
U2 nie rozpieszcza swoich fanów. Ci musieli czekać na nowy album niemal dekadę. Wiele jednak wskazuje na to, że w końcu się doczekają. Zespół zapowiedział właśnie singiel, który ma go promować. I chyba... nie było warto czekać.
U2 nie jest ostatnio bardzo płodnym zespołem. Nawet jeżeli wydają jakieś pojedyncze piosenki, to trafiają one na EP-ki. Teraz jednak wiele wskazuje na to, że w końcu doczekamy się długograja.
U2 powraca! Tak brzmi nowa piosenka irlandzkiego zespołu
Muzycy U2 w końcu biorą się do pracy: niedawno wydali dwa mini-albumy, "Days of Ash" i "Easter Lily", i wiele wskazuje na to, że jeszcze w tym roku otrzymamy "pełniaka" (jego tytuł nie jest znany).
Jak na razie fani mogą usłyszeć fragment pierwszego singla "Street Of Dreams", do którego klip kręcono na ulicach Meksyku. Na wideo, jakie trafiło na X, widzimy zespół grający na dachu autobusu. Przy okazji słyszymy też premierowe dźwięki.
I jakie wrażenia? Niestety U2 nadal chce nagrywać letnie, rockowe hity, tabulatury z pokoleniowymi hymnami chowając chyba do szuflady.
Oczywiście, to tylko fragment jednego utworu, więc trudno zbyt wiele z niego wywnioskować, ale wątpliwe, by grupa nagrała coś tak przełomowego jak "The Joshua Tree".
Co robi U2 jak nie nagrywa?
Ostatni album U2, "Songs Of Experience", pojawił się na rynku w 2017 roku (nie liczymy tu "Songs of Surrender", gdyż to zbiór na nowo nagranych hitów z całej kariery grupy). Bono z kolegami nie byli więc szczególnie aktywni w studiu. Co więc robili przez ostatnie lata?
W ostatnim czasie grupa była aktywna koncertowo. Tyle że ponownie: nie tak, jak chcieliby tego fani. Szczególnie z Europy. W latach 2023-2024 występowała z The Sphere w Las Vegas.
Początkowo przygoda Irlandczyków z tą prestiżową halą miała zakończyć się po pięciu występach, ale ostatecznie zespół zagrał ich tam aż 40. Przychód z tej zabawy? Aż 256 milionów dolarów. Wszystko zostało spuentowane filmem "V-U2: An Immersive Concert Film at Sphere Las Vegas".
Warto dodać, że w czasie koncertów w Las Vegas z grupą nie grał perkusista Larry Mullen, który został tymczasowo zastąpiony przez Brama van den Berga. Wszystko przez kontuzję szyi.
– Ciężko było być poza domem z powodu kontuzji – powiedział Mullin w wywiadzie dla BBC. – Cieszę się więc, że wracam do kreatywnego środowiska, nawet jeśli nie jestem w 100 proc. gotowy… Kiedy byłem z dala od zespołu, tęskniłem za nim, ale nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo – dodał.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Problemy dinozaurów rocka
Pozostańmy jednak jeszcze przy nadchodzącym albumie. U2 ma podobny problem jak wiele zespołów ich pokroju – Metallica, Pearl Jam czy Red Hot Chili Peppers. Nagrywają one po prostu... nudne, przewidywalne płyty. Zupełnie jakby zapomniały, że potrafiły wcześniej eksperymentować, skakać stylistycznie w bok i tworzyć hymny porywające tłumy.
I chyba sami muzycy są tego świadomi, czego przykładem jest Metallica. Jak pisaliśmy na NaTemat, zespół gra obecnie europejską trasę koncertową i na żywo niemal w ogóle nie prezentuje utworów z ostatnich albumów.
U2 mają w swojej dyskografii wspaniałe "Achtung Baby" czy "Pop". Lata 90. pożegnali jednak "All That You Can’t Leave Behind", które otworzyło w ich karierze epokę nagrywania bezpiecznych rockowych przebojów dla mas.
