
Mały elektryk zwykle kojarzy się z zasięgiem, który stresuje kierowcę i wymusza dokładne planowanie trasy. Nowy Nissan Micra pięknie rozbija ten stereotyp o miejski asfalt. Bo to typowy mieszczuch, ale taki, którym nie bałbym się wyjechać w podróż. No i ma piękne geny.
To już szósta generacja Nissana Micra i mamy tu prawdziwą rewolucję. To nie żaden lifting czy kosmetyczne poprawki, tylko projekt postawiony na głowie. Ale Japończycy poszli w bardzo konkretnym kierunku. Bliźniakiem nowego Nissana jest świetnie przyjęte na rynku Renault 5 E-TECH. Takie nawiązania bardzo nam pasują!
Nowy Nissan Micra jak bliźniak Renault 5 E-TECH
Jeśli ktoś jednak nie jeździł Renault 5, może w ogóle zapomnieć o tym wstępie i uznać to auto za coś zupełnie nowego. Chociaż nie do końca, bo nowy Nissan nawiązuje do trzeciej generacji Micry, więc jakieś podobieństwa siłą rzeczy są do znalezienia. To właściwie jaki jest nowy Nissan Micra? I czy to odpowiedź na kolejne chińskie auta w Europie?
Przede wszystkim Micra wygląda... bardzo kobieco. Na pewno bardziej niż Renault 5, ale oba te samochody umieściłbym na jednej półce. Nissan sprawia wrażenie lekkiego jak piórko i w rzeczywistości waży tylko 1,5 tony. Gdybym kupował samochód jedynie oczami, trudno nie zwrócić na niego uwagi, szczególnie w tym błękitnym kolorze. A wracając do podobieństw z Renault 5, zobaczcie sami na zdjęcia poniżej.
W środku wiele elementów po prostu "pachnie" Renault. Jeśli jeździliście na przykład nowym Clio, poczujecie się od razu znajomo. Nie czepiam się tej współpracy producentów, bo wygląda to bardzo estetycznie. Oczywiście jest parę dyskusyjnych elementów, które jedni będą hejtować, dla innych pozostaną obojętne.
Zwróćcie uwagę na "rączki" w miejscu, gdzie zwykle macie tylko uchwyt do sterowania wycieraczkami. Tam dzieje się za dużo i drążek skrzyni biegów umieszczono zbyt blisko. Da się do tego przyzwyczaić, ale pomyłki w stylu "chciałem zmienić bieg, a włączyłem wycieraczki" są gwarantowane. No i jeszcze jedna "wajcha", umieszczona niżej – czyli nieśmiertelne w Renault przełączniki do multimediów, ale ja akurat przeszedłem ewolucję i stałem się ich fanem.
Nissan Micra w środku świeci elementami piano black, ale w całości jest lepiej niż przyzwoicie. Sporo miękkich materiałów, nic nie trzeszczy pod palcami. To wnętrze jest dobrze zaprojektowane i da się je polubić. Może poza trochę tandetną podsufitką. Nie potrzebuję też 48 kolorów oświetlenia wnętrza, no ale rynkowa moda rządzi się swoimi prawami. Za to system audio premium Harman Kardon z 9 głośnikami to już zalążek klasy premium.
A jak z ilością miejsca? Przewidywalnie. Z przodu, kiedy nie macie pasażerów na tylnej kanapie, można odsunąć fotel i podróżować bardzo wygodnie. Z tyłu dla wysokich osób będzie nieco kłopotliwie. Mało miejsca na nogi, nad głową też musiałem powalczyć o przestrzeń (mam 1,85 m wzrostu).
Tylko że w przypadku Micry takie ograniczenia akceptujemy w momencie zakupu. Po prostu zero zaskoczenia. Dodajmy: fotele z przodu mają nawet niezłe trzymanie boczne i nie służą tylko do przetrwania. Nissanem naprawdę da się jeździć komfortowo.
