Hulajnogi elektryczne
Koniec wolnej amerykanki na e-hulajnogach. Warszawa mówi "dość" Materiały prasowe ZDM

Pędzące między pieszymi e-hulajnogi, sprzęty porzucane na środku chodnika, w krzakach, a czasem i w rzece to nasz miejski chleb powszedni. Ale wygląda na to, że eldorado właśnie się kończy. Warszawa podpisała nowe, twarde porozumienie z operatorami, a lada moment w całej Polsce wejdzie w życie obowiązek korzystania z kasku dla młodzieży. I bardzo dobrze.

REKLAMA

Elektryczne hulajnogi na minuty to genialny wynalazek. Kiedy spieszysz się na spotkanie, a miasto stoi w korkach, ratują życie. Ale niestety, dawno żadne zjawisko na drogach (i chodnikach) nie wkurzyło mnie tak, jak absolutny brak wyobraźni niektórych użytkowników tych sprzętów.

Pędzące e-hulajnogi i slalom na chodniku

Każdy z nas to przeżył. Idziesz spokojnie chodnikiem i nagle tuż obok twojego łokcia przelatuje z maksymalną prędkością nastolatek na wynajętej hulajnodze. Z kolei wieczorem, próbując zaparkować samochód czy po prostu przejść przez ulicę, potykasz się o sprzęt, który ktoś porzucił, bo "właśnie skończyły mu się środki na koncie". Takie zachowania fatalnie wpływają na bezpieczeństwo i estetykę miasta.

Warszawa postanowiła wziąć się za to na poważnie i dogadała się z wielką trójką, czyli firmami Bolt, Dott i Lime.

– Porządek musi być! A bezpieczeństwo jest najważniejsze. W sprawie e-hulajnóg na wynajem wciąż nie doczekaliśmy się rozwiązań ustawowych. Wzięliśmy więc sprawy we własne ręce i jako pierwsi w Polsce podpisaliśmy tak kompleksowe porozumienie z operatorami – mówi prezydent stolicy, Rafał Trzaskowski.

I chociaż zazwyczaj z dystansem podchodzę do urzędowego optymizmu, to tutaj trudno nie przyznać racji. Pierwsze przepisy z 2021 roku okazały się dziurawe. Zarząd Dróg Miejskich musiał działać na bazie porozumień i dobrej woli operatorów, bo lokalnie nie mógł narzucić własnego prawa.

Ale udało się wypracować kompromis, za który firmy płacą miastu około miliona złotych rocznie za korzystanie z infrastruktury. W zamian mamy chociażby 12,5 tys. stojaków w całym mieście.

Warszawa dokręca śrubę. Gdzie hulajnogą już nie wjedziesz?

Od teraz nowe zasady użytkowania hulajnóg w stolicy będą dużo bardziej rygorystyczne. Miasto w końcu zyskuje bat na operatorów, a ci siłą rzeczy na swoich klientów. Co się zmienia? Przede wszystkim poszerzono strefy z twardym kagańcem.

Ograniczenie prędkości do 12 km/h (które włącza się automatycznie przez GPS) obowiązuje teraz w nowych, kluczowych miejscach. Do Krakowskiego Przedmieścia czy Bulwarów Wiślanych dołączają m.in. ul. Złota, Zgoda, Bracka, Plac Centralny oraz nowy most pieszo-rowerowy.

Dodatkowo wprowadzono całkowity zakaz poruszania się na e-hulajnogach (i ich parkowania) w Parku Sowińskiego i Lasku na Kole. Wjeżdżasz? Sprzęt po prostu przestaje jechać.

Urzędnicy postanowili też rozwiązać problem porzucanych pojazdów. Koniec z zostawianiem hulajnóg na mostach, w tunelach czy na wąskich chodnikach. Za brak reakcji na zgłoszenia mieszkańców i nieprawidłowo rozstawione pojazdy na operatorów będą nakładane konkretne kary umowne.

Od 3 czerwca nowy obowiązek i mandaty

To jednak nie koniec nowości, a ta informacja dotyczy już nie tylko Warszawy, ale całej Polski. Jeśli masz w domu nastolatka, lepiej od razu wybierz się na zakupy do sklepu sportowego.

Już 3 czerwca wchodzi w życie ogólnopolski obowiązek korzystania z kasku dla osób do 16. roku życia. Dotyczy to jazdy na rowerze, rowerze z napędem, hulajnodze elektrycznej i urządzeniach transportu osobistego.

Jeśli policja lub straż miejska złapie młodego gniewnego bez ochrony głowy na hulajnodze elektrycznej, rodzice zapłacą mandat w wysokości 100 zł. Ktoś powie: "kolejny martwy przepis". Ale wystarczy spojrzeć na statystyki, żeby zrozumieć, że nie ma tu miękkiej gry.

Mimo że hulajnogi to tylko 7,8 proc. ruchu na trasach rowerowych, ich użytkownicy powodują nieproporcjonalnie dużo wypadków. W zeszłym roku w Warszawie wzięli udział w 66 zdarzeniach, z czego sami spowodowali 39 z nich. Ranne zostały aż 73 osoby. Fizyki nie oszukasz, bo małe kółka, wysoki środek ciężkości i prędkość to mieszanka wybuchowa.

E-hulajnogi na stałe wrosły w nasz krajobraz. Zamiast z nimi walczyć i delegalizować, trzeba po prostu wymusić na użytkownikach elementarną kulturę i przestrzeganie przepisów drogowych. Czy nowe uregulowania zadziałają? Na papierze wyglądają świetnie. Teraz wszystko w rękach odpowiednich służb i algorytmów operatorów.