policja
Strzelanina w łódzkie fabryce. Coraz więcej wiadomo o sprawcy Fot. shutterstock

W środę rano na teren fabryki Gillette w Łodzi wtargnął były pracownik i oddał strzały. Ewakuowano blisko 400 osób. Policja wciąż prowadzi z nim negocjacje. Tymczasem policja oraz prokuratora przekazały nowe informacje w sprawie. Wiadomo między innymi, że sprawca pracował wcześniej w tym zakładzie przez 14 lat.

REKLAMA

Jak informowaliśmy w naTemat w środę rano 1 kwietnia policjanci otrzymali zgłoszenie o tym, że do fabryki na terenie Nowego Józefowa (rejon przemysłowy w Łodzi) wszedł były pracownik i zaczął strzelać do innego mężczyzny, który tam pracuje. Ze wstępnych ustaleń wynika, że był to jego były przełożony.

Na miejsce natychmiast pojechały służby i zarządzono ewakuację. Na zewnątrz wyszło około 400 osób. Wszyscy potwierdzili swoją obecność, dlatego wiadomo, że nikt nie został ranny.

Nowe informacje ws. strzałów w łódzkiej fabryce. Natastnik pracował tam wcześniej 14 lat

Po godzinie 11:00 asp. Kamila Sowińska rzeczniczka Komendy Policji w Łodzi przekazała w rozmowie z naTemat, że policyjny negocjator podjął rozmowę z mężczyzną. Po 14:00 zorganizowano briefing prasowy, na którym podano nowe informacje.

Wiadomo, że negocjacje wciąż trwają. – Napastnik, były pracownik, na teren fabryki dostał się przez płot, w tej sprawie będzie przesłuchiwany pracownik ochrony. 42-latek, który zakończył pracę w zakładzie w 2024 roku po 14 latach, wszedł z bronią palną do jednego z pomieszczeń biurowych i oddał 2-3 strzały w kierunku przebywającej tam osoby. Napastnik po strzałach wybiegł z pomieszczenia za pokrzywdzonym – mówiła prokurator Marta Stachowiak-Klimaszewska.

Jest świadek zdarzenia, który także przebywał w biurze w trakcie oddania strzałów. Będzie przesłuchiwany. Policja nie ujawnia, gdzie dokładnie znajduje się napastnik. Wciąż może mieć przy sobie broń.

– Wszystko zmiesza do tego, aby bezpiecznie zatrzymać mężczyznę. Na miejscu działają oddziały konterrorystyczne z Łodzi, Poznania i Warszawy. Są też oczywiście negocjatorzy – przekazano podczas konferencji.

– Jeszcze nie weszliśmy na miejsce, aby przeprowadzić oględziny, ponieważ teren jest zabezpieczony przez funkcjonariuszy policji. Służby nawiązały kontakt z napastnikiem, jednak 42-latek nie podał negocjatorom motywów działania – dodała prokurator.

Pracownicy zostali ewakuowani. Nocną zmianę odwołano

Przypomnijmy, że pracownicy, których ewakuowano, wyszli z budynku tak, jak stali, czyli niektórzy w koszulkach. Kilkadziesiąt osób owinięto więc foliami termoizolacyjnymi.

Teren fabryki jest naprawdę duży, dlatego niektórzy nie wiedzieli początkowo, co się dzieje. Reporterce TVN24, która była na miejscu, mówili jednak, że ewakuacja przebiegła sprawnie i dość spokojnie.

Po godzinie 11:00 większość rozjechała się do domów. Jak dowiedzieliśmy się od pracowników, nocna zmiana też została odwołana. Ci, którzy zostali ewakuowani, nie mogą wrócić po swoje rzeczy ani samochody z terenu fabryki. Akcja trwa już od ponad 8 godzin. Dla tych, którzy pozostali w okolicach miejsca zdarzenia podstawiono socjalny autokar i podano herbatę.