
Podczas uroczystej kolacji w hotelu Hilton w Waszyngtonie padły strzały, a Donald Trump został w pośpiechu ewakuowany przez Secret Service. Wśród gości wydarzenia byli polscy dyplomaci i dziennikarze, którzy musieli kryć się pod stołami. Jest już w tej sprawie komunikat szefa polskiego MSZ.
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w lobby hotelu Hilton w Waszyngtonie podczas prestiżowej gali Korespondentów Białego Domu z Donaldem Trumpem na czele. Choć sprawca został szybko schwytany przez służby, uczestnicy kolacji przeżyli chwile prawdziwego przerażenia, słysząc strzały tuż obok sali bankietowej. Na miejscu znajdowała się liczna grupa polskich przedstawicieli, którzy relacjonowali przebieg ataku.
Polscy dyplomaci i dziennikarze relacjonują atak
Wśród gości gali obecny był charge d'affaires Polski w USA, Bogdan Klich, który w rozmowie z Marcinem Wroną z "Faktów TVN" opisał moment wybuchu paniki. Według jego relacji strzały padły w hotelowym lobby, bardzo blisko miejsca, w którym odbywała się kolacja. Reakcja uczestników była instynktowna i natychmiastowa – większość osób rzuciła się na podłogę, a część szukała schronienia pod ciężkimi stołami bankietowymi.
– Było kilka strzałów, one były bardzo blisko rzeczywiście. Można było mieć wrażenie, że one są oddawane z lobby na salę, ale okazuje się, że były oddawane w lobby, czyli że nie dosięgły nikogo, kto był na sali – relacjonował Bogdan Klich.
Dyplomata podkreślił, że takie zdarzenia są trudne do wyobrażenia w warunkach europejskich. – To przekracza jakiekolwiek wyobrażenie. Takie rzeczy w Europie by się nie zdarzyły – dodał. Oprócz Klicha na miejscu znajdowali się inni czołowi polscy korespondenci, m.in. właśnie Marcin Wrona (TVN), Marek Wałkuski (Polskie Radio) oraz Paweł Żuchowski (RMF FM), którzy na bieżąco informowali o sytuacji w mediach społecznościowych.
Zobacz także
Radosław Sikorski uspokaja: Wszyscy są cali i zdrowi
Na doniesienia z Waszyngtonu błyskawicznie zareagowało polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Szef resortu, Radosław Sikorski, opublikował wpis na platformie X, w którym potwierdził bezpieczeństwo wszystkich członków polskiej delegacji oraz obecnych na miejscu przedstawicieli mediów.
"Minister Bogdan Klich, nasi dyplomaci oraz polscy dziennikarze, którzy brali udział w gali Korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton, gdzie miała miejsce strzelanina, wszyscy cali i zdrowi" – przekazał Radosław Sikorski.
Kulisy ataku w Waszyngtonie. Kim był jego sprawca?
Zanim ochrona ruszyła do ewakuacji Donalda Trumpa, w sali bankietowej rozległ się huk przypominający eksplozję. Jak podaje stacja CNN, kilku agentów Secret Service zaczęło natychmiast krzyczeć: "słychać strzały". Wśród obecnych na gali gości byli m.in. Melania Trump, wiceprezydent USA J.D. Vance oraz kluczowi członkowie gabinetu amerykańskiego prezydenta.
Według agencji AP sprawcą ataku jest 31-letni Cole Tomas Allen z Kalifornii, który zgodnie z ustaleniami tej nocy wynajmował pokój w hotelu Hilton. CBS News poinformowało, że jego celem mieli być "urzędnicy administracji Trumpa". Sam Trump na platformie Truth Social napisał po zdarzeniu: "Niezły wieczór w Waszyngtonie. Secret Service i służby wykonały fantastyczną robotę. Działały szybko i odważnie. Sprawca został zatrzymany, a ja zalecałem, byśmy pozwolili przedstawieniu trwać".
