Minister edukacji narodowej Barbara Nowacka.
Barbara Nowacka nie chce smartfonów w polskich szkołach. Fot. Flickr.com / Kancelaria Premiera (CC BY-NC-ND 4.0)

To już nie tylko szkolne apele, ale konkretny projekt ustawy, która ma "odłączyć" polskie dzieci od sieci. Koalicja Obywatelska proponuje całkowity zakaz używania telefonów w podstawówkach i dostęp do mediów społecznościowych dopiero po ukończeniu 15. roku życia. Choć dla uczniów brzmi to jak cyfrowy wyrok, ministra Barbara Nowacka stawia sprawę jasno: czas chronić zdrowie psychiczne najmłodszych.

REKLAMA

Widok dziecka wpatrzonego w ekran zamiast w tablicę staje się codziennością, która przestała kogokolwiek dziwić. Ale to, co do tej pory było walką nauczycieli z wiatrakami, teraz ma stać się ogólnokrajowym standardem. Politycy Koalicji Obywatelskiej z Barbarą Nowacką i... Romanem Giertychem na czele, zaprezentowali w Sejmie założenia projektu, który mógłby wejść w życie już 1 września 2026 roku.

Szkoła bez smartfonów. Nowacka: Z przyjemnością to zrobię

Szefowa resortu edukacji nie gryzie się w język, gdy mowa o rozpraszaczach w klasach. Podczas ostatnich spotkań z nauczycielami w ramach cyklu "Kompas Jutra" płynął do niej jasny sygnał: telefony niszczą koncentrację i uniemożliwiają naukę.

– Uważam, że powinniśmy ograniczyć użycie telefonu w szkołach i tak, takie zapisy również przygotujemy – zadeklarowała Barbara Nowacka na antenie RMF FM. Ministra podkreśliła, że jeśli nauczyciele potrzebują narzędzi prawnych, by skutecznie egzekwować zakaz, to zostaną im one dostarczone.

Zasada ma być prosta: smartfony zostają w domach lub lądują w szkolnych depozytach. Wyjątek? Tylko wtedy, gdy nauczyciel uzna, że urządzenie jest niezbędne do przeprowadzenia konkretnego zadania edukacyjnego. W każdym innym przypadku ekran ma być wygaszony, a uwaga skupiona na rówieśnikach i lekcji.

Nowy limit wiekowy

Prawdziwa rewolucja kryje się jednak w drugiej części projektu. KO chce, aby progiem wejścia do świata social mediów było ukończenie 15 roku życia. To bezpośrednie uderzenie w platformy takie jak TikTok, Instagram czy Snapchat, które dla dzisiejszych 10-latków są naturalnym środowiskiem życia.

Dane, na które powołują się autorzy ustawy, są porażające. Według raportu NASK "Nastolatki" z 2025 roku, w Polsce aż 1,4 miliona dzieci w wieku od 7 do 12 lat aktywnie korzysta z mediów społecznościowych. Średni czas spędzany przez młodych ludzi przed ekranem to już ponad pięć i pół godziny dziennie.

– Z mediów społecznościowych wypływają bardzo często dramaty młodego pokolenia – alarmuje Nowacka, wskazując na blisko półtora miliona dzieci narażonych na szkodliwe treści, od hejtu po promowanie niebezpiecznych używek. Limit 15 lat ma być tamą, która powstrzyma tę cyfrową falę.

mObywatel sprawdzi, ile masz lat

Krytycy projektu natychmiast pytają: jak państwo zamierza to wyegzekwować? Do tej pory weryfikacja wieku polegała na kliknięciu przycisku "mam ukończone 13 lat", co dzieci obchodziły w sekundę. Tym razem ma być inaczej.

System ma zostać uszczelniony dzięki wykorzystaniu Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej oraz aplikacji mObywatel. Dzięki temu platformy będą mogły realnie potwierdzić wiek użytkownika bez naruszania jego prywatności. Nadzór nad całym procesem ma sprawować Koordynator Usług Cyfrowych, działający w ramach unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA).

A kary? Te mają być astronomiczne. Firmy technologiczne, które przymkną oko na dziecięce konta, mogą zostać ukarane grzywną sięgającą nawet 6 proc. ich światowego obrotu.

Nauczyciele i rodzice mówią jednym głosem

Środowisko nauczycielskie już od dawna sygnalizuje wzrost incydentów związanych z nagrywaniem lekcji czy transmitowaniem ich online bez zgody pedagogów. – Smartfon podczas lekcji powinien pozostawać wyłączony. Dekoncentruje uczniów i absolutnie nie służy nauce – oceniła Urszula Woźniak, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną". Według ZNP, odgórne regulacje są niezbędne, by zakończyć statutową samowolkę w szkołach.

Również rodzice w większości przyklaskują nowym pomysłom. Sondaże pokazują, że ponad 70 proc. Polaków popiera restrykcje, widząc w nich szansę na ratowanie zdrowia psychicznego dzieci. Wiele osób ma dość bycia "tymi złymi", którzy w domu muszą toczyć wojny o odłożenie telefonu – teraz prawo ma stanąć po ich stronie.

Narodowy odwyk

Polska, wprowadzając nowe zmiany, nie jest samotną wyspą. Podobną drogą poszła już Norwegia, gdzie po wprowadzeniu zakazu odnotowano spadek przemocy rówieśniczej i lepszą atmosferę w klasach. Surowe limity wiekowe wprowadziła też Australia (16 lat) i Francja.

Pytanie tylko, jak na ten "cyfrowy odwyk" zareagują sami zainteresowani. Dla pokolenia Alfa smartfon to nie tylko urządzenie – to centrum relacji, portfel i źródło wiedzy. Odcięcie ich od m.in. TikToka do 15 roku życia może wywołać bunt, jakiego polska szkoła jeszcze nie widziała.

Barbara Nowacka pozostaje jednak nieugięta w kwestii bezpieczeństwa. Jak sama mówi, byłoby źle, gdyby prezydent nie podpisał ustawy chroniącej dzieci przed cyfrowymi zagrożeniami. Wszystko wskazuje na to, że obecny rok szkolny będzie ostatnim, w którym smartfon jest obowiązkowym elementem szkolnej wyprawki.