Kobieta przy urnie wyborczej
Przewodniczący i zastępca obwodowej komisji wyborczej w Wieńcu skazani, ale kary są symboliczne Fot. Shutterstock

Jest pierwszy wyrok dotyczący nieprawidłowości w wyborach prezydenckich 2025. Przewodniczący i zastępca obwodowej komisji w Wieńcu niedaleko Włocławka zostali skazani, ale kary są symboliczne. A w przypadku pozostałych członków komisji sąd warunkowo umorzył postępowanie. Prokuratura nie wyklucza apelacji.

REKLAMA

Sąd uznał za winnych wszystkich dziewięciu członków Obwodowej Komisji Wyborczej nr 4 w Wieńcu (gmina Brześć Kujawski). To efekt protestów, które po wyborach prezydenckich w 2025 roku trafiły do Sądu Najwyższego. Po ponownym przeliczeniu kart wyszło na jaw, że w oficjalnym protokole doszło do kuriozalnej zamiany.

Wyniki wyborów prezydenckich obrócone o 180 stopni

Z oficjalnych, sfałszowanych danych wprowadzonych do systemu wynikało, że Karol Nawrocki zdobył w Wieńcu 466 głosów, a Rafał Trzaskowski – 331. Rzeczywistość okazała się dokładnie odwrotna. To Trzaskowski był faktycznym zwycięzcą w tym obwodzie z poparciem 466 wyborców. Był to jeden z wielu sygnałów o nieprawidłowościach przy liczeniu głosów, które po drugiej turze spływały z różnych części kraju.

Włocławski sąd skazał przewodniczącego komisji oraz jego zastępcę na kary grzywny – odpowiednio 1800 zł i 1500 zł. Wobec pozostałych siedmiu członków komisji w Wieńcu postępowanie karne zostało warunkowo umorzone.

– Istota zarzutu była związana z niedopełnieniem obowiązków związanych z ustalaniem wyników głosowania w obwodzie. Polegało to na tym, że zaniechano szeregu czynności związanych z weryfikacją wyników głosowania, przez co doszło do zamiany głosów oddanych na poszczególnych kandydatów – przekazał Maciej Kubiaczyk, prezes Sądu Rejonowego we Włocławku, w rozmowie z TVN24.

– Wyrokiem wydanym w tutejszym sądzie 18 czerwca wobec siedmiu członków komisji postępowanie karne zostało warunkowo umorzone, jak również orzeczone zostało świadczenie pieniężne. Wobec dwóch oskarżonych orzeczone zostały kary grzywny – dodał.

Chaos zamiast procedur. Chcieli szybko skończyć pracę w wybory?

Jak doszło do tak rażącego błędu? Z ustaleń śledczych i sądu wyłania się obraz skrajnego niechlujstwa i ignorowania procedur. Członkowie komisji po podliczeniu głosów nie wpisali ich od razu do oficjalnego, dedykowanego dokumentu. Zamiast tego sporządzili jedynie odręczne notatki.

To na ich podstawie przekazali dane informatykowi, który następnie wprowadził je do systemu. Na koniec komisja zaniechała kluczowego i wymaganego prawem kroku: nikt nie odczytał wyników na głos i nie zweryfikował, czy komputerowy protokół zgadza się ze stanem faktycznym. Zdaniem sądu członkowie komisji poszli na skróty, ponieważ zależało im na jak najszybszym zakończeniu pracy.

Choć sprawa dotyczy dokumentu państwowego najwyższej rangi, kary są stosunkowo łagodne. Wynika to z faktu, że ani prokuratura, ani sąd nie dopatrzyły się w działaniu komisji celowego spisku politycznego. Jak ustalono, członkowie komisji nie mieli zamiaru pomóc konkretnemu kandydatowi – ich działanie było efektem "jedynie" rażącego lenistwa i niedopełnienia obowiązków.

Śledczy uważają jednak, że wyrok jest zbyt łagodny i nie wyklucza apelacji. Prokuratura Okręgowa we Włocławku wystąpiła już o pisemne uzasadnienie decyzji sądu. – Po przeanalizowaniu tego uzasadnienia będziemy podejmować ewentualnie dalsze kroki w sprawie, czyli będziemy podejmować decyzje, czy składamy środek odwoławczy, czy też nie – zapowiada prokurator Małgorzata Kręcicka, rzeczniczka włocławskiej Prokuratury Okręgowej.

Nadużycia w innych komisjach wyborczych

Przypomnijmy, że w lipcu 2025 śledczy z Prokuratury Krajowej ws. różnicy głosów między Trzaskowskim i Nawrockim informowali, że w skali kraju rozbieżności nie wpłynęły na ostateczny wynik głosowania. – Mówimy o różnicy rzędu 1,5 tysiąca głosów – przekazał w ubiegłym roku Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej.

Sprawa z Wieńca to dopiero początek rozliczeń po zeszłorocznych wyborach prezydenckich. W całej Polsce wykryto kilkanaście komisji, w których pojawiły się źle zliczone głosy i doszło do mniejszych lub większych nadużyć. W innych miastach, jak Siedlce, postępowania objęły jeszcze szerszy krąg osób – tam 24 osoby ws. liczenia głosów usłyszały zarzuty, że nierzetelnie przeliczyły karty. W siedmiu komisjach scenariusz był niemal identyczny – doszło do całkowitego odwrócenia wyników na korzyść innego kandydata.

Wyrok we Włocławku jest jednak pierwszym oficjalnym rozstrzygnięciem sądowym w tych sprawach. Tego typu sytuacje pokazują jednak, jak kruche bywa zaufanie do procesu wyborczego. A zagrożeń przybywa, czego dowodzi choćby przypadek, w którym deepfake z kandydatką na prezydenta Irlandii zdobył dziesiątki tysięcy wyświetleń, zanim został usunięty z Facebooka.