
Obecnie kobiety w armii USA nie mogą uczestniczyć w walce. Teraz się jednak to zmieni – kobiety będą mogły nie tylko trafić na pierwszą linię frontu, ale i trafić do elitarnych, specjalnych jednostek, takich jak Navy SEALs czy Marines.
REKLAMA
Do tej pory kobiety w amerykańskiej armii nie brały udziału w walce, bo zabraniało im tego prawo. Ale jak podają media, Pentagon ma ogłosić, że nastąpi zmiana w tej kwestii. Jak pisze "News York Times", kobiety będą mogły nie tylko walczyć na froncie, ale i dołączyć do specjalnych, elitarnych jednostek. Przy czym rygorystyczne wymogi fizyczne dotyczące pracy w tych oddziałach mają się nie zmienić – panie będą musiały sobie jakoś poradzić, niczym Demi Moore w filime "G.I. Jane".
To kolejna już zmiana dość skostniałych przepisów armii USA, przynajmniej jeśli chodzi o rolę kobiet. Zakaz udziału w walce powstał jeszcze w latach '90, chociaż była to tylko formalność, bo nigdy panie nie szły na pierwszą linię frontu.
Co więcej, kobietom nie tylko nie wolno było walczyć, ale też wstąpić do wielu formacji militarnych: piechoty, artylerii czy wojsk pancernych. I, oczywiście, oddziałów specjalnych takich jak Navy SEALs. Mała zmiana nastąpiła w 2010 roku, gdy dopuszczono kobiety do służenia na okrętach podwodnych. O tym, że dla kobiet zostaną otwarte nowe możliwości, wiadomo już było w styczniu 2013 roku, ale nie podawano wówczas konkretnie, jakie oddziały zostaną udostępnione paniom.
Senator Kirsten Gillibrand, która jest członkiem komisji sił zbrojnych, przekonuje, że dzięki takim zmianom więcej kobiet awansuje i dzięki temu więcej z nich dostanie się do kadry oficerskiej. Pentagon liczy też na to, jak podkreśla "NYT", że dzięki temu zmniejszy się liczba przypadków molestowania w armii.
Czytaj także:
Źródło: New York Times
