
Przez lata widzieliśmy setki "rewolucyjnych" obietnic producentów aut. Wszyscy naokoło trąbią o niezawodności, bezawaryjności i jakości premium. Sęk w tym, że zazwyczaj ten marketingowy optymizm kończy się dokładnie w dniu upływu standardowej gwarancji. Potem radź sobie sam. Jedna marka ma tutaj inne podejście i ciekawe rozwiązanie.
Gwarancja. To jest słowo klucz w tej rozkminie. Są producenci, którzy oferują 3 lata gwarancji. Inni 5 lat. Ale co po tym, jak skończy nam się gwarancja? Albo co, jeśli kupimy używane, 5-letnie auto?
Czym jest Relax?
I tutaj pojawia się Toyota z jej gwarancją Relax. O co w tym chodzi? Zasada jest banalnie prosta, a z perspektywy kierowcy absolutnie genialna. Program pozwala na przedłużenie ochrony gwarancyjnej auta nawet do 10 lat lub 185 tys. km. I co najważniejsze, nie musisz na starcie kupować żadnych absurdalnie drogich pakietów.
Wystarczy, że po wygaśnięciu podstawowej gwarancji będziesz po prostu wykonywał regularne przeglądy w ASO Toyoty. Każdy taki przegląd przedłuża ochronę o kolejny rok lub 15 tysięcy kilometrów. Ale w sumie nie to jest chyba tutaj największym hitem.
Najmocniejszym punktem Toyota Relax jest fakt, że to nie dotyczy tylko aut wyjeżdżających prosto z pachnącego nowością salonu. Program obejmuje również samochody używane.
Wyobraźcie to sobie. Kupujecie pięcioletnią RAV4 czy Corollę od znajomego albo z komisu. Auto dawno po fabrycznej gwarancji. Jedziecie do autoryzowanego serwisu Toyoty na standardowy przegląd olejowy, mechanik sprawdza auto i bum, odzyskujecie ochronę gwarancyjną na kolejny rok.
To właśnie ten mechanizm przekłada się nie tylko na trwałość samochodu, ale także na jego wartość rezydualną. Dlatego ludzie nie boją się kupować używanych Toyot. Owszem, przegląd kosztuje, ale za to dostaje się święty spokój na kolejny rok, bo zawsze taka gwarancja to pewność, że w razie czego autem zajmie się ASO i naprawi na oryginalnych częściach.
No to dlaczego inni nie zaoferują czegoś podobnego?
Odpowiedź brutalnie weryfikuje rynek. Tak potężny i szeroki zakres ochrony to koszt, więc trzeba być w stu procentach pewnym swoich konstrukcji.
I tutaj wracamy do legendarnej niezawodności zarówno szerokiej gamy napędów, jak i całych konstrukcji Toyoty. Japończycy policzyli sobie to wszystko i taka gwarancja im się po prostu opłaca, dlatego mogą sobie pozwolić na objęcie swoich aut parasolem ochronnym przez całą dekadę.
Oczywiście, to nie znaczy, ze Toyoty nigdy się nie psują. No nie, tak dobrze nie ma. Ale statystycznie japońska marka nadal lideruje w rankingach niezawodności zarówno w Europie, jak i poza nią. Takie połącznie, czyli gwarancja i solidność to nic innego jak spokój i przewidywalność, którą dostaje właściciel samochodu.
