Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał
Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Jeśli ktoś zastanawiał się, co dalej z Seatem i czy ta marka potrafi jeszcze zaskoczyć, odpowiadam: jest lepiej niż sam myślałem. Niedawno przejechałem się odświeżoną Ibizą, teraz przyszedł czas na model Arona. Jeśli tak ma wyglądać rzucenie rękawicy chińskiej konkurencji w Polsce, to całkiem niezły kierunek.

REKLAMA

Modernizacja to słowo klucz dla Seata. Nikt tam nie rzuca pustych słów o nowych modelach, nie spodziewajcie się rewolucji w gamie producenta. Jeśli popatrzymy na całą grupę Volkswagena, to Seat wypada najskromniej z nowościami. Ale w temacie odświeżania popularnych modeli działo się ostatnio całkiem sporo.

Nowy Seat Arona. Po co ta modernizacja?

W naTemat możecie przeczytać już o nowej Ibizie, którą nazwałem absolwentem starej motoryzacyjnej szkoły. Arona to trochę inna bajka, bo mamy tu małego miejskiego SUV-a. To trochę miks Ibizy i Ateki w wydaniu, które przypomina Mazdę CX-3 albo Opla Mokkę. Porównania do Francuzów też się nasuwają. Za konkurencję Arony można uznać Peugeota 2008 czy Renault Captur.

Ibiza i Arona to filary sprzedaży Seata. Od debiutu w 1984 roku, pięć generacji Ibizy znalazło ponad 6 milionów nabywców. Arona, choć znacznie młodsza (na rynku od 2017 roku), może pochwalić się wynikiem ponad 750 tysięcy sprzedanych egzemplarzy.

A odpowiadając na pytanie, po co to wszystko, można jednym zdaniem: dostali zielone światło, więc nadrabiają zaległości. Długo czekaliśmy na nowości Seata i nawet starsze modele po liftingu to dobry sygnał, że marka oddycha i żyje. Chociaż nie postawiła swoich projektów na głowie.

logo
Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Arona z nowym wzorem osłony chłodnicy wygląda masywniej z przodu. Po bokach czarne listwy na nadkolach, a z tyłu... nowe światła. Założę się, że podchodząc od strony klapy bagażnika mało kto pozna, że to nowa wersja tego Seata. Czy jest ładniej? Na pewno nieco ciekawiej, ale o ocenę jak zwykle proszę was w komentarzach.

logo
Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

Poniżej podajemy kilka kluczowych danych na temat nowego Seata Arona.

  • Długość / szerokość / wysokość: 4164 / 1780 / 1538–1530 mm
  • Rozstaw osi: 2566 mm
  • Rozstaw kół przód / tył: 1513/1495 mm
  • Pojemność bagażnika: 400l
  • Pojemność zbiornika paliwa: 40l
  • Wnętrze Arony to sprawdzony projekt, w którym trudno doszukać się jakiegoś szaleństwa. Z nowości mamy poprawiony system multimedialny, wygodniejsze fotele i zmienioną kolorystykę. Zastanawiałem się, czy można było zrobić środek bardziej z fantazją, ale dla mnie to podobny schemat jak w Ibizie. Musi być praktyczny oldschool, który docenia przecież wielu klientów.

    logo
    Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat
    logo
    Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

    Panel klimatyzacji z fizycznymi przyciskami to rozwiązanie skuteczne i po prostu najlepsze. Resztę funkcji auta obsługujemy na centralnym 9,2-calowym ekranie. System jest maksymalnie uproszczony, chociaż zaliczył jedną wpadkę. Podczas jazdy, kiedy korzystałem bezprzewodowo z Apple CarPlay nagle zresetowało się... wszystko. Ekran zrobił się czarny i trzeba go było włączyć ręcznie. Potem było już bez zarzutu. Dziwne, bo z Ibizą nie miałem podobnych przygód.

    Na plus na pewno zapisuję wirtualny kokpit. Prosty, czytelny, ponadczasowy. Kierowca dostaje wszystkie dane bez zbędnych ikon po kilku dotknięciach przycisków na kierownicy.

    logo
    Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

    Wspomniane już fotele naprawdę są wygodniejsze. Podobnie lepsze wrażenie sprawiają materiały, których użyto do wykończenia wnętrza. Oczywiście w wielu miejscach wciąż jest twardo, ale pojawiło się sporo miękkiego plastiku.

    logo
    • logo
    • logo
    • logo
    • logo
    • logo
    logo

    Na tylnej kanapie nie ma przesadnie dużo miejsca, ale do Arony wskoczyłem prosto z Ibizy, więc sami rozumiecie, że mogłem poczuć się dość przestronnie. I nie nazwałbym tego Seata ciasnym autem. Tylko wyższe osoby muszą liczyć się z tym, że w drugim rzędzie nie dostaną wymarzonych warunków do podróżowania.

