
Jak będzie wyglądać polski rynek mieszkaniowy w niedalekiej przyszłości? Ze stuprocentową pewnością nikt tego nie wie, ale można sporo przewidzieć, analizując obecne trendy oraz zjawiska gospodarcze i społeczne. Eksperci postanowili zmierzyć się z tym wyzwaniem i opracowali raport z prognozami aż do 2040 roku.
W naTemat pisaliśmy wcześniej, że ceny lokali z drugiej ręki oraz u deweloperów wreszcie wyhamowały. Sytuacja ustabilizowała się, a obecne i przyszłe obniżki stóp procentowych pozwalają na zaciąganie tańszych kredytów na mieszkania.
Wolnych lokali jest pod dostatkiem, dlatego to nabywcy dyktują dziś warunki. Jest więcej czasu na przejrzenie ofert i szansa wynegocjowanie rabatów sięgających nawet 10 proc. Rynek za kilkanaście lat może prezentować się jednak zupełnie inaczej niż dziś.
Raport "Living 2040". Przyszłość rynku nieruchomości pod lupą
Raport "Living 2040" został przygotowany przez agencję Open Format we współpracy m.in. z portalem Nieruchomosci-online.pl. W ramach prac nad publikacją przeprowadzono badania na ponad 1000 dorosłych Polaków z różnych regionów kraju. Poproszono też o głos ekspertów.
Z raportu wynika, że obecnie posiadanie własnego mieszkania to wciąż główny cel większości społeczeństwa. To synonim życiowego sukcesu i stabilności. Powoli rodzą się jednak także inne potrzeby i samo mieszkanie, "by było", nie będzie największym marzeniem.
"Choć posiadanie własnego mieszkania wciąż pozostaje ważną aspiracją i elementem poczucia bezpieczeństwa, coraz większą uwagę zaczynamy przywiązywać do innych aspektów" – zaznaczyli autorzy w swojej publikacji.
Polacy zaczynają doceniać niską emisyjność (a co za tym idzie: energooszczędność), bliskość infrastruktury dla seniorów (starzejące się społeczeństwo), elastyczność form zamieszkiwania (co pozwala na większą mobilność) czy nawet obecność... balkonu i przestrzeni do pracy.
Zobacz także
Prognozy dla Polski na rok 2040
Wizja ekspertów na kolejne kilkanaście lat przewiduje bardzo różne kierunki rozwoju. W raporcie "Living 2040" zaprezentowano trzy możliwe scenariusze (na bazie danych z GUS, NBP, AMRON-SARFiN, Eurostat, Inquiry oraz raportów branżowych). Każdy z nich uwzględnia inne tempo wprowadzania innowacji oraz zmian rynkowych.
1. Scenariusz ostrożny W tym wariancie zakładany jest stabilny rozwój. Tradycyjne podejście do własności wciąż dominuje (80 proc. własności, obecnie to 83 proc.), a nowoczesny wynajem rozwija się głównie w największych metropoliach, bez większych rewolucji w skali kraju.
2. Scenariusz zrównoważony Opcja ta zakłada umiarkowany wzrost i pójście w stronę nowych trendów. Znaczenie energooszczędności i ESG (zrównoważony rozwój) stanie się normą, a elastyczność zamieszkania zyskuje na popularności. To z kolei prowadzi do wyrównania proporcji między wynajmem a posiadaniem mieszkania.
3. Scenariusz dynamiczny Ta droga przewiduje szybki wzrost liczby mieszkań i transformację całej branży. "Struktura rynku: 55 proc. własność, 25 proc. najem prywatny, 20 proc. PRS (najem przez wyspecjalizowane firmy - red.)" – czytamy w raporcie. Nowe technologie (prefabrykaty, automatyzacja) mają doprowadzić też do znacznego spadku kosztów wznoszenia inwestycji.
Polacy będą woleli wynajmować mieszkanie niż je mieć?
Bez względu na to, jaki scenariusz się sprawdzi, sektor mieszkaniowy nie może osiąść na laurach. Przedstawiciele rządu, włodarze miast oraz deweloperzy będą zmuszeni dostosować swoje plany do zmieniającej się demografii, mody czy przepisów. Inwestycje będą musiały odpowiadać m.in. na surowe wymogi klimatyczne i rosnącą potrzebę wygody.
"Kierunek rozwoju rynku nieruchomości mówiący o zmianach w strukturze własności na rzecz najmu (także rynku PRS) to jeden z prawdopodobnych scenariuszy. Jeśli się zrealizuje, nie będzie to jednak wynikać wyłącznie z kwestii ekonomicznych. Te oczywiście nadal będą kluczowe, ale znaczenie będą miały także czynniki społeczne i inwestycyjne" – napisali autorzy dokumentu.
Jednego możemy być niemal pewni: kupowanie mieszkania nie będzie już najważniejsze. Młodsze pokolenia coraz częściej traktują je jako usługę, która ma po prostu ułatwiać codzienność i nie obciążać ich budżetów kosztami remontów czy przestarzałego ogrzewania.
Zamiast brać kredyt na kilkadziesiąt lat i mieszkać całe życie w jednym miejscu, w 2040 roku możemy o wiele bardziej cenić sobie swobodę przeprowadzki za pracą czy pasją. Stara zasada "dom twój, gdzie serce twoje" zacznie być bardziej aktualna i bliska wielu Polakom.