Bagażnik ma 326 litrów i pewnie zaspokoi podstawowe potrzeby dwóch osób. Nie liczcie jednak, że to będzie praktyczne auto do jazdy z dziećmi na wakacje.
Nowy Nissan Micra. Miejskie elektryki nie muszą mieć małego zasięgu
Wiecie, za co uwielbiam miejskie elektryki? Za to, że są trochę jak... resoraki, które da się wystrzelić jak z procy. Micra ma dwie wersje, jeśli chodzi o pojemność baterii: 40 kWh i 50 kWh. My testowaliśmy tą drugą, o mocy 150 KM i obietnicy zasięgu na ponad 400 km WLTP. Jak na samochód, który ma być typowym mieszczuchem, to całkiem sporo. I co najlepsze – taki wynik stosunkowo łatwo wykręcić, o ile nie jeździcie w zimie i nie korzystacie non stop z dynamicznego trybu.
Podczas mojego testu zużycie energii nie przekroczyło 15 kWh. Mieściłem się w przedziale 12-14,9 kWh i nie był to efekt ekologicznych nawyków. Jeździłem przepisowo i bardzo... normalnie. Samochód sam zresztą zachęca do stylu, który ogranicza apetyt na prąd. Dobrze działa opcja "one-pedal" i rekuperacja.
No i jeszcze osiągi. Nasza wersja Nissana przyspiesza do setki w 8 sekund. Bez szału? W miejskich warunkach Micra wciąż jest małym gokartem, bo do 50 czy 70 km/h ma świetny "zryw". Auto jest bardzo zwrotne i ma dopracowane zawieszenie. Później żałowałem, że nie pojeździłem Micrą więcej poza miastem, bo bardzo pewnie prowadzi się w zakrętach.
W sumie to dla mnie kluczowy atut tego elektryka. Mogłem zaplanować Micrą trasę na 200 km bez nadmiernego stresu. Jasne, musiałbym uwzględnić ładowanie, bo na ekspresówce przy 120 km/h zapotrzebowanie na energię wyraźnie idzie w górę do 17-18 kWh. Realny zasięg nie przekroczy więc wtedy 250 km. To jednak wciąż auto, którym nie jeździ się na krótkim sznurku. I jak na takiego "maluszka", przyjmuje sporo mocy (100 kW przy ładowaniu prądem stałym).
Poza tym kiedyś za kierownicą Renault 5 przejechałem z Warszawy do Częstochowy bez wizyty przy ładowarce. Da się, a na mecie miałem jeszcze 10 procent zapasu. Tyle że poruszałem się dużo poniżej limitów prędkości. No ale coś za coś.
Ile kosztuje nowy Nissan Micra?
Ceny małych miejskich elektryków są pewnie największym problemem z perspektywy kierowców, którzy chcieliby postawić takie auto w garażu. Na stronie Nissana znajdziecie informację, że Micrę da się kupić już od 119 900 zł. Bliźniacze Renault 5 w podstawie wychodzi minimalnie drożej (121 500 zł).
Spójrzmy jednak prawdzie w oczy i podajmy koszty za lepiej wyposażone wersje, które zwykle wybierają klienci w Polsce. Za konfigurację "Evolve" trzeba zapłacić 146 900 zł. Z kolei "Evolve Plus" to wydatek 154 300 zł. A jeśli dobierzecie sobie częściowo niebieską tapicerkę i 18-calowe usportowione felgi, to wyjdzie finalnie 156 300 zł.
Nissan Micra to bardzo udany stylistycznie projekt. Zaskoczył mnie zasięgiem, który nie kojarzy się wyłącznie z miejskimi potrzebami. I podoba mi się ta japońsko-francuska współpraca, bo efekt nie wywołuje marudzenia. Jest co pochwalić i docenią to osoby, które szukają "czegoś więcej" niż tylko elektryka do miasta.
Więcej relacji zza kierownicy innych ciekawych aut znajdziesz na moich profilach Szerokim Łukiem na Facebooku oraz Instagramie.