    logo
    Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat
    logo
    Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

    Seat Arona, którego testowałem, to najmocniejsza opcja z oferty – czterocylindrowy silnik 1.5 TSI o mocy 150 KM. Do tego 7-biegowa automatyczna DSG i 250 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Arona w tej konfiguracji przyspiesza do 100 km/h w 8,3 s. Dostałem coś, czego brakowało mi w 115-konnej Ibizie z jednostką 1.0 TSI, czyli nieco więcej mocy.

    logo
    Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

    Tylko że w Ibizie ten skromniejszy napęd był jeszcze akceptowalny. W cięższej Aronie (prawie 1,3 t) najbardziej sensownym wyborem wyborem wydaje się wersja 150 KM. I coś czuję, że wielu klientów Seata może myśleć podobnie. Poniżej pełna oferta Seata z napędami dla Arony.

    logo
    Wersje napędów dla Seata Arona Grafika naTemat.pl

    Ile pali najmocniejszy Seat Arona? Przejechałem około 500 km i średnia z całego testu to 7,2 l. Na drogach krajowych – poniżej 6 l. Na ekspresówce utrzymałem zużycie poniżej 7 l. Przy autostradowej prędkości wyszło 7,5 l. W mieście liczby były zróżnicowane, bo sporo korzystałem z dynamicznego trybu "Sport". Uznajmy, że było to 8-10 l w zależności od stylu prowadzenia.

    logo
    Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

    Arona o mocy 150 KM to samochód, który nie prowokuje do dynamicznej jazdy, ale trudno też nazwać go zawalidrogą. Potrafi być żwawy, a gdyby nie jedna irytująca cecha tego napędu, zyskałby sporo zalet. Auto bardzo leniwie reaguje na mocniejsze wciśnięcie pedału gazu. Ruszanie spod świateł, szybkie zmiany pasa czy wyprzedzanie wymagają przyzwyczajenia, bo Arona łapie "zawieszkę". Tu po części macie odpowiedź, dlaczego wolałem korzystać z trybu "Sport". Chciałem trochę "rozbudzić" Aronę.

    logo
    Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

    Nie nazwałbym tego wadą, taki urok napędu. Bardziej zdziwiło mnie zestrojenie auta, bo Seat z jednej strony nie zachęca do żadnych szaleństw, ale z drugiej układ kierowniczy i zawieszenie dość mocno usztywniono. To daje wrażenie czegoś wyrazistego w prowadzeniu. Poza tym nie oczekujcie perfekcyjnego tłumienia nierówności.

    Arona zaskakująco pewnie prowadzi się w zakrętach. Doceniłem też zwrotność, kiedy kręciłem się po ciasnym parkingu. I wyciszenie wnętrza! Może przesadzam, jednak na drodze ekspresowej spodziewałem się większego szumu. Wiele droższych aut czasami poległo w tym temacie.

    logo
    Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat
    logo
    Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

    Za Seata Aronę trzeba zapłacić co najmniej 95 300 zł (1.0 TSI, 95 KM). To opcja z manualną skrzynią, podobnie jak 1.0 TSI 115 KM za 98 800 zł (opcja z automatem kosztuje minimum 108 700 zł). Te trzy auta występują z pakietem Style. Bogatsze wersje FR zaczynają się od 112 500 zł (1.0 TSI, 115 KM). A nasze testowe auto w podstawie kosztuje 131 100 zł. Po doposażeniu wyszło 155 782 zł.

    Ta ostatnia kwota jest w sumie ostatnią granicą bólu, bo dostajemy w pełni wyposażone auto. Niektórzy pewnie zrezygnowaliby z kilku dodatków, chociaż przyzwyczajenia Polaków są inne. Lubimy bogatsze konfiguracje aut i potwierdzają to nie tylko przedstawiciele marek premium.

    logo
    Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat
    logo
    Seat Arona z 1.5 TSI rzuca wyzwanie chińskiej konkurencji. Nie tylko cennik mnie przekonał Fot. Łukasz Grzegorczyk / naTemat

    Moim zdaniem Aronę uczciwie wyceniono, a jeszcze dochodzą okazjonalne rabaty, na których da się zaoszczędzić. Nawet bez obniżek Seat podjął cenową walkę z chińską konkurencją. Czy skutecznie? Arona to ciekawa propozycja auta, które doposażone może kosztować mniej niż 100 tys. zł. Do pełni szczęścia brakuje chyba tylko miękkiej hybrydy, bo pewnie wielu kierowców skusiłoby się na taką wersję.

    Więcej relacji zza kierownicy innych ciekawych aut znajdziesz na moich profilach Szerokim Łukiem na Facebooku oraz Instagramie.