prostu "odświeżają lakier" i zmieniają kształt reflektorów. Te SUVy, które trafią do salonów w tym roku, zapowiadają się jak najlepszy prezent, jaki fani czterech kółek mogli sobie wymarzyć. Szykuje się technologiczny przeskok, o którym jeszcze niedawno mogliśmy tylko marzyć. Wybrałem pięć modeli, które zmienią reguły gry. Na niektóre czekam z wypiekami na twarzy, na inne z lekkim niepokojem, ale jedno jest pewne – nudy nie będzie.
1. BMW iX3: Technologiczny nokaut
Zacznijmy od Monachium, bo tam dzieją się rzeczy przełomowe. Nowe BMW iX3, oparte na architekturze Neue Klasse, to nie jest kolejna ewolucja znanego modelu. To rewolucja, która sprawia, że obecne elektryki wyglądają przy nim jak eksponaty w muzeum techniki. Pisałem o nim niedawno po moich pierwszych jazdach w Hiszpanii, to "technologiczny nokaut z małym bobrem".
BMW w końcu zrozumiało, że gigantyczne, ociekające chromem nerki to ślepy zaułek. Nowy design jest czysty, niemal futurystycznie surowy, a przód zdobią smukłe, horyzontalne światła zintegrowane z grillem.
Inżynierowie popracowali nad aerodynamiką tak mocno, że osiągnęli współczynnik oporu powietrza (Cd) na poziomie 0,24. To wynik, który w świecie SUV-ów jest bardzo rzadko niespotykany. Z tyłu mamy poziome światła w kształcie litery "L", które optycznie poszerzają auto.
Ale to, co pod maską (i pod podłogą), definiuje na nowo segment premium SUV. Dzięki nowym ogniwom cylindrycznym gęstość energii wzrosła o 20 proc., co przekłada się na zasięg do 805 km (WLTP) i rzeczywiście w trasie ten samochód zużywa nie wiele energii i odzyskuje jej mnóstwo.
Wsiadając do środka, czujesz, że wchodzisz na pokład statku kosmicznego, a nie do auta, którego wnętrze znałeś do tej pory. Design środka jest na maksa nastawiony na powiększenie przestrzeni i kierowcę. Dlatego obłe kształty przy słupkach, wyprofilowana deska rozdzielcza, fotele, tunel centralny ze wbudowaną półką oraz dwiema dużymi ładowarkami indukcyjnymi i wyjątkowe ekrany m.in. BMW Panoramic Vision, który wyświetla dane na całej szerokości dolnej krawędzi przedniej szyby.
Do tego architektura 800V pozwala na ładowanie z mocą do 400 kW. To oznacza, że 10 minut na szybkiej ładowarce dorzuca 350 km zasięgu.
To auto jest lżejsze, zwinniejsze i ma przywrócić wiarę w to, że elektryk może dawać prawdziwą frajdę z jazdy. Nie mogę się doczekać, kiedy trafi do Polski i do salonów.
2. Volvo EX60: Majstersztyk, który przejedzie 810 km
Jeśli myśleliście, że XC60 to szczyt możliwości Szwedów, to poczekajcie na Volvo EX60, które w tym roku pojawi się w salonach. To auto ma nie tyle zastąpić, ile kompletnie zredefiniować absolutnego bestsellera marki.
Pisałem już o tym i podtrzymuję, że "nowe Volvo EX60 to majstersztyk". To pierwszy model zintegrowany z Google Gemini. To już nie jest zwykłe sterowanie głosowe. Możesz zapytać auto: "widzisz ten zamek po lewej? Powiedz mi o nim coś więcej", a system wykorzysta kamery i AI, by udzielić odpowiedzi.
Szwedzi postawili na zupełnie nową architekturę SPA3. To dzięki niej udało się drastycznie obniżyć masę pojazdu przy jednoczesnym zwiększeniu efektywności. Zastosowano tu innowacyjne rozwiązania, takie jak technologia megacasting (odlewanie dużych elementów konstrukcyjnych w całości) oraz konstrukcję cell-to-body, gdzie ogniwa baterii stają się integralną częścią struktury auta.
Technicznie to potwór: platforma GPA, zasięg dobijający do 810 km i oszałamiające przyspieszenie w topowej wersji (poniżej 4 sekund do setki). Volvo obiecuje też rewolucję w bezpieczeństwie dzięki systemowi HuginCore, który analizuje otoczenie z częstotliwością, o której ludzki mózg może tylko pomarzyć. To SUV, który staje się twoim osobistym asystentem, choć mam nadzieję, że nie będzie zbyt nachalny.
Jedynym minusem są nowe klamki, ale o tym pisałem już w tym tekście >>>
3. Mazda CX-5: Polacy już kupują w ciemno
Mazda to fenomen. Podczas gdy reszta świata rzuca się na głęboką wodę pełnej elektryfikacji, Japończycy dopieszczają to, co kochamy najbardziej, czyli wolnossące silniki i genialną ergonomię. Nowa, trzecia generacja Mazdy CX-5 to dla wielu "bezpieczna przystań".
