Maryla Rodowicz
Osiemdziesięciolatki 'powinny" zniknąć, ale Maryla Rodowicz nie chce tego zrobić. I całe szczęście Fot. Instagram / Maryla Rodowicz // montaż: naTemat

Maryla Rodowicz pojawiła się na koncercie "Lata z Radiem" w krótkiej, szalonej kreacji i znów wywołała burzę. W internecie posypały się komentarze, że "w tym wieku nie wypada" odsłaniać tyle ciała. Artystka odpowiedziała hejterom, że to "dyskryminacja kobiet w pewnym wieku" i ma rację, bo cała ta awantura mówi więcej o społeczeństwie niż o jej spódniczce.

REKLAMA

Maryla Rodowicz jest kolorowym ptakiem polskiej sceny muzycznej. Od dekad buduje swoją markę na skandalu wizualnym i kampie. Zaskakuje strojami, kolorami, fakturami, nie boi się śmiałych wycięć ani bardzo krótkich spódniczek. Lubi eksperymenty, nie ma stylistycznych zahamowań.

W świecie rozrywki i estrady taka oryginalność jest pożądana – wyróżnia artystę, tworzy wokół niego aurę performansu. W Polsce to jednak wciąż ekscentryczność, a na osobowości typu Michał Szpak i właśnie Rodowicz patrzy się spod oka. U 80-letniej gwiazdy dochodzą jeszcze dwie kolejne warstwy krytyki: płeć i wiek.

Hejt na Marylę Rodowicz, bo odsłoniła nogi

W ostatnich dniach czara chyba się przelała. 20 czerwca, podczas koncertu otwierającego trasę "Lato z Radiem i Telewizją Polską" w Bielsku-Białej, artystka pojawiła się w szalonej, różowo-czerwonej kreacji z ogromnymi falbanami i frędzlami. Wyglądała fenomenalnie, ale gorset, króciutkie szorty i kabaretki najwyraźniej przyprawiły niektórych widzów o palpitacje serca, bo w internecie posypały się komentarze, że kobiecie w tym wieku nie wypada odsłaniać tyle ciała.

Nie pierwszy raz zresztą Rodowicz spotyka się z krytyką. Artystka regularnie dostaje cęgi za swój szalony styl, który ma w nosie konwenanse. Hejterzy niezmiennie wracają do jednego argumentu – wieku Rodowicz. "W tym wieku nie wypada", "Zero klasy", "Stara baba, a głupia" (to dosłowny cytat) – piszą. Na hejterskie komentarze odpowiedziała sama 80-latka.

To jest dyskryminacja kobiet w pewnym wieku. Czemu ktoś ma decydować, ile centymetrów ma mieć spódniczka kobiety w moim wieku? To, że moje spódniczki nie mieszczą się w standardach wyobrażeń komentujących, to jest sprawa tych osób, którym to się nie podoba – powiedziała w rozmowie z "Faktem".

– Kobiety, wzywam was do zbuntowania się przeciwko takim ocenom. Bądźmy sobą, nawet jeżeli to się nie podoba sąsiadce z bloku – dodała i oczywiście trafiła w punkt, bo nikogo nie powinno interesować, jak wyglądają i ubierają się inni.

Ageizm i seksizm na pełnej. Ciało starszych kobiet ma być niewidzialne

Sprawa Rodowicz pokazuje jednak znacznie szerszy problem, który powtarza się raz za razem. Hejt pod jej adresem to podręcznikowy przykład ageizmu (dyskryminacji ze względu na wiek) i próba wtłoczenia kobiet w patriarchalny kanon tego, "co wypada".

W naszej kulturze moda kobieca jest akceptowana społecznie głównie wtedy, gdy służy podkreślaniu młodości i atrakcyjności. Kobieta ma wyglądać tak, żeby miło było na nią popatrzeć. Zabawa modą, wygoda, ekspresja artystyczna? To nie ma żadnego znaczenia. Jej ciało to wciąż przede wszystkim obiekt do oglądania i oceniania.

