
Komentując polsko-ukraiński spór o nadanie jednemu z oddziałów imienia "Bohaterów UPA", niemieckie media piszą, że decyzja prezydenta Zełenskiego jest niezgodna z europejskimi wartościami i oddala Ukrainę od UE.
„Ukraina oddala się od Europy” – pisze „Die Welt”. nazywając przywódcę ukraińskich nacjonalistów Stepana Banderę „rzeźnikiem”.
„Ukraina należy do Europy. Co więcej, Ukraina broni się przed prowadzoną przez Rosjan wojną na wyniszczenie i walczy za wolność kontynentu (europejskiego)” – pisze Jacques Schuster w komentarzu opublikowanym w piątek w portalu „Die Welt”.
Komentator przyznał, że podczas takich wojen trudno jest mierzyć się z problemami w polityce wewnętrznej i zastanawiać się dłużej nad wartościami, które są symbolem Europy.
„Ukraińcy powinni jednak zdawać sobie sprawę z tego, że jest to konieczne” – podkreślił Schuster. Komentator powołał się na myśl polskiego filozofa Leszka Kołakowskiego, że Europa jest „darem pozwalającym na kwestionowanie samego siebie”. To zdanie, podkreślił Schuster, „zawiera wszystko to, co jest kwintesencją Europy”.
„Polska ma rację”
Komentator wyraził zrozumienie dla sytuacji Ukraińców, którzy nie mają czasu, aby zastanawiać się, co oznaczają te słowa. A oznaczają one między innymi „krytyczne podejście do własnej historii”. Gdyby Zełenski poddał się „szczerej do bólu refleksji”, sam musiałby dojść do wniosku, że nie może nadać jednostce specjalnej imienia armii partyzanckiej, której przywódcą był osławiony Stepan Bandera. „Bandera i jego żołnierze podczas II wojny światowej nie tylko rozstrzelali dziesiątki tysięcy polski cywilów, lecz także pomagali Niemcom w mordowaniu Żydów” – pisze Schuster, dodając, że „Polska gotuje się z powodu decyzji Zełenskiego i ma rację”.
Czy Ukraina jest gotowa na członkostwo w UE?
475 odpowiedzi
Ta sytuacja pokazuje, że Kijów nie jest jeszcze gotowy do stania się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej – ocenił niemiecki dziennikarz.
Ukraina jako członek stowarzyszony bez praw głosu, co niedawno zaproponował kanclerz Friedrich Merz, powinna po zakończeniu wojny zająć się nie tylko spełnianiem warunków Komisji Europejskiej, lecz także „przyswojeniem sobie wartości europejskich, i to wszystkich bez wyjątku” – czytamy w konkluzji komentarza autorstwa Jacquesa Schustera.
„Symbol walki o wolność”
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” analizuje w sobotę genezę polsko-ukraińskiego sporu o UPA. Reinhard Veser przypomniał, że ukraiński ruch narodowy formował się w XIX wieku w opozycji nie tylko wobec Rosji, lecz także w konkurencji do Polski. Pod koniec I wojny światowej oba narody rościły sobie prawo do obszarów będących obecnie częścią Ukrainy Zachodniej.
Komentator zaznaczył, że ukraińscy nacjonaliści kolaborowali w II wojnie światowej z nazistowskimi Niemcami i uczestniczyli bezpośrednio w zbrodniach narodowych socjalistów. Ponieważ Berlin nie zgodził się na powstanie ukraińskiego państwa narodowego, UPA zwróciła się zbrojnie przeciwko Wehrmachtowi, walcząc jednocześnie z sowieckimi i polskimi partyzantami. Na obszarach, do których UPA rościła sobie pretensje, przeprowadzono czystki etniczne – czytamy w „FAZ”.
Zobacz także
Tradycja UPA była początkowo przedmiotem dyskusji i ograniczała się jedynie do zachodniej części kraju. Dopiero po rosyjskiej agresji w 2014 r. stała się „powszechnie akceptowanym symbolem walki o wolność”.
Veser zastrzegł, że nie oznacza to przejęcia skrajnie prawicowej ideologii UPA. Przykładem może być jego zdaniem postawa Petro Poroszenki, który jako prezydent Ukrainy od 2014 r., przeprowadził prawne uznanie dawnych bojowników UPA za weteranów wojennych, ale z drugiej strony uklęknął w 2016 r. pod pomnikiem ofiar UPA na Wołyniu.
W Polsce UPA jest symbolem wymordowania dziesiątków tysięcy polskich cywilów na Wołyniu i jest uważana za sprawcę ludobójstwa – podkreślił komentator „FAZ”.
Opracowanie: Jacek Lepiarz


