Tadeusz Jarmuziewicz zostanie odwołany ze stanowiska wiceministra transportu.
Tadeusz Jarmuziewicz zostanie odwołany ze stanowiska wiceministra transportu. Fot. Rafał Mielnik / AG

Odwołanie zastępcy Sławomira Nowaka to pokłosie tzw. afery autostradowej, kiedy pracownicy GDDKiA nakryli go z wykonawcami autostrady. Teraz ma być zwykłym posłem. – Decyzja zapadła. W poniedziałek podpiszę dokumenty – zakomunikował premier Donald Tusk.

REKLAMA
W maju minister Jarmuziewicz, zastępca Sławomira Nowaka, pojawił się podczas Rady Budowy autostrady A1 na odcinku Świerklany-Gorzyczki, obejrzał plac budowy, a później oznajmił zgromadzonym, że wraca do Warszawy. Pracownicy GDDKiA kilkadziesiąt minut później widzieli go jednak w restauracji z pracownikami firmy Alpine Baum, wykonawcą tego odcinka autostrady oraz przedstawicielem lokalnego samorządu.
Wiceminister tłumaczył, że był tam, żeby rozmawiać o pieniądzach na odbudowę lokalnych dróg zniszczonych przez wykonawcę, a cała afera była próbą przykrycia sprawy mostu stawianego w pobliżu Mszany. Firma Alpine Bau oświadczyła, że nie dokończy budowy tej konstrukcji, ponieważ została ona źle zaprojektowana przez GDDKiA.
Po majowych doniesieniach wiceminister udał się na urlop, który miał potrwać do końca czerwca. Dziś wiadomo, że musi go skrócić, bo straci stanowisko. – Premier powołuje, premier odwołuje. On decyduje o kształcie gabinetu. Taką ma koncepcję, tak chce mieć poskładany rząd i tyle – komentuje swoje odwołanie.
Jarmuziewicz w poprzedniej kadencji Sejmu był sekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury, zaś w obecnej objął stanowisko sekretarza stanu w nowo utworzonym resorcie transportu, budownictwa i gospodarki morskiej. Ministrem został jednak Sławomir Nowak, a między oboma panami trwał otwarty konflikt. Rychły koniec Jarmuziewicza na stanowisku wiceministra wieszczono już dawno, a on sam, według nieoficjalnych źródeł, złożył nawet wcześniej dymisję, ale odrzucił ją Donald Tusk.
Czytaj także:
Źródło: TVP Parlament