Tyle że nawet młode ciało podlega ścisłej kontroli. Kobieta, która nie wpisuje się w społeczne wyobrażenia o sylwetce czy wyglądzie, natychmiast staje się obiektem szykan. Młode ciało ma być atrakcyjne, ale jednocześnie nie może być "za bardzo". Nie może się "wymknąć", nie może przesadzić. Dziewczyna, która ubiera się odważniej, słyszy, że jest wyzywająca i "prowokuje".

Przykładem jest choćby Viki Gabor. To klasyczna hiperseksualizacja nastolatek: społeczeństwo najpierw patrzy na młodą dziewczynę przez pryzmat seksualności, a potem ją za to biczuje. Ta sama "logika" odpowiada za narrację, że dziewczyna, która doświadczyła przemocy seksualnej "sama się o to prosiła", bo założyła mini.

Starszym kobietom stawia się z kolei zupełnie inne wymaganie: mają zniknąć. Skoro kobiece ciało ma pełnić przede wszystkim funkcję estetyczną i seksualną, to po przekroczeniu 50 lat przestaje pasować do społecznego wyobrażenia atrakcyjnej kobiecości.

Sześćdziesięciolatka czy osiemdziesięciolatka nie powinna być już więc zmysłowa, odważna ani ekstrawagancka. Najlepiej, żeby stała się niewidoczna – babcia w neutralnych, workowatych fasonach, która grzecznie wtapia się w tło. Dlatego, gdy dojrzała kobieta odsłania nogi czy ramiona albo bawi się modą, przekracza niewidzialną granicę. Jej ciało jest nie na miejscu, staje się niewygodne, co wywołuje złość, kpiny, moralizowanie, agresję.

Dalsza część artykułu poniżej.

W kulturze zdominowanej przez męskie spojrzenie kobieta niemal nigdy nie może ubrać się dla siebie. Młodej zarzuca się prowokację, starszej – brak wstydu i śmieszność. Jedna jest seksualizowana, druga "odseksualizowana". To nie ona decyduje o znaczeniu własnego ciała. Ma być albo ozdobą, albo niewidzialnym tłem. Niczym więcej.

Dlatego, gdy 80-letnia ikona estrady zakłada mini, część społeczeństwa przeżywa dysonans poznawczy. Maryla Rodowicz robi coś, czego starszym kobietom nie wolno: uparcie nie chce zniknąć. Chce się bawić modą, wyglądem i scenicznym wizerunkiem. To rodzi bunt społeczeństwa karmionego przekonaniem, że dojrzała kobieta powinna przestać zajmować przestrzeń.

Kobiety bezwstydne, mężczyźni ikoniczni

Ograniczanie legendy sceny metryką jest absurdem. Spójrzmy na starszych mężczyzn – Mick Jagger czy Alice Cooper biegają po scenie bez koszulek i słyszą, że są w świetnej formie. Nazywa się ich ikonami, rockandrollowcami, scenicznymi szamanami. U starszych mężczyzn ekscentryzm jest oznaką charyzmy i kultowości, u kobiety staje się "brakiem wstydu". To podwójne standardy w najczystszej postaci – seksizm i ageizm ramię w ramię. Te same mechanizmy napędzają zresztą dyskryminację kobiet w Hollywood, gdzie aktorki znikają z ekranu szybciej niż ich rówieśnicy.

Rewolucja Maryli Rodowicz odbywa się na oczach całego kraju. Każda jej krótka spódniczka to mały krok w stronę świata, w którym dojrzałość przestanie kojarzyć się wyłącznie z garsonkami i spódnicami za kolano. Artystka apeluje do Polek, by przestały oglądać się na opinie "sąsiadek z bloku". I ma rację. Patriarchat lubi działać także rękami innych kobiet, które bacznie pilnują swoich koleżanek i stają się strażniczkami swojego własnego więzienia.

Kobiecość, ekspresja, moda i seksualność nie mają wieku. Czas wreszcie się z tym pogodzić i zacząć patrzeć poza społeczne normy, które, powiedzmy to wprost, nie służą nikomu poza patriarchatem.