
W latach 90. woziła najważniejszych polityków w Polsce, stając się na drogach symbolem rządowego luksusu. Dziś Lancia otrzepuje kurz z legendarnego logo. Zapomniana marka wraca do gry.
Marka Lancia znajduje się obecnie w trudnym momencie głębokiej restrukturyzacji pod skrzydłami potężnego koncernu Stellantis. Po fatalnym i pełnym rynkowych spadków 2025 roku włoski producent staje przed szansą na spektakularny powrót.
Lancia w latach 90. Synonim rządowego luksusu
W czasach transformacji ustrojowej polscy politycy bardzo chętnie przesiadali się do aut Lancii. "Pierwszą ich partię zamówił jeszcze rząd Mieczysława Rakowskiego w 1989 roku" – przypomina portal Magazynauto.pl.
Politycy oraz ministrowie podróżowali modelem Lancia Thema. "Themy chwalono za przestronność, bardzo sprawne tłumienie nierówności" – czytamy we wspomnianym artykule.
Pod maskami rządowych egzemplarzy najczęściej pracowały dynamiczne, 16-zaworowe silniki o pojemności dwóch litrów. Bez najmniejszego problemu znosiły trudy ówczesnych, dziurawych dróg.
"Osiągały często potężne przebiegi, przecząc opinii o delikatności włoskich samochodów" – podkreślają dziennikarze serwisu. W latach 90. te wyjątkowe rządowe limuzyny imponowały nadzwyczajną niezawodnością. Podobną trwałością wykazywał się również model Kappa użytkowany w późniejszym czasie przez Kancelarię Sejmu.
Zobacz także
Nowa Lancia Ypsilon HF – mocniejsze silniki i wyższe osiągi
Włoski producent stawia wszystko na jedną kartę i sięga po kultowy skrót od High-Fidelity. Nowa Lancia Ypsilon HF nie będzie wyłącznie autem na prąd. Firma oficjalnie potwierdziła, że do oferty trafią również samochody hybrydowe. Trzycylindrowy motor 1.2 o mocy 110 KM połączono z 48-woltową instalacją elektryczną i 6-biegowym automatem.
Prawdziwe emocje budzi jednak odmiana w pełni elektryczna. "Wcześniej Lancia deklarowała, że Ypsilon HF będzie mieć 240 KM" – przypomina Damian Lewandowski na łamach autoblog.spidersweb.pl. Ostatecznie włoskie auto otrzyma aż 280 KM, a przyspieszenie do setki zajmie kierowcy zaledwie 5,6 sekundy.
"To też radykalny sposób na zachęcenie klientów do zakupu mocniejszego, czyli elektrycznego wariantu" – ocenia dziennikarz. Na korzyść takiego wyboru przemawia również to, że samochody elektryczne psują się rzadziej niż spalinowe.
Samochód zyska również autonomiczny system jazdy drugiego poziomu oraz dostęp bezkluczykowy. A wszystko to na 18-calowych felgach. Usportowiona wersja otrzyma również specjalnie obniżone o dwa centymetry zawieszenie, poprawiając stabilność prowadzenia na zakrętach.
Cena nowej Lancii i termin oficjalnej premiery
Zainteresowani powrotem legendy muszą odłożyć sporo pieniędzy. Poprzedni, słabszy wariant elektryczny kosztował od 34 900 euro (około 150 tysięcy złotych), a podstawowa hybryda od 25 000 euro (około 107 tysięcy złotych).
"Cena z pewnością wzrośnie o kilka tysięcy euro" – zapowiada autoblog.spidersweb.pl. Wszystkie karty zostaną odkryte dopiero pod koniec czerwca. Właśnie wtedy będzie miała miejsce oficjalna prezentacja elektrycznego i hybrydowego wcielenia Lancii HF.




