
Maturzyści z Mazowsza wypadli z roweru wodnego na jeziorze Juksty koło Mrągowa. Nie wszyscy dopłynęli do brzegu. Trwa akcja poszukiwawcza 18-latka. Wcześniej mieli pić alkohol.
Dyżurni z mrągowskiej policji otrzymali we wtorkowy poranek informację o wypadku na jeziorze Juksty. – Zgłoszenie nadeszło dokładnie o godz. 6:46 – przekazał oficer prasowy Rafał Syczew w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Poszukiwania na jeziorze Juksty. 18-letni maturzysta wpadł do wody
Okazało się, że do mundurowych zadzwonił mężczyzna, który przechodził niedaleko i zauważył, że na jeziorze wywrócił się rower wodny. Do zdarzenia doszło kilkadziesiąt metrów od brzegu.
Rowerem płynęło czterech nastolatków w wieku 18-19 lat. – Dwóm z nich udało się dopłynąć do brzegu o własnych siłach. Jeden z nich pozostał uczepiony do dryfującego roweru i z wody wyciągnęli go strażacy – wyjaśnił Rafał Syczew.
Czwartego nastolatka nigdzie nie było widać. W tym momencie akcja została zmieniona z ratunkowej na poszukiwawczą. Obecnie na miejscu pracuje grupa płetwonurków Państwowej Straży Pożarnej, wyposażona w specjalistyczny sprzęt, w tym sonar.
Z relacji policjanta wynika także, że uczestnicy wypadku to tegoroczni maturzyści z różnych miejscowości spod Warszawy. Wyjechali po egzaminach nad jezioro.
Nastolatkowie byli pod wpływem alkoholu
Niestety każda z osób, które wpadły do wody była pod wpływem alkoholu. Tę informację potwierdził także funkcjonariusz mrągowskiej policji. – Z czego dwóch nastolatków było w stanie nietrzeźwości – miało powyżej 0,5 promila alkoholu w organizmie. Natomiast trzeci był w stanie po spożyciu alkoholu – miał powyżej 0,2 promila alkoholu – podał asp. Syczew.
Na szczęście trzem uratowanym nastolatkom nic się nie stało. Choć jeden z nich został odwieziony do szpitala na obserwację, to jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Teraz policja pod nadzorem prokuratury będzie wyjaśniała dokładne okoliczności tego, co wydarzyło się na jeziorze Juksty.
Zobacz także
Alkohol nad wodą: mandaty i niebepzieczeństwo
Policja co sezon przypomina, jak niebezpieczne i zakazane jest spożywanie alkoholu nad wodą. Mimo tego większość przypadków śmiertelnych w akwenach odpowiada właśnie alkohol.
"Z przepisów wynika jednoznacznie, że osoby pływające kajakiem, rowerem wodnym czy żaglówką czyli pojazdem bez silnika, nie mogą być pod wpływem alkoholu. Za osiągnięcie pułapu 0,5 promila alkoholu grozi zaś kara grzywny od 20 do 500 zł. Policja może również zdecydować o odholowaniu sprzętu, jeśli stężenie alkoholu we krwi przekracza już 0,2 promila, a nie ma komu go przekazać. Odholowanie roweru wodnego lub skutera to koszt ok. 50 zł oraz 15 za każdą dobę przechowywania" – informują policjanci.
Swego czasu w naTemat rozmawialiśmy z Mateuszem Bobkiem, ratownikiem z 15-letnim stażem, który przyznał z rozbrajającą szczerością, że najczęściej walczy nie z wodą, ale z pijanymi ludźmi.
– Częściej pomocy udzielamy na lądzie niż w wodzie. Zdarza się też, że na plaży pełnimy funkcję porządkową i jesteśmy wzywani np. kiedy pojawia się pijany człowiek. Najczęściej do śmiertelnych wypadków dochodzi, gdy brawura miesza się z alkoholem – opowiadał nam ratownik.
