
Wiceprezydent USA J.D. Vance razem z żoną Ushą Vance polecieli na Węgry na kilka dni przed wyborami w tamtym kraju. Ujęcia z lotniska obiegły internet. Przywitał ich tam szef resortu spraw zagranicznych Peter Szijjarto. To on – jak się ostatnio wydało – opowiadał, co działo się na unijnych spotkaniach ludziom Putina.
O tym, że premier Węgier Viktor Orban może liczyć na poparcie z USA, wiadomo nie od dziś. Choćby na inauguracji Rady Pokoju Donald Trump nie szczędził pochlebstw w kierunku węgierskiego polityka.
– Premier Viktor Orbán z Węgier ma moje całkowite poparcie przed wyborami na Węgrzech. Nie wszystkim w Europie się to podoba. Wykonuje świetną robotę, jeżeli chodzi o migrację. Są kraje, które narobiły sobie przez nią problemy. Viktorze, masz moje pełne poparcie – deklarował.
Wiceprezydent USA już w Budapeszcie
Teraz na zaledwie kilka dni przed wyborami (zaplanowano je tam 12 kwietnia) wizytę na Węgrzech złożył wiceprezydent USA J.D. Vance z żoną. Spędzą tam w sumie dwa dni. 7 kwietnia tuż po wylądowaniu na lotnisku powitał ich serdecznie szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto.
– Ta wizyta wyraźnie pokazuje, że w relacjach amerykańsko-węgierskich nastał nowy złoty wiek – mówił szef węgierskiej dyplomacji. I wspominał, że przedstawiciele władz w Budapeszcie będą rozmawiali z amerykańskim wiceprezydentem o migracji, bezpieczeństwie globalnym oraz współpracy gospodarczej i energetycznej.
J.D. Vance zobaczył się też już z samym Orbanem. Na godzinę 17:00 zaplanowano ich wiec.
Zobacz także
Szijjarto rozmawiał za plecami UE z Ławrowem
Dodajmy, że Szijjarto, który teraz tak serdecznie witał Amerykanina w Budapeszcie, jeszcze niedawno był w centrum głośnej afery. A zaczęło się od głośnego artykułu "Washington Post".
Gazeta ustaliła bowiem, że węgierski minister spraw zagranicznych miał regularnie informować Rosję o przebiegu unijnych rozmów. Mogliśmy przeczytać, że "Peter Szijjártó dzwonił do Ławrowa w przerwach między spotkaniami na forum Unii Europejskiej".
Momentalnie te doniesienia wywołały dyskusję na temat zasady lojalnej współpracy w ramach organizacji. W sprawie interweniowała nawet Komisja Europejska, która wezwała Węgrów do wyjaśnienia i uznała to za "niepokojące".
Choć węgierski rząd zaprzeczał tym doniesieniom, to zwrot nastąpił w poniedziałek wieczorem, gdy na jednej z konferencji prasowych Szijjárto sam się "wydał". Jak podał portal Euronews, polityk miał przyznać, że "regularnie kontaktuje się z Ławrowem podczas nieoficjalnych spotkań Unii Europejskiej poświęconych sprawom zagranicznym".
Szef MSZ Węgier przyznał się do rozmów z Ławrowem...
Szef węgierskiego MSZ tłumaczył to tym, że decyzje, które zapadają na spotkaniach państw UE, dotyczą dziedzin, które mają bezpośredni wpływ na "relacje jego kraju z partnerami spoza Unii". Chodziło m.in. o energetykę, przemysł motoryzacyjny i bezpieczeństwo.
– Rozmawiam nie tylko z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych, ale także z naszymi partnerami z USA, Turcji, Izraela, Serbii i innych krajów przed posiedzeniami Rady Unii Europejskiej i po nich – mówił Szijjárto.
Sprawa wywołała poruszenie na arenie międzynarodowej. Komentowali ją już też polscy politycy. Ostry wpis zostawił Donald Tusk. "Minister spraw zagranicznych (premiera Węgier Viktora) Orbána potwierdził, że systematycznie przekazywał Moskwie informacje o tym, o czym przywódcy UE rozmawiali za zamkniętymi drzwiami. Co za hańba" – ocenił szef polskiego rządu.
