Ewakuacja Donalda Trumpa podczas gali w hotelu Hilton w Waszyngtonie
Strzelanina podczas gali z udziałem Donalda Trumpa w USA Fot. Zrzut ekranu / X / BNO News

W nocy z soboty na niedzielę (z 25 na 26 kwietnia) czasu polskiego doszło do strzelaniny podczas gali z udziałem Donalda Trumpa. Uczestnicy wydarzenia ukryli się pod stołami, a prezydent USA został ewakuowany z sali przez agentów Secret Service. Do sieci trafiło nagranie.

REKLAMA

W hotelu Hilton w Waszyngtonie odbyła się gala dla korespondentów pracujących przy Białym Domu. W wydarzeniu brał udział m.in. Donald Trump. Na sali byli też obecni Polacy, w tym szef polskiej ambasady Bogdan Klich, polscy dyplomaci i dziennikarze. W pewnym momencie w lobby hotelowym padły strzały.

Podejrzany mężczyzna szybko został zatrzymany przez służby. Jak informuje CBS News, miał przekazać, że "jego celem byli urzędnicy administracji Trumpa". Agencja AP podała, że to 31-letni Cole Tomas Allen z Torrance w Kalifornii.

Strzelanina podczas gali z udziałem Donalda Trumpa w USA

Przed ewakuacją Donalda Trumpa na sali słychać było głośny dźwięk przypominający eksplozję. CNN podaje, że kilku agentów Secret Service zaczęło nagle krzyczeć: "słychać strzały". W momencie zdarzenia na sali znajdowali się także m.in. Melania Trump, wiceprezydent USA J.D. Vance i członkowie gabinetu amerykańskiego prezydenta.

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z momentu ewakuacji Trumpa i działań Secret Service. Widać na nim, że służby zareagowały błyskawicznie.

Po całym zajściu Trump zamieścił wpis na platformie Truth Social. "Niezły wieczór w Waszyngtonie. Secret Service i służby wykonały fantastyczną robotę. Działały szybko i odważnie. Sprawca został zatrzymany, a ja zalecałem, byśmy pozwolili przedstawieniu trwać" – napisał prezydent USA.

"Minister Bogdan Klich, nasi dyplomaci oraz polscy dziennikarze, którzy brali udział w gali Korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton, gdzie miała miejsce strzelanina, wszyscy cali i zdrowi" – przekazał Radosław Sikorski, szef MSZ.

Co wiadomo o napastniku?

Policja ustaliła, że zamachowiec miał tej nocy wynajęty pokój w hotelu. Był uzbrojony w strzelbę, pistolet i "wiele noży". Trump na późniejszej konferencji prasowej nazwał go "szaleńcem".

Cole Tomas Allen najpewniej działał w pojedynkę, służby przeszukują obecnie jego mieszkanie w Kalifornii. Z ustaleń amerykańskich mediów wynika, że 31-latek jest zarejestrowany jako wyborca niezależny. Ma dyplom z inżynierii mechanicznej na politechnice CalTech, studiował też informatykę na uczelni Cal State Dominguez Hills. Jak ustalił "Los Angeles Times", w grudniu 2024 roku został "nauczycielem miesiąca" w firmie oferującej korepetycje, usługi doradcze i przygotowanie do egzaminów na studia.

Burmistrz Dystryktu Kolumbii Muriel Bowser przekazała, że "napastnik przebiegł przez punkt kontroli Secret Service w lobby hotelu", ale nie udało mu się dotrzeć do sali balowej, bo został zatrzymany przez agentów. – Jeden z agentów został ranny i przetransportowany do szpitala. W tej chwili jest poddawany procedurom – powiedziała.

Jak podaje BBC, prokurator USA w Dystrykcie Kolumbii Jeanine Pirro przekazała, że napastnikowi zostaną postawione dwa zarzuty: użycia broni palnej podczas popełnienia przestępstwa z użyciem przemocy i napaści na funkcjonariusza federalnego z użyciem broni.