Mercedes Klasy C w wersji kombi
Zdjęcie jest ilustracją do tekstu. Fot. Adam Nowiński / naTemat.pl

Puryści motoryzacyjni od lat wylewają łzy nad grobem klasycznych "long-roofów". SUV-y i crossovery pożarły rynek niemal w całości, obiecując nam poczucie bezpieczeństwa i wysoką pozycję za kierownicą, ale kosztem stylu i... fizyki. Teraz okazuje się, że to właśnie samochody elektryczne mogą stać się defibrylatorem dla tego wymierającego segmentu. Mazda widzi w tym sens, choć, jak to u Japończyków bywa, ostateczna decyzja wciąż wisi na włosku.

REKLAMA

Dlaczego w ogóle mielibyśmy wracać do nisko zawieszonych aut z dużym bagażnikiem? Odpowiedź jest prosta: zasięg samochodów elektrycznych. W świecie aut spalinowych kilka punktów w dół w współczynniku oporu powietrza oznaczało litr paliwa więcej. W "elektrykach" to być albo nie być podczas planowania trasy nad morze.

SUV-y, ze swoją sylwetką "kiosku ruchu", stawiają ogromny opór. Tymczasem elektryczne kombi naturalnie przecina powietrze, co pozwala wycisnąć z tej samej baterii znacznie więcej kilometrów.

Mazda doskonale o tym wie, projektując model Mazda 6e. Smukła linia nadwozia to nie tylko ukłon w stronę designu "Kodo", ale czysta matematyka. "Kombi mają sens z punktu widzenia wydajności" – przyznają przedstawiciele marki, ale zaraz potem dodają zimne "ale".

Mazda 6e kombi? "Chcielibyśmy, ale się boimy"

Mimo że nowa Mazda 6e, która prezentuje się genialnie, w wersji kombi wyglądałaby na renderach wręcz obłędnie, księgowi w Hiroszimie studzą zapał. Hiroshi Ozawa, szef rozwoju technicznego w Changan Mazda, stawia sprawę jasno: popyt na SUV-y wciąż dyktuje warunki.

W Chinach, gdzie model 6e jest rozwijany, kombi to margines marginesu. Nawet w Europie, która była ostatnim bastionem tego nadwozia, sprzedaż powoli topnieje.

Mazda ma też inny problem, czyli wewnętrzną konkurencję. W ofercie lada moment rozgości się Mazda CX-6e, czyli w pełni elektryczny SUV, który dla statystycznego klienta robi "to samo, tylko wyżej".

Ozawa, który prywatnie przyznaje, że woli kombi (bo łatwiej je zaparkować w ciasnym Tokio), mówi wprost: "Na ten moment projekt kombi ląduje na dalszym planie" - powiedział australijskiemu "Drive".

Czytaj także:

Czy rynek motoryzacyjny odwróci się od SUV-ów?

Nadzieja umiera ostatnia, a światełkiem w tunelu są inni gracze. Na drogach są już takie modele jak np. Volkswagen ID.7 Tourer, który ma sprawdzić, czy klienci są gotowi porzucić wysoką pozycję za kierownicą dla lepszej aerodynamiki i niższego zużycia energii.

Czytaj także:

Jeśli Europa entuzjastycznie przyjmie elektryczne kombi innych marek, Mazda może szybko wyciągnąć swój projekt z szuflady. Na razie jednak priorytetem pozostaje Mazda 6e w wersji sedan oraz ofensywa w segmencie crossoverów.

Fani marki muszą więc uzbroić się w cierpliwość i trzymać kciuki, by słupki sprzedaży w salonach wreszcie zaczęły sprzyjać "długim dachom".