
Ceny nowych samochodów potrafią dziś przyprawić o mocny ból głowy. Postanowiłem więc wejść do konfiguratora i sprawdzić, czy wciąż da się złożyć w pełni użytecznego, nieźle wyposażonego i, przede wszystkim, sensownego SUV-a bez zaciągania kredytu na resztę życia. Na warsztat wziąłem Kamiqa. Efekt? Zobaczcie sami.
Dlaczego Kamiq? Bo to po prostu ciekawe auto. Miejski crossover, więc już wsiadamy wyżej, siedzimy po pańsku, do bagażnika wsadzimy 400 litrów bagaży, a nadal to bardzo kompaktowe auto.
Za punkt wyjścia posłużyła mi wersja wyposażenia Drive, czyli nowość w Skodzie, która jest trochę droższa od podstawy (Essence), a posiada na pokładzie sporo dodatków. Jakich? No na przykład podgrzewane siedzenia, kamerę cofania, Line Assist, Front Assist, tempomat czy reflektory Full LED z funkcją Corner. Więc już na początku dopłacając te niecałe 15 tysięcy zlotych, mamy dobry grunt.
I o ile na dodatkach można czasem oszczędzić, o tyle silnik musi "jechać". Dlatego od razu odrzuciłem najsłabsze warianty i postawiłem na sprawdzony, mocny motor 1,5 TSI o mocy 150 KM (110 kW), który sparowałem z 7-biegową automatyczną skrzynią DSG. Podstawa w tej konfiguracji podskoczyła mi do 124 900 zł (na fotkach jest 129 600 zł, bo uwzględnia cenę dopłaty za lakier).
Jeśli chodzi o estetykę, postawiłem na oszczędność i to dosłownie. Zdecydowałem się na standardowy lakier Błękit Energy Niemetalizowany, który nie wymagał żadnej dopłaty, jego cena to równe 0 zł. Samochód świetnie prezentuje się na podstawowych dla tego zestawienia, 16-calowych obręczach kół ze stopów lekkich Sargas Aero w kolorze srebrnym (również za 0 zł). We wnętrzu zostawiłem wariant Loft z szarą podsufitką.
I serio, w takim konfigu auto jest po prostu ładne i nie jest nijakie. Jasne, możemy iść w biel, to wtedy przy obcierce lakiernik się nie narobi, ale po co, ten niebieski robi robotę.
Lista życzeń: pakiety i opcje krok po kroku
Oszczędności na lakierze i felgach wolałem zainwestować tam, gdzie faktycznie robi to różnicę w codziennym użytkowaniu. Łącznie dobrałem wyposażenie opcjonalne za 9700 zł. I kurcze serio, mogłem zostać nawet na tych 124 900 zł, bo to już jest sensowne auto, ale pokusiłem się o kilka udogodnień.
Co dokładnie wylądowało w moim koszyku?
Pakiet Assisted Drive Basic (3150 zł): Dzisiaj na systemach wsparcia kierowcy się nie oszczędza. W tym pakiecie dostałem:
Pakiet Winter Tech Premium (2550 zł): Zima w naszym klimacie potrafi zirytować, więc tu postawiłem na maksymalny komfort. W tej cenie otrzymujemy prawdziwy skarbiec dodatków:
Pakiet Simply Clever Plus (1700 zł): Skoda to marka słynąca z praktyczności, a ten pakiet jest tego najlepszym dowodem. Znalazły się w nim:
Pakiet Convenience Basic (1000 zł) : Dopełnienie bezpieczeństwa samego pojazdu, w jego skład wchodzi alarm z funkcją Safe.
Oprócz pakietów zdecydowałem się dorzucić dwie pojedyncze, ale niezwykle mądre opcje:
Ile to wszystko kosztuje?
Podsumowując, cena widocznej, "uszytej na miarę" konfiguracji zamknęła się w kwocie 134 600 zł brutto.
Biorąc pod uwagę to, co dzieje się dzisiaj w cennikach, gdzie mamy dynamiczny, 150-konny silnik, szybki automat, ogrom aktywnych systemów bezpieczeństwa, grzane fotele z grzaną szybą przednią i masę praktycznych dodatków, jestem w szoku, że udało się utrzymać taką cenę.
To SUV, któremu nie brakuje absolutnie niczego. Sensowny, mądry wybór.
