
Masz możliwość wyjazdu na wakacje kamperem, ale zastanawiasz się, czy dasz radę? Nie wiesz, jak się przygotować, co zabrać ze sobą i jak obsługiwać niektóre rzeczy? Nic strasznego! Oto mój mały poradnik, który powstał po moim tripie do Włoch Grand Californią 683.
1. Jak przygotować podróż?
To dość szeroki temat, ale spokojnie, przebrniemy przez niego. Przede wszystkim skumaj się z mapą i Google Street View, bo będzie ci to potrzebne. Zastanów się, na jakiej wyprawie ci zależy.
Czy masz samowystarczalny kamper jak Grand California z dużą baterią, ogrzewaniem, panelami słonecznymi no i oczywiście z toaletą? Czy też mniejszy wóz, bez niektórych z tych rzeczy? Odpowiedzi na te pytania definiują dalsze kroki, bo ograniczają lub umożliwiają kamperowanie w trasie czy na dziko.
Do tego istotne jest, gdzie chcesz jechać, bo są kraje, w których nie można stawać i nocować w kamperze. Tak jest na przykład we Włoszech. Tam, jak chcesz spać w kamperze, musisz stanąć w wyznaczonym miejscu lub na kempingu. Inaczej zarwiesz wysoki mandat.
A jeśli mimo wszystko i tak planujesz zatrzymywać się na kempingach, to przeanalizuj trasę, jaką będziesz jechać. Z perspektywy Włoch to szalenie istotne jak masz duży kamper. Wiele podjazdów i dojazdów jest nieprzejezdnych lub nieosiągalnych dla dużych maszyn.
Na przykład rejon Cinque Terre lub okolice Portofino i Amalfi. Co z tego, że prowadzą tam drogi asfaltowe, jak są szalenie kręte, ciasne i trudne do pokonania dużym kamperem. Po co dostarczać sobie zbędnych emocji podczas odpoczynku? Lepiej przebazować na kempingu dalej, a do takiego Riomaggiore pojechać pociągiem lub popłynąć promem.
2. Co spakować?
Zastanów się, co jest ci potrzebne, a co nie do końca. Nie chcesz przecież wozić ze sobą zbędnego obciążenia, bo dodatkowe kilogramy to wyższe spalanie, a kamper i tak swoje pochłania.
Na pewno przydatne będą poza ubraniami, kosmetykami, wyposażeniem kuchennym i jedzeniem, podstawowe rzeczy, jak środki czystości (zmywaki, ręcznik papierowy, płyn do naczyń, mydło, mokre chusteczki, ręcznik papierowy, płyn do dezynfekcji, papier toaletowy), latarka, zmiotka z szufelką, gruba mata do wyłożenia przed kamperem, krem z filtrem, środek na komary, śpiwory lub pościel oraz zapalniczka.
Tak naprawdę wszystko zależy od waszych potrzeb, ale ja bardziej focusowałbym się właśnie na powyższych.
3. Czego nie zabierać ze sobą?
Unikaj nadbagażu. Serio. To, co nie jest ci potrzebne lub wiesz, że może skorzystasz z tego raz, zostaw w domu. Pamiętaj, że każdy kilogram zbędnego balastu obciąża auto, a to przekłada się na spalanie, zwłaszcza, jak masz pokonać parę tysięcy kilometrów.
Latarka? Po co, przeważnie masz ze sobą telefon z latarką. Powerbank? Daj spokój, w kamperze jest kilka gniazd ładowania, nie musisz go zabierać. Walizka? Nieee, w pojeździe masz tyle szafek, że walizka to tylko zbędne 2 kg.
Nie ładuj też na zapas jedzenia. Staraj się raczej, żeby lodówka załadowana była rzeczami, które są drogie w kraju do którego jedziesz albo są trudnodostępne. Miej prowiant na 2-3 dni.
Tak samo nie obciążaj kampera zgrzewkami wody. Tę kupisz w markecie przed przyjazdem na kemping. Ja tak robiłem wielokrotnie i to się sprawdza. Po co wieźć z Polski przez 1000 km 10 kilogramów zbędnych zakupów plus ze 4 zgrzewki wody, skoro te same zakupy można zrobić 3-4 km od miejsca kamperowania.
Poza tym polecam wam, żeby skusić się na lokalne, świeże specjały, które zawsze są dostępne a to w sklepiku na kempingu lub w okolicznych sklepach. Zawsze świeże warzywa i owoce lepiej smakują kupione na miejscu niż wiezione setki kilometrów ze sobą.
4. Prąd i woda to podstawa! O czym pamiętać?
No tak, to są podstawy, podstaw. Bez podłączenia do prądu po dobie zdechnie wam lodówka, dodatkowa klimatyzacja no i ogrzewanie - oczywiście wszystko zależy, jaki macie kamper. Ale w Grand Californi tak będzie.
Dlatego kluczowe jest podłączenie do prądu zaraz po przybyciu na kemping. Sprawdzajcie, czy miejsca są z dostępem do elektryczności i zweryfikujcie, czy jest ona liczona od kWh, czy też już w cenie miejsca.
No i kluczowe: miejcie ze sobą przejściówkę na siłę. Wiele kempingów za granicą nie ma podłączenia ze zwykłymi gniazdkami 230V, więc trzeba mieć ze sobą taki kabelek.
Co do wody, to tipa mam jednego: jeśli nie stajecie na dziko, to nie tankujcie jej do pełna. 100 litrów wody ogromnie was dociąży, wpłynie na spalanie, a nic nie da. Weźcie ze sobą konewkę i po przyjechaniu na miejsce po prostu "dotankujcie" się. Wystarczy, żeby awaryjnie mieć ze 40 litrów. Spokojnie wystarczy na krótki prysznic i przemycie kilku naczyń.
5. Nie umiecie? Ćwiczcie i pytajcie!
Nie bądźcie kozakami. Jeśli czegoś nie wiecie, poszukajcie w instrukcji, obejrzyjcie sobie filmiki instruktażowe w sieci.
Jeśli macie dużego kampera, to lepiej podjechać na duży parking pod marketem i w miejscu, gdzie nie ma aut poćwiczyć sobie manewrowanie. Lepiej tak na sucho, a nie, kiedy będziecie na kempingu, dojedziecie w nocy i przyjdzie wam się ustawić na wąskiej parceli.
Dodatkowo nie wyłączajcie asystentów. Te systemy od rozpoznawania znaków przydadzą się za granicą, żeby nie wrócić z kosztowną pamiątką z wakacji. Te zaś od utrzymania w pasie ruchu dadzą wam więcej pewności podczas wietrznych dni.
No i adaptacyjny tempomat, czyli skarb ponad skarbami w kamperze na długiej trasie, zadbajcie, żeby takowy znalazł się na pokładzie waszego przyszłego pojazdu, czy to na własność, czy wypożyczonego.
