Samochód elektryczny
Auta tanieją, stacji ładowania przybywa. Czy to już boom na elektryki nad Wisłą? Fot. Shutterstock

Zaczęło się bardzo skromnie. 17 listopada 2009 roku w Warszawie przy Wybrzeżu Kościuszkowskim 41 uruchomiono pierwszy publiczny punkt ładowania samochodów elektrycznych w Polsce. Tempo zmian, jakie zaszły od tamtego momentu, robi wrażenie. Najnowszy raport opublikowany przez PSNM pokazuje jasno, że największa część historii rynku dzieje się właśnie teraz.

REKLAMA

Wielu kierowców przez lata narzekało na ceny aut elektrycznych, ale dane z początku 2026 roku udowadniają, że ten argument powoli traci rację bytu.

W najpopularniejszych segmentach (C SUV oraz D SUV) średnie ceny osobowych BEV spadły z 239 302 zł (I-IV 2025 r.) do 209 597 zł w analogicznym okresie 2025 roku, co oznacza obniżkę o 12,4 proc. Z kolei w segmencie premium auta staniały z 322 742 zł do 259 362 zł, dając spadek rzędu 19,6 proc..

Niższe ceny oraz wsparcie rządowe przyniosły natychmiastowe efekty. W samym styczniu 2026 r. wykorzystanie budżetu programu "NaszEauto" przekroczyło 100 proc., co wywindowało rejestracje osobowych BEV o 216 proc. względem roku ubiegłego, osiągając poziom 3 544 sztuk.

Łącznie w pierwszych czterech miesiącach 2026 roku zarejestrowano 11 413 osobowych "elektryków", notując 49-procentowy wzrost. Uwagę zwraca też segment ciężki, bo rejestracje autobusów zeroemisyjnych (BEV i FCEV) wystrzeliły o imponujące 412 proc.

Szybka infrastruktura ładowania wypiera powolne słupki

Rozwój elektromobilności to system naczyń połączonych no i nie ma sprzedaży aut bez miejsc, gdzie można je sprawnie "zatankować".

Oto jak obecnie prezentuje się rynek zasilania pojazdów w Polsce:

  • Do dyspozycji kierowców jest 12 779 ogólnodostępnych punktów ładowania.
  • Przekłada się to na 5 548 miejsc, w których można ładować EV.
  • Łączna moc zainstalowana w stacjach wynosi już 624 MW.
  • Szczególnie interesujący jest jednak zwrot w stronę szybkich stacji ładowania. W pierwszych czterech miesiącach 2026 roku liczba nowo zainstalowanych punktów AC spadła o 38 proc. (powstały 223 punkty) w porównaniu do roku 2025. Jednocześnie instalacja szybkich złączy DC wzrosła o 58%, osiągając liczbę 794 nowych punktów.

    Publiczna infrastruktura wyraźnie przestaje pełnić wyłącznie rolę "awaryjnego źródła ładowania" i staje się fundamentem codziennej mobilności. Pytanie, kiedy pęknie bariera 200 milionów sesji?

    Historyczne liczby pokazują skalę transformacji. Polski rynek potrzebował około 15 lat (2010-2025), aby osiągnąć pierwsze 10 milionów sesji ładowania. Z obliczeń PSNM wynika, że koleje 190 milionów sesji zrealizujemy w zaledwie 5 lat.

    W samym 2026 roku infrastruktura obsłuży szacunkowo ponad 7,2 mln sesji, dając łącznie 17,8 mln w skumulowanej historii rynku. Przewiduje się, że do końca 2030 roku w Polsce odnotowanych zostanie łącznie 203 182 443 sesji ładowania. Wtedy każdego dnia realizowanych będzie średnio ponad 200 tysięcy sesji.

    Zmienią się też nasze przyzwyczajenia, bo udział ładowania w domu i pracy (AC) spadnie z 69,4 do 53,0 proc., ustępując miejsca szybkiemu ładowaniu przy trasach (DC), które wzrośnie do 25,0 proc.

    Ilość vs jakość. Kto sfinansuje te zmiany?

    Na koniec warto podkreślić kluczowy wniosek płynący z raportu. Miara rozwoju rynku przesuwa się z samej liczby punktów na ich realne wykorzystanie: przepustowość, niezawodność i moc. Dzisiejsze pytanie nie brzmi już, ile punktów powstanie, ale jak zwiększyć poziom utylizacji infrastruktury.

    Aby temu sprostać, energetyka staje się strategicznym uczestnikiem rynku, ponieważ najwięksi gracze muszą włączyć się w rozbudowę sieci i przyłączy. Inwestycje rzędu HPC (High Power Charging) wymagają ogromnego wsparcia finansowego. Jedno jest pewne, że bez dalszego, nieustannego wzrostu rejestracji nowych pojazdów, infrastruktura nie osiągnie rentowności.

    A czy ten wzrost będzie trwać? Czas pokaże.