
Zapadł prawomocny już wyrok dla lekarzy, którzy zajmowali się ciężarną Izabelą. Kobieta zmarła w szpitalu w Pszczynie z powodu wstrząsu septycznego. Wszyscy trzej medycy trafią za kraty. Co więcej, w apelacji zaostrzono wyrok dla jednego z lekarzy oskarżonych w związku ze śmiercią Izabeli.
Sprawa 30-letniej Izabeli z Pszczyny wstrząsnęła całą Polską. Kobieta trafiła do szpitala, gdy w 22. tygodniu ciąży odeszły jej wody płodowe. Mimo komplikacji lekarze czekali na obumarcie płodu, zamiast przeprowadzić aborcję. Izabela zmarła wskutek wstrząsu septycznego.
Prawomocny wyrok dla lekarzy z Pszczyny
Wydarzenia z Pszczyny miały miejsce w 2021 roku. Sprawa wróciła na tapet ze względu na wyrok dla trzech lekarzy oskarżonych w związku ze śmiercią kobiety. Jak informują media, we wtorek Sąd Okręgowy w Katowicach rozpatrzył apelację w ich sprawie. Rozprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami, a dziennikarze nie usłyszeli uzasadnienia wyroku, ale znana jest sentencja orzeczenia.
Zobacz także
Sąd zaostrzył wyrok dla jednego z lekarzy, Krzysztofa P., który zastępował ordynatora. Mężczyznę skazano na rok bezwzględnego pozbawienia wolności (wcześniej miała to być kara w zawieszeniu), o co wnioskowała prokuratura. Jak podają media, reszta wyroku z pierwszej instancji pozostała utrzymana. Na rok i sześć miesięcy więzienia skazano Andrzeja P., a na trzy miesiące więzienia Michała M. Wyrok jest prawomocny.
Jak informują media, obrońcy lekarzy nie zgadzają się z zasądzonym wyrokiem i zapowiadają kasację do Sądu Najwyższego.
– Kwestionujemy zarówno winę naszego klienta, jak i orzeczoną karę, z całą pewnością w tej sprawie będzie wywiedziony nadzwyczajny środek zaskarżenia – mówił cytowany przez serwis Bankier.pl jeden z trzech obrońców Krzysztofa P., mec. Adam Gomoła.
Pełnomocniczka bliskich Izabeli mec. Joanna Budzowska uznała kary za surowe, ale wymierzone za "sprzeniewierzenie się elementarnym obowiązkom lekarskim i zasadom etyki" oraz "za brak starań o uratowanie życia młodej kobiety". Prok. Magdalena Filipowicz po opuszczeniu sali rozpraw wyraziła satysfakcję, że sąd zgodził się z jej argumentami. – Zgodnie z wyrokiem wszyscy trzej oskarżeni zostali skazani na kary bezwzględne, bez warunkowego zawieszenia – przekazywała.
Serwis Bankier.pl informuje, powołując się na PAP, że Michał Zientek – brat zmarłej – nie był zadowolony z zasądzonych kar, które w jego ocenie powinny być surowsze. – Gdyby oni nie byli lekarzami, tylko zwykłymi obywatelami, to dostaliby po 15, 20 lat (...). Nic mi siostry nie zwróci – przekazał. Pełnomocnik mężczyzny mec. Marek Malara wskazał, że śmierć ciężarnej kobiety to "porażka całego systemu", trudno więc mówić o zadowoleniu z wyroku sądu, a w jego ocenie jest to raczej "zakończenie pewnego etapu" i być może "pewien rodzaj ulgi".
W listopadzie 2023 roku skierowano do sądu akt oskarżenia, którym objęto trzech lekarzy sprawujących opiekę nad Izabelą. Medykom zarzucono niezastosowanie prawidłowego postępowania diagnostyczno-terapeutycznego i brak weryfikacji przyjętego trybu postępowania. Skutkiem tych działań było obumarcie płodu oraz śmierć Izabeli. Na początku prokuratura zarzucała nieumyślne spowodowanie śmierci dwóm z trzech medyków. Uznano jednak, jak podaje TVN24, że "nie sposób w przypadku jednego z nich wykazać związku między narażeniem pacjentki na niebezpieczeństwo a skutkiem w postaci śmierci".
