Dawid Podsiadło
Dawid Posiadło zrobił show, ale nagłośnienie dało ciała Fot. YouTube / Dawid Podsiadło (zdjęcie z koncertu w Chorzowie w 2024 roku)

Dawid Podsiadło oficjalnie zainaugurował swoją wyczekiwaną trasę stadionową "Obrotowy Tour 2026". Koncert na Stadionie Śląskim w Chorzowie przyciągnął rekordowe 90 tysięcy widzów, którzy wypełnili trybuny do ostatniego miejsca. Mimo że to kolejny spektakularny występ Podsiadły, to widzowie narzekają. Ledwo słyszeli i widzieli Dawida.

REKLAMA

Dawid Podsiadło umie w koncerty, a zwłaszcza te stadionowe, które zawsze przyciągają tłumy. Tym razy pora na "Obrotowy Tour 2026". Jedna z największych gwiazd polskiej sceny przejmuje w czerwcu stadiony w Chorzowie, Poznaniu, Gdańsku i Warszawie, a główną atrakcją będzie specjalna, gigantyczna scena ustawiona na środku obiektów, dzięki czemu fani mają "dostęp do Dawida" z każdej strony. Wszyscy koncertowicze dostaną też interaktywne opaski LED najnowszej generacji, które mienią się kolorami.

Trasa wystartowała w sobotę na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Trzygodzinne show obfitowało w niespodzianki. Na scenie obok Podsiadły pojawili się Artur Rojek i Sobel (z którym artysta ogłosił współny projekt). Cały stadion odśpiewał też głośne "Sto lat" dla tenisistki Mai Chwalińskiej, finalistki turnieju Roland Garros i sportowej sensacji ostatnich tygodni. Gwiazda polskiej sceny wykonała tez kilka nowych piosenek, w tym kawałek "Na błysk", do którego teledysk wywołał aferę z AI.

Dawid Podsiadło na Stadionie Śląskim zrobił show, ale ludzie prawie go nie słyszeli

Pod względem show, wokalu i klimatu Dawid Podsiadło nigdy nie zawodzi i tak, sądząc po reakcjach fanów, było również tym razem. Jednak i tak posypała się krytyka. Na co narzekają uczestnicy koncertu w Chorzowie? Na kluczowe elementy techniczne, w tym nagłośnienie, głównie na płycie (które jest utrapieniem m.in. dla bywalców koncertów na Stadionie Narodowym).

"Słabe nagłośnienie – miałam wrażenie ze muzyka leci z taśmy", "Nagłośnienie do połowy koncertu było źle skalibrowane", "Coś nie tak poszło z nagłośnieniem. Ledwo co dało się zrozumieć słowa", "Nagłośnienie na płycie to był dramat", "Błagam, napraw nagłośnienie", "Nagłośnienie dramat. Rozczarowana jestem i to bardzo. A tak czekałam na ten koncert", "Akustyka totalnie do poprawki. Wyciągnijcie wnioski i dziś się poprawcie. Można to zrobić dużo lepiej, by fani, którzy przyjdą dziś na koncert, mieli z niego prawdziwy fun!" – piszą internauci na Instagramie Podsiadły.

Jeden koncertowicz napisał ostro: "Wydawało mi się, że nie da się zrobić gorszego nagłośnienia niż na jakimkolwiek koncercie na Narodowym w Wawie. Tymczasem zaskoczenie! Przeszliście samych siebie. Absolutny dramat na płycie. Echo odbijające się od trybun. Dawida zrozumieć się nie dało i ciężko było wyłapać o czym są nowe piosenki, które śpiewał, a których nie znamy".

Dalsza część artykułu poniżej.

Drugi główny zarzut? Za małe telebimy. "Ciężko było cokolwiek przeczytać czy Ciebie zobaczyć", "Do zmiany rozmiar telebimów, niestety w takiej konfiguracji nie zdały egzaminu. Za małe. Za wąskie. W efekcie, siedząc dalej od sceny można było mieć trudności z komfortowym odbiorem. Czy to podczas prezentowanych treści na samym początku czy już później sam pogląd kamery" – czytamy na Instagramie.

Team Podsiadły wysłucha fanów? Oby, bo w końcu płacą za jego koncerty

Sypie się krytyka, co jest zrozumiałe – fani mają prawo oczekiwać perfekcyjnego show, skoro płacą za bilety nawet kilkaset złotych (a często również za dojazd i nocleg). Zresztą nagłośnienie, bo to ono jest najbardziej krytykowane, nie jest nawet wymaganiem, a podstawą każdego muzycznego koncertu.

Warto jednak pamiętać, że nagłośnienie sceny obrotowej w formacie 360 stopni, ustawionej na środku tak ogromnego i trudnego akustycznie obiektu jak Stadion Śląski, to nie lada wyzwanie inżynieryjne. Choć sam Dawid nie stoi za konsoletą, to obrywa jego produkcja – ekipa odpowiedzialna za dźwięk i telebimy wyraźnie nie poradziła sobie z okiełznaniem Kotła Czarownic, co przy takich cenach biletów po prostu nie powinno się wydarzyć. To jednak dopiero początek "Obrotowy Tour", więc trzymamy kciuki, że narzekania fanów zostaną wysłuchane.