Przez 30 dni testowałem sposób na sen. Efekt jest spektakularny
Przez 30 dni testowałem sposób na sen. Efekt jest spektakularny naTemat.pl

Jak śpi się w plastrach na usta i nos? Zdecydowałem się to sprawdzić w 30-dniowym eksperymencie. Moim zdaniem to rozwiązanie może być prawdziwym lifehackiem, ale wiem też, że nie zadziała u każdego.

REKLAMA

Oddech jest kluczowy dla stabilnego i wydajnego funkcjonowania. W ciągu dnia mamy duży wpływ na to, jak zachowuje się nasz organizm. Świadomie kontrolujemy część procesów i możemy ćwiczyć nasze ciało, by zachowywało się w sposób pożądany. Jest w tym jednak pewna luka – sen. Bo podczas niego nasze ciało przełącza się na tryb "domyślny" i nie daje się w tak prosty sposób kontrolować.

By więc poprawić jakość oddechu podczas snu, a co za tym idzie, jakość samego snu, zdecydowałem się na mały eksperyment. Kupiłem plastry na nos i usta, które nakładałem przed pójściem spać.

Okazuje się, że takie rozwiązanie kompletnie zmienia sposób oddychania. Mój nos wydawał się znacznie bardziej drożny, a ciało domyślnie starało się skorzystać właśnie z niego jako podstawowej drogi oddechowej. To bardzo tani biohacking, który jest niezwykle prosty w swoich założeniach.

Niestety, skuteczność tego typu eksperymentów mocno zależy od konstrukcji naszej twarzy i naszych dróg oddechowych. Ja od zawsze miałem problem z oddychaniem przez nos, co wynika z krzywej przegrody, która może zostać "naprawiona" w ramach prostego, ale uciążliwego zabiegu. Poszukiwałem raczej tymczasowego rozwiązania, które usprawni i ułatwi mi oddychanie, ale nie jest "rozwiązaniem wszystkich problemów".

I w moim przypadku udało się ten efekt osiągnąć. Ciało szybko się zaadaptowało, sen stał się głębszy i bardziej regenerujący, a sam wypoczynek nocny bardziej efektywny. W końcu oddychałem bardziej prawidłowo.

Najważniejsze wnioski: oddech usprawniony, więcej energii, chrapanie wyeliminowane

Faktycznie w ciągu 30-dniowego testu udało mi się znacząco poprawić higienę snu. Oddech był zdecydowanie łatwiejszy, energii w ciągu dnia miałem więcej, chrapanie (którego eliminacja akurat nie była celem eksperymentu) zniknęło, apetyt był bardziej stabilny, a to wszystko skutkowało ogólnie lepszym nastrojem.

Sen był widocznie bardziej jakościowy; nie budziłem się w nocy, a samo wstawanie było łatwiejsze, bardziej naturalne. Rytm dobowy i osiągi na siłowni też się poprawiły. Z pewnością odnotowałem też mniejszy apetyt poza moimi zwyczajowymi porami posiłków. Mniej podjadania, lepszy humor, więcej energii – szczerze powiedziawszy, moje oczekiwania nawet nie były blisko tego, co się udało w tym okresie osiągnąć.

Jednym z celów eksperymentu było także poprawienie higieny jamy ustnej (zakryte usta to mniejszy dostęp bakterii z powietrza) i wyeliminowanie negatywnego wpływu oddychania przez usta na kształt twarzy. Te aspekty nie mogą być oceniane po miesiącu, ale jestem optymistycznie do nich nastawiony.

logo
Fot. Archiwum prywatne

Wpływ na skórę i konflikt z brodą

Tu plastry również nie wypadły źle. Zakupiony przeze mnie produkt nie pogorszył stanu mojej skóry na ustach i na nosie. W zasadzie w ogóle nie zauważyłem żadnej różnicy. Klej wydaje się "oddychający" i nie spowodował żadnych przebarwień ani blokad porów.

Klej zastosowany w plastrach łatwo schodzi, jeśli się go odpowiednio nawilży. W praktyce standardowa higiena twarzy sprawiała, że na skórze nie pozostawały żadne wyczuwalne resztki.