Prokuratura przekazywała, że podczas śledztwa żaden z trzech lekarzy nie przyznał się do winy: dwaj złożyli obszerne wyjaśnienia, a trzeci z nich skorzystał z prawa do odmowy złożenia ich. Ci, którzy zdecydowali się na składanie wyjaśnień, według informacji przekazanych przez prokuraturę nie powoływali się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczące aborcji.
Nieprawomocne wyroki dla lekarzy z Pszczyny
Proces w sądzie w Pszczynie rozpoczął się we wrześniu 2024 roku. Sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami. W wyroku sądu I instancji Krzysztof P. został uznany za winnego narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez osobę, na której ciążył obowiązek opieki (art. 160 par. 2 Kodeksu karnego). Sąd uznał, że mężczyzna pełnił funkcję osoby wykonującej zadania należące do zastępcy ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego. Jak przypomina serwis TVN24, skazano go wówczas na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata (po apelacji karę zamieniono na więzienie bez zawieszenia) i 40 tys. zł grzywny, a także zakazano wykonywania zawodu lekarza i zajmowania stanowisk związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych przez cztery lata. P. miał także przeprosić pokrzywdzonych.
Michała M. oskarżono o ten sam czyn. Ginekolog położnik, który sprawował poranny dyżur w izbie przyjęć w szpitalu w Pszczynie, został pierwotnie skazany na rok i trzy miesiące bezwzględnego więzienia. Otrzymał też zakaz wykonywania zawodu przez sześć lat.
Andrzejowi P., ginekologowi położnikowi, który sprawował popołudniowy dyżur na oddziale ginekologiczno-położniczym, zarzucono narażenie ciężarnej pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, pozostające w związku przyczynowo-skutkowym z nieumyślnym spowodowaniem jej śmierci (art. 160 par. 2 kk i art. 155 kk). Skazano go wówczas na rok i sześć miesięcy więzienia oraz zakazano wykonywania zawodu przez sześć lat.
Ponadto w sądzie I instancji orzeczono wobec wszystkich oskarżonych podanie zanonimizowanego wyroku do publicznej wiadomości na stronie Sądu Rejonowego w Pszczynie i portalach pless.pl i rp.pl. Ponadto od każdego z oskarżonych zasądzono po 10 940 zł w podziale na troje oskarżycieli posiłkowych tytułem opłat na rzecz czynności ich pełnomocników oraz po 21 953 zł na rzecz Skarbu Państwa w ramach kosztów sądowych. Od wskazanego wyroku odwołała się tak obrona, jak i prokuratura.
Śmierć Izabeli z Pszczyny. Ludzie wyszli po niej na ulice
Przypomnijmy, że dramat ciężarnej kobiety z Pszczyny wywołał ogólnopolskie protesty pod hasłem "Ani jednej więcej", których uczestnicy sprzeciwiali się obowiązującym przepisom aborcyjnym, a także szeroko zakrojoną dyskusję o prawach kobiet w Polsce i standardach opieki medycznej. 30-latka, która zmarła w szpitalu, była w piątym miesiącu ciąży.
Pani Barbara, mama zmarłej, po tragedii gościła w "Uwadze". Ujawniła wówczas korespondencję z córką. Izabela "sygnalizowała, że się boi o życie". Prawniczka rodziny Jolanta Budzowska w rozmowie z naTemat.pl mówiła, że gdyby lekarze ze szpitala w Pszczynie od razu przerwali ciążę kobiety, zamiast czekać na obumarcie płodu, Iza mogłaby wciąż żyć.
Po śmierci Izabeli przeprowadzono także kontrolę w szpitalu w Pszczynie i ukarano placówkę grzywną w wysokości 650 tys. zł. Przekazano także zalecenia, m.in. dodatkowe szkolenia dla personelu i rozszerzenie procedur bezpieczeństwa.
W 2023 roku bliscy 30-letniej ciężarnej pacjentki zawarli ugodę z ubezpieczycielem szpitala. Jej warunki są jednak poufne, a dokładne zapisy nieznane opinii publicznej.
