
Piątek, 26 czerwca przejdzie do historii jako dzień, w którym kierowcy w Polsce wreszcie dostali coś, na co czekali od lat. Drogowcy oficjalnie otwierają dwa gigantyczne i kluczowe odcinki tras szybkiego ruchu. I to jest prawdziwy szok, bo w końcu połączono brakujące kropki na drogowej mapie.
Nie wiem jak wy, ale ja na samą myśl o przebijaniu się przez stare krajówki na północy dostawałem gęsiej skórki. Zawsze ciągnęło się to w nieskończoność. Teraz to już przeszłość.
Właśnie udostępniono nam ostatni, najbardziej wyczekiwany odcinek Słupsk-Leśnice, co oznacza tylko jedno – cała Trasa Kaszubska jest wreszcie w stu procentach gotowa!
Mówimy tu o 40 kilometrach nowiutkiego asfaltu i betonu (bo dwa z trzech fragmentów, w tym ten od Słupska do Bobrownik, wylano w technologii betonowej, a masę bitumiczną zostawiono tylko na mosty i wiadukty).
Gdy spojrzałem na twarde liczby GDDKiA, dosłownie złapałem się za głowę. Do tej pory przejazd z jednego końca tej trasy na drugi (łączący Szczecin z Trójmiastem) zajmował około pięciu godzin. Dzisiaj? Trzy i pół godziny. Półtorej godziny w kieszeni!
To jest gigantyczna przepaść, która sprawia, że podróż nad morze przestaje być udręką, a staje się po prostu czystą przyjemnością. Cała droga ekspresowa S6, licząca w sumie 380 km, w końcu ma ręce i nogi.
Co ciekawe, nowy ślad wytyczono m.in. między Bobrownikami a Skórowem. Zresztą, inwestycji na dwa dni przed otwarciem doglądali sami premier Donald Tusk i minister Dariusz Klimczak, co tylko pokazuje skalę tego drogowego święta.
Autostrada A2 dociągnięta na wschód
Zostawmy na chwilę Bałtyk, bo na wschodzie też dzieją się rzeczy wielkie. Jeśli jeździliście ostatnio w tamte strony, to doskonale wiecie, jak wyglądała zabawa w kotka i myszkę z nową autostradą A2, bo drogowcy oddawali ją w bólach i dziwnymi kawałkami.
W grudniu dorzucili 10 kilometrów przy Siedlcach, w kwietniu oddali prawie 27 kilometrów przed Białą Podlaską. Brakowało tylko tego irytującego "środka". No i doczekaliśmy się.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) oficjalnie spina te odcinki w jedną, spójną całość. Zgodnie z zapowiedziami, dostajemy do dyspozycji niemal 30-kilometrowy brakujący fragment A2 (dokładnie od węzła Siedlce Wschód, przez okolice Malinowca, aż do węzła Łukowisko). Co to oznacza w praktyce dla zwykłego kierowcy?
Koniec kluczenia po objazdach. Trudny logistycznie odcinek Warszawa-Biała Podlaska można od teraz pokonać płynnie, po mistrzowsku wpinając wschodnią Polskę w potężną sieć dróg szybkiego ruchu. A przypomnę tylko, że docelowo autostrada A2 ma nas ciągnąć nieprzerwanie od samego Świecka aż do Kukuryk na granicy z Białorusią.
Szczerze? Dawno żadne drogowe newsy nie ucieszyły mnie w wakacje tak bardzo. Wsiadamy za kółko, odpalamy klimę, wrzucamy ulubioną playlistę i po prostu jedziemy. Szerokości!
