Wołodymyr Zełeński i Plac Cserwony (kolaż)
Wołodymyr Zełeński "zezwolił" Rosji na paradę Fot. Shutterstock // Canva / Goinyk Production // montaż: naTemat

Jeszcze kilka dni temu Wołodymyr Zełenski ostrzegał, że Rosja "słusznie obawia się", że nad Placem Czerwonym mogą pojawić się ukraińskie drony. W piątek oficjalnie zadeklarował jednak, że Kijów nie zaatakuje Moskwy podczas obchodów Dnia Zwycięstwa. Wszystko w związku z trzydniowym rozejmem ogłoszonym przez Donalda Trumpa. Tegoroczna parada Putina wygląda jednak inaczej.

REKLAMA

W sobotę rano (9 maja) w Moskwie rozpoczęła się parada z okazji rocznicy zwycięstwa Związku Radzieckiego nad nazistowskimi Niemcami w II wojnie światowej. Co roku wydarzenie jest jednym z najważniejszych propagandowych spektakli Kremla – okazją do demonstracji militarnej siły Rosji i przemówienia Władimira Putina.

Wołodymyr Zełenski "zezwala" na Paradę Zwycięstwa w Moskwie, a Kreml się boi

Tym razem jednak parada została wyraźnie ograniczona. Na Placu Czerwonym nie pojawiły się czołgi ani wyrzutnie międzykontynentalnych rakiet balistycznych, które przez lata były symbolem rosyjskiej potęgi wojskowej. Rosyjskie ministerstwo obrony tłumaczyło decyzję "obecną sytuacją operacyjną", czyli trwającą wojną w Ukrainie, jednak eksperci zwracają uwagę, że Kreml chciał uniknąć ryzyka i dlatego postawił na skromniejszą wersję obchodów.

Wiele wskazuje na to, że Putin obawia się coraz skuteczniejszych ukraińskich ataków dronowych na terytorium Rosji. Kilka dni temu ukraiński dron spadł zaledwie kilka kilometrów od Kremla, a władze Moskwy ostrzegały mieszkańców przed możliwymi problemami z internetem mobilnym podczas obchodów. – Słusznie obawiają się, że drony mogą brzęczeć nad Placem Czerwonym – mówił Wołodymyr Zełenski.

W piątek prezydent Ukrainy postanowił jednak "uspokoić" Putina. Zełenski ogłosił, że jego kraj uszanuje tymczasowe zawieszenie broni i nie zaatakuje rosyjskiej stolicy podczas parady. "Plac Czerwony jest dla nas mniej ważny niż życie ukraińskich jeńców, którzy mogą wrócić do domu" – napisał Zełenski w mediach społecznościowych. I ironicznie dodał: "Uwzględniając liczne prośby, postanawiam zezwolić na przeprowadzenie parady w mieście Moskwa (Federacja Rosyjska) 9 maja 2026 roku".

Dalsza część artykułu poniżej.

Tymczasowe zawieszenie broni Ukrainy i Rosji. Maczał w nim palce Donald Trump

"Z przyjemnością ogłaszam, że w wojnie między Rosją a Ukrainą nastąpi trzydniowe zawieszenie broni (9, 10 i 11 maja). Obchody w Rosji przypadają na Dzień Zwycięstwa, ale podobnie jest w Ukrainie, ponieważ kraj ten również odegrał ważną rolę w II wojnie światowej" – ogłosił w piątek Donald Trump.

Prezydent USA dodał, że rozejm obejmuje zawieszenie wszelkich działań wojennych, a także "wymianę więźniów w formule 1000 za 1000". Stwierdził także, że to on doprowadził do porozumienia – miał "osobiście poprosić" Władimira Putina i Wołodymyra Zełenskiego o zgodę na zawieszenie broni, a obaj przywódcy mieli zaakceptować propozycję.

"Mam nadzieję, że to początek końca bardzo długiej, krwawej i zaciętej wojny. Trwają rozmowy na temat zakończenia tego poważnego konfliktu, największego od czasów II wojny światowej, i z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej realizacji tego celu" – stwierdził Donald Trump.