Jak już wspominałem, Polacy oszaleli na punkcie nowej Mazdy i kupują ja w ciemno, chociaż na egzemplarze muszą jeszcze poczekać. W wersji na 2026 rok Mazda stawia na silnik 2.5 e-Skyactiv G z miękką hybrydą, który ma być jeszcze oszczędniejszy. Nowy model urósł i ma teraz 4,69 m długości i rozstaw osi wynoszący 2,81 m, co czuć zwłaszcza na tylnej kanapie.
Bagażnik o pojemności 583 litrów i wnętrze wykończone materiałami, które mogłyby zawstydzić niejednego Mercedesa, to atuty nie do przecenienia. To auto dla kogoś, kto chce SUV-a "na lata", bez obaw o to, czy za dekadę bateria będzie jeszcze trzymać napięcie. Stylistyka Kodo została wyostrzona, ale nadal pozostaje elegancka i ponadczasowa.
4. Mercedes-Benz GLC: Elektryczna petarda
Mercedes w 2026 roku stawia mocno na elektryfikację swojej gamy i każdy z modeli zaczyna prezentować właśnie od takiego typu napędu. I nie inaczej jest z GLC. Auto już pojawiło się w Polsce na prezentacji, ale jeszcze czekamy na jego egzemplarze testowe oraz oficjalną premierę w salonach.
Przede wszystkim Mercedes GLC urósł i to mocno. Teraz jest wymiarami zbliżony do EQE lub nawet EQS. Do tego wizualnie jako elektryk w końcu nie jest mydelniczką jak wymienione wcześniej dwa elektryczne modele marki ze Stuttgartu, tylko ma fajne, charakterne linie. Do tego podświetlany grill, lampy matrycowe oraz mnóstwo przestrzeni na tylnej kanapie oraz w bagażniku.
No i parametry jezdne. GLC 400 4MATIC zaoferuje moc 360 kW (490 KM) oraz imponujący zasięg do 713 km w cyklu WLTP. To zasługa nie tylko nowej generacji akumulatorów, ale również architektury 800V, która pozwala na błyskawiczne ładowanie – wystarczy 10 minut, by zyskać do 303 kilometrów zasięgu.
Wnętrze nowego GLC to prawdziwy skok w przyszłość. Centralnym punktem dowodzenia jest gigantyczny ekran MBUX HYPERSCREEN. Jego przekątna to aż 39,1 cala (99,3 cm), co czyni go największym wyświetlaczem w historii marki ze Stuttgartu.
Całością zarządza super mózg oparty na sztucznej inteligencji: system operacyjny MB.OS. Uczy się on preferencji kierowcy, dostosowuje do warunków i komunikuje w naturalny sposób, przekształcając GLC w inteligentnego towarzysza podróży.
Jednak prawdziwym asem w rękawie jest zawieszenie. Nowy GLC korzysta z technologii znanej z flagowej Klasy S, czyli opcjonalnego zawieszenia pneumatycznego AIRMATIC w połączeniu ze skrętną tylną osią (o kącie do 4,5 stopnia), co zapewnia niespotykany w tym segmencie balans między komfortem a zwinnością. Dzięki skrętnej osi średnica zawracania zmniejsza się aż o 90 cm, co czyni manewrowanie w mieście dziecinnie prostym.
5. Toyota RAV4: Klasyka gatunku
Na koniec król sprzedaży, który w 2026 roku wchodzi w swoją szóstą odsłonę. Nowa Toyota RAV4 to model, na który nie trzeba nikogo namawiać.
W 2026 roku RAV4 staje się jeszcze bardziej męska pod względem designu, bo mamy kanciaste nadkola i masywny grill nawiązują do większego Land Cruisera. Ale klucz tkwi w napędzie. Hybryda piątej generacji (HEV) oferuje teraz 192 KM w wersji AWD-i, a odmiana Plug-in Hybrid (PHEV) generuje aż 306 KM.
Toyota postawiła też na poprawę multimediów i nowy ekran 12,9 cala HD w końcu działa błyskawicznie i nie straszy archaiczną grafiką. Bezpieczeństwo zapewnia pakiet Toyota Safety Sense 4.0, który potrafi wykryć zagrożenie nawet przy skręcaniu na skrzyżowaniu.
To auto, które nie chce być modnym gadżetem na jeden sezon. To solidny partner, który w 2026 roku udowadnia, że ewolucja potrafi być równie ekscytująca co rewolucja. Już nie mogę się doczekać, kiedy do Polski trafią pierwsze modele testowe.
Więcej o moich pierwszych wrażeniach z prezentacji statycznej znajdziecie tutaj >>>
***
Rok 2026 to moment, w którym rynek SUV-ów zostaje zdefiniowany na nowo. Od futurystycznego BMW, przez naszpikowane technologiami Volvo i Mercedesa, po sprawdzone konstrukcje od Mazdy i Toyoty. Każdy z tych modeli ma swoje unikalne "coś", co sprawia, że konkurencja o miano króla SUV-ów nigdy nie była tak zacięta.
