Wyznawcy Trumpa mają dość. Buntują się nawet "święci" z ruchu MAGA

Pęka beton wokół Donalda Trumpa. Wydawało się, że nikt nie jest w stanie go powstrzymać, ale w każdym szaleństwie przecież musi być jakaś granica. I dlatego rozpada się kółko wzajemnej adoracji. Nawet ci, których nazywano wiernymi wyznawcami Donalda Trumpa, teraz odwracają się do niego plecami.

Ludzie Donalda Trumpa tracą do niego cierpliwość. Nie tylko wyborcy, chociaż wiadomo, że lecą mu sondaże. Nie tylko przypadkowi politycy, którzy od zawsze go krytykowali. Chodzi o jego prawdziwych wyznawców. Ludzi z bliskiego otoczenia.

Buntują się nawet "święci" z ruchu MAGA

Najgłośniejsze i najbardziej spektakularne nazwisko? Do niedawna pewnie Mike Pence, były wiceprezydent u boku Trumpa. Ale teraz prawdopodobnie Marjorie Taylor Greene – była kongresmenka i przez lata zagorzała zwolenniczka Trumpa, ważna postać ruchu MAGA.

Nazwała Trumpa "szaleńcem" i wezwała do użycia 25. poprawki, czyli do usunięcia prezydenta z urzędu. Uderza w Trumpa, bo jej zdaniem USA i Izrael rozpoczęły nieuzasadnioną wojnę. Wcześniej napisała wprost, że to nie jest przywracanie wielkości Ameryki, tylko zło.

W sprawie Iranu Trump kompletnie stracił sojuszników w swoim wąskim kręgu. Warto przywołać kulisy ujawnione przez "New York Times". Trump miał podjąć decyzję o uderzeniu na Iran m.in. po wpływem namów premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Tyle że w Białym Domu nikt prawie nikt oprócz Trumpa nie brał tego planu na poważnie.

Dyrektor CIA John Ratcliffe scenariusze zmiany reżimu traktował jak oderwane od rzeczywistości. Nawet sekretarz stanu, Marco Rubio, też nie widział na to szans. Dan Caine, Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów ostrzegał, że to uszczupli zapasy amunicji i widział ryzyko, przed którym teraz drży cały świat. Wiedział, że może dojść do zablokowania cieśniny Ormuz przez Iran. To była przytomna ocena sytuacji, którą Donald Trump zignorował. Przeciwko wojnie był nawet wiceprezydent J.D. Vance.

"America First" to pusty slogan. Skakanie w ogień za Trumpem to bilet w jedną stronę

Thomas Massie z Partii Republikańskiej twierdzi, że to, co się dzieje, to nie jest "America First". Co prawda, on sam w ubiegłym roku zaproponował ustawę o wystąpieniu Stanów Zjednoczonych z NATO, ale teraz widzi to, co Trumpa zdaje się nie obchodzić. Pisze, że benzyna drożeje, że prowadzenie wojny kosztuje amerykańskich podatników około 1 miliarda dolarów dziennie. To jest wskazywanie palcem realnych problemów. 

Lista odwróconych od Trumpa, chociaż może lepiej powiedzieć "nawróconych", wydłuża się w ostatnim czasie bardzo szybko. Skakanie za Trumpem w ogień za chwilę może oznaczać już tylko bilet w jedną stronę. Polityka szantażu i wulgarnej presji to obrazek z prezydentem USA w roli głównej.

Sprawa Iranu może wywołać jeszcze niejeden wstrząs w bliskim otoczeniu Trumpa, bo akurat w tym temacie on jest zupełnie nieprzewidywalny. A to zła wiadomość dla nas wszystkich, bez względu na to, czy kto jest wyznawcą działań Trumpa, czy nie.