
Gitarzysta The Rolling Stones Keith Richards przyznał w wywiadzie dla "Uncut", że jego zespół może już nigdy nie zagrać trasy koncertowej. Pojawia się jednak pytanie, czy to nie lepiej. Jakość koncertów seniorów rocka bywa różna.
Już 10 lipca fani The Rolling Stones będą mogli posłuchać albumu "Foreign Tongues". Biznesowe prawidła sugerują trasę koncertową, która będzie promowała wydawnictwo. Okazuje się jednak, że jeden z kluczowych muzyków zespołu raczej nie wierzy w to, że wyruszy z kolegami w tour.
The Rolling Stones nie zagrają już nigdy trasy koncertowej?
Gitarzysta The Rolling Stones Keith Richards powiedział w rozmowie z "Uncut", że w wieku jego i jego kolegów granie intensywnych tras przestaje być w ogóle możliwe. – Nie wiem, czy trasy są jeszcze możliwe. Najwięcej energii pochłania podróżowanie – wyjaśnił.
Nie jest jednak tak, że już nigdy nie zobaczymy Stonesów na żywo. Okazuje się, że muzycy biorą pod uwagę wariant pośredni: będą występować, ale w jednym, określonym miejscu.
– Widzę możliwość zagrania gdzieś rezydencji, czy to w Londynie, Nowym Jorku, Paryżu czy gdziekolwiek. Zagram w Rzymie! Nie widzę przeciwskazań do zagrania paru koncertów w takim nowym formacie – powiedział.
Warto przypomnieć, że jeszcze niedawno Stonesi jednak koncertowali. W 2024 r. zagrali w USA koncerty, którymi promowali album "Hackney Diamonds". Z kolei w Europie ostatni raz pojawili się na scenicznych deskach w 2022 roku.
Czy trasy dinozaurów rocka mają jeszcze sens?
Wątpliwości gitarzysty dotyczącego tego, czy Stonesi powinni jeszcze grać trasy, są zasadne. Powinny prowokować pytanie, czy takie wydarzenia w ogóle mają sens.
Zrozumiałe jest, że fani chcą choćby jeden raz zobaczyć na żywo legendarne The Rolling Stones. To zresztą wspaniałe, gdyż pokazuje przywiązanie wielbicieli rocka do klasyków gatunku. Problem w tym, że jakość koncertów seniorów rocka bywa różna. A przynajmniej mniejsza niż dekady temu, gdy obecni 80-latkowie byli młodymi mężczyznami lub w średnim wieku.
Zobacz także
Najlepszym przykładem był ostatni koncert heavymetalowców z Iron Maiden w Polsce. Jasne, wokalista Bruce Dickinson mógłby swoją energią obdzielić kilku 30-latków. Tyle że to on ciągnie dziś na żywo tę grupę. Pozostali członkowie, instrumentaliści, nie mają już takiej siły, by intensywnie biegać po scenie. To zresztą naturalne i trudno mieć do muzyków pretensje.
Pytanie brzmi tylko, czy nie lepiej zejść ze sceny "niepokonanym". To oczywiste, że starzejący się muzycy nadal chcą czuć adrenalinę, którą dają im koncerty. Powinni tylko uważać, by nie stać się własną parodią.
Co wiemy o nowej płycie The Rolling Stones?
Warto przypomnieć, że na "Foreign Tongues" pojawi się 14 utworów, które napisali Mick Jagger, Keith Richards i Ronnie Wood. Wszystko nagrali przy współpracy z producentem Andrew Wattem (pracowali z nim też nad "Hackney Diamonds").
Zgodnie z zapowiedziami, nowa muzyka ma brzmieć jak "połączenie klasycznego brzmienia zespołu z nowymi elementami". Cokolwiek to znaczy. "Foreign Tongues" pojawi się na rynku w kilku formatach: na CD, kasecie, płycie winylowej. Do tego dojdzie edycja deluxe i specjalny box set.