Pewną obawą natomiast było "gryzienie się" plastrów z brodą. Okazało się jednak, że choć faktycznie stanowi to delikatne utrudnienie przy ściąganiu plastra rano, jeśli plaster jest odpowiednio zwilżony, nie koliduje on z zarostem. Odrywanie go nie jest przyjemne, ale włosy nie zostają na jego powierzchni. Biorąc to pod uwagę, brodaczom i wąsaczom polecam plaster odrywać raczej powoli i pomagać sobie ciepłą wodą, jeśli klej nie chce puścić.

Czy to bezpieczne?

Kombinowanie z oddechem, szczególnie tym w trakcie snu, gdzie mamy ograniczoną świadomość tego, co dzieje się z naszym ciałem, nie wydaje się najbezpieczniejszym pomysłem. Ale w tym wypadku zastosowałem pewien ochronny manewr, który, choć wymaga dopracowania, był bardzo skuteczny.

Przed snem, jeśli czułem, że nos jest zatkany, korzystałem z najtańszego sprayu z apteki do jego udrażniania. Działanie sprayu zawsze wystarczało na cały okres snu, nie budziłem się rano z zatkanym nosem. Natomiast zbyt częste stosowanie specyfików tego typu to z pewnością zły pomysł i zdecydowanie tego nie polecam.

Jeśli chodzi zaś o samą możliwość oddychania przez usta – faktycznie konstrukcja plastra na to pozwala, ale raczej awaryjnie. Sam plaster nie jest w pełni nieprzepuszczalny, ale daje pewien znikomy dostęp do powietrza.

Co o moim eksperymencie mówią inni?

Naklejki na nos i usta wciąż nie są typowym sposobem na sen i nie są też rozwiązaniem dla każdego. Część osób zgłasza, że przyklejenie czegoś do skóry bardzo mocno stymuluje ich zmysł dotyku, przez co zamiast zasypiać, myślą o tym, co mają na twarzy. Dowiedziałem się też, że część osób – zamiast standardowego zastosowania do snu – korzysta z plastrów do poprawy wyników siłowych w biegach i na siłowni. Sam spróbowałem i faktycznie, w mojej opinii, plaster na nos ułatwia oddychanie w trakcie treningu.

Usłyszałem też dużo feedbacku na zasadzie: "O tak, słyszałem/słyszałam o tym; mój kolega/wujek/ciocia/syn korzysta z czegoś podobnego". Wygląda więc na to, że rozwiązanie to staje się coraz bardziej popularne, ale mało osób zdecydowało się je wypróbować.

Z rozmów na temat plastrów do nosa dowiedziałem się też o dedykowanych szkołach, które specjalizują się w szkoleniach ze skutecznego oddychania. To pokazuje z kolei, że społeczeństwo staje się coraz bardziej doedukowane i coraz częściej temat zdrowego snu to coś, w co chcemy się zaangażować.

Ile kosztuje taka przyjemność?

Plastry kupiłem od polskiego dystrybutora, który operuje na Allegro, ale towar sprowadza z Chin. Miesięczny pakiet usta plus nos kosztował mniej więcej 110 zł. Oznacza to, że w przybliżeniu wydałem 2 zł dziennie. Jest to jednak zdecydowanie wyższa kwota niż ta, którą przyjdzie nam zapłacić na Temu.

Na chińskich stronach, a także na samym Allegro, ale od sprzedawców z mniejszą liczbą opinii i niekoniecznie obsługujących Allegro Smart, ceny plastrów zaczynają się już od 50 groszy dziennie za pakiet nos i usta. Pewnie można znaleźć jeszcze bardziej atrakcyjne oferty przy zamówieniach dotyczących zapasów na wiele miesięcy.

Szczerze powiedziawszy, jeśli ktoś zastanawia się nad zakupem tego typu plastrów, moim zdaniem lepszym wyborem będzie zaopatrzenie się w pierwszej kolejności w plastry do nosa, a dopiero później na usta. Jeśli plastry do nosa nie zadziałają, a oddech dalej nie będzie udrożniony, bałbym się w ogóle sięgać po plastry do ust.

W moim przypadku mogę powiedzieć, że rozwiązanie to zadziałało i będę z niego korzystać dalej. Sam artykuł ma jednak charakter subiektywnego testu. Przed wypróbowaniem plastrów, zwłaszcza przy problemach z drożnością nosa, skonsultuj się z lekarzem lub fizjoterapeutą oddechowym.