Olive Tree
Olive Tree zginął w wieku 32 lat Fot. Instagram / Oliver Tree

Fani Olivera Tree nie mogą uwierzyć w tragiczną wiadomość o śmierci 32-letniego artysty. Na kilka godzin przed katastrofą śmigłowca w Brazylii amerykański muzyk opublikował w mediach społecznościowych nagranie dokumentujące jego pierwszą wizytę w tym kraju. Dziś zabawny filmik ogląda się zupełnie inaczej.

REKLAMA

Oliver Tree zginął 14 czerwca w katastrofie helikoptera w Brazylii. Do tragedii doszło w niedzielny poranek nad Rio de Janeiro. Dwa śmigłowce zderzyły się w powietrzu, a jedna z maszyn runęła na parking salonu samochodowego, wywołując pożar około 20 pojazdów. W brazylijskich mediach pojawiły się nagrania pokazujące moment spadania śmigłowca oraz gęsty dym unoszący się nad miejscem zdarzenia.

Według informacji brazylijskich służb w wypadku śmierć poniosło sześć osób. Wśród ofiar znaleźli się także argentyński twórca internetowy Gaspar Prim Díaz, znany jako Gaspi, Lucas Brito Chaves, Lucas Vignale oraz pilot Alexandre Souza. Drugim helikopterem sterował Charles Marsillac, który również zginął w wypadku. Przyczyny katastrofy są obecnie badane przez śledczych.

Ostatni post Olivera Tree. Pod filmem z Brazylii sypią się kondolencje

Dzień wcześniej artysta opublikował na Instagramie rolkę zatytułowaną "Gringo 24 horas no Brasil" ("Obcokrajowiec przez 24 godziny w Brazylii"). W nagraniu towarzyszył mu brazylijski influencer Iae Break. Mężczyźni spędzili dzień na zwiedzaniu, grze w piłkę, jeździe na rowerach, gotowaniu i wizycie u fryzjera. W tle słychać utwór 32-latka "Worth Nothing".

Film błyskawicznie obiegł internet, a po śmierci Olivera Tree sekcja komentarzy zamieniła się w miejsce pożegnań. Fani z całego świata oraz artyści zostawiają kondolencje i wspominają artystę, który zdobył ogromną popularność dzięki charakterystycznemu wizerunkowi, absurdalnemu poczuciu humoru i viralowym przebojom.

"Nie mogę w to uwierzyć", "Co za legenda", "Nie mogę w to uwierzyć, spoczywaj w pokoju", "Bracie kocham cię, będziemy tęsknić za twoją muzyką", "Wciąż nie mogę uwierzyć, cały czas wchodzę na twój profil", "Nawet nie byłem fanem, ale to mnie uderzyło", "Najzabawniejszy, najbardziej uroczy facet", "Płaczę", "Miałam iść na jego koncert w Nowym Jorku, jestem absolutnie załamana" – piszą.

Oliver Tree przebywał w Brazylii w ramach światowej trasy koncertowej promującej jego najnowszy album "Love You Madly Hate You Badly". 6 czerwca wystąpił w São Paulo w Brazylii. Kolejny koncert miał zagrać 1 lipca w Lizbonie, a we wrześniu planował występy m.in. w Glasgow, Manchesterze i Londynie.

Dalsza część artykułu poniżej.

Kim był Oliver Tree?

Oliver Tree (właściwie Oliver Tree Nickell) był amerykańskim wokalistą, producentem, reżyserem i twórcą internetowym. Urodził się w 1993 roku w Santa Cruz w Kalifornii. W 2010 roku rozpoczął współpracę z takimi twórcami jak Skrillex i Zeds Dead, występując pod pseudonimem Tree.

Karierę muzyczną zaczynał w projektach elektronicznych i indierockowych, jednak globalną popularność przyniósł mu unikalny styl łączący alternatywny pop, hip-hop oraz punk rock. Sławę zdobył dzięki hitom takim jak "Alien Boy", "Life Goes On" oraz viralowemu utworowi "Miss You" z Robinem Schulzem.

Jego twórczość charakteryzuje się chwytliwymi melodiami, przesterowanymi gitarami i ironicznymi tekstami. Tree stał się popularny nie tylko dzięki swojej muzyce, ale również ekscentrycznemu wizerunkowi, który skrupulatnie reżyserował. Jego znakami rozpoznawczymi były fryzura "na czeskiego piłkarza" i gigantyczne kolorowe kurtki.

Tree często zacierał granicę między rzeczywistością a fikcją, kreując wokół siebie aurę wiecznego performance'u, w którym udawał kłótliwego celebrytę, ogłaszał fałszywe zakończenie kariery i nieustannie prowokował media społecznościowe. Ludzie pokochali go za dziwaczne poczucie humoru, jazdę na ogromnych hulajnogach oraz memiczne teledyski. W 2020 roku trafił do Księgi Rekordów Guinnessa za zbudowanie największej hulajnogi na świecie, mierzącej 3,13 metra długości i 1,6 metra wysokości.