
Barszcz Sosnowskiego straszy nas każdego lata. W tym roku ten kaukaski chwast wyrósł już... w samym środku Łodzi. Trzeba zachować ogromną czujność oraz omijać go szerokim łukiem, ale jak go od różnić od kopra?
To nie jest wakacyjna legenda stworzona do straszenia dzieci za komuny. Niesamowicie niebezpieczna rodzina chwastów potrafi rozkwitnąć niemal wszędzie, stając się śmiertelnym zagrożeniem zarówno dla ludzi, jak i zwierząt.
Wystarczy ułamek sekundy i odrobina nieuwagi, aby niewinny letni spacer przerodził się w koszmar. Nie bez przyczyny barszcz Sosnowskiego sieje grozę za każdym razem, gdy zaczyna się robić cieplej.
Barszcz Sosnowskiego i Mantegazziego. Czym właściwie jest "zemsta Stalina"?
Są potężne, trudne do wytępienia i niesamowicie inwazyjne. W polskim krajobrazie królują głównie dwa blisko spokrewnione gatunki od nazwiska rosyjskiego botanika Dmitrija Sosnowskiego i włoskiego podróżnika Paolo Mantegazziego.
W drugiej połowie XX wieku sprowadzono je z Kaukazu do naszej części Europy z myślą o rolnictwie. Szybko ochrzczono je mianem "zemsty Stalina". Zamiast taniej paszy dla krów, dostaliśmy niekończącą się walkę z intruzem. To do dziś jeden z najgroźniejszych przedstawicieli trujących roślin w Polsce.
Zobacz także
Gigantyczne rozmiary i dziesiątki tysięcy nasion
Roślina wyróżnia się przede wszystkim imponującym rozmiarem. "Barszcz Sosnowskiego i barszcz Mantegazziego należą do najwyższych roślin zielnych. Ich pędy osiągają 2–5 m wysokości, przy średnicy do 10 cm" – czytamy w opracowaniu udostępnionym przez Wigierski Park Narodowy.
Barszcze z Kaukazu rosną nawet kilka lat. Eksperci na łamach publikacji Wigierskiego Parku Narodowego piszą, że "barszcze są roślinami dwu- lub wieloletnimi, po zakwitnięciu i wydaniu nasion obumierają". Zanim to nastąpi, jeden osobnik jest w stanie wyprodukować dziesiątki tysięcy siewek, które gwarantują przetrwanie kolonii.
Gigant z Kaukazu wyrósł w centrum Łodzi. Jak go odróżnić od kopra?
Najczęściej złowrogi barszcz pojawia się na dzikich polanach, przy polnych drogach, nad brzegami zbiorników wodnych i w gęstych zaroślach. Nie oszczędza również miast.
Doskonałym tego dowodem jest Łódź, gdzie w połowie czerwca rozgościł się na głównej ulicy miasta, czyli Piotrkowskiej. Ten przypadek pokazuje, że roślina świetnie adaptuje się do trudniejszych warunków. Straż miejska aż ogrodziła go taśmą, by nikt przypadkiem go nie dotknął, a jego usunięciem zajęła się specjalistyczna firma.
Gatunek przypomina masywny, przerośnięty koper. Jego białe kwiatostany z kolei wyglądają jak szerokie parasole, górują nad polską roślinnością. Gruba łodyga, pokryta drobnymi, purpurowymi plamami, skrywa w sobie toksyczne soki.
Trudno go pomylić z koprem czy arcydzięglem... gdy mamy do czynienia z rozwiniętym, dwumetrowym chwastem. Kiedy jednak dopiero rośnie, już nie tak łatwo go odróżnić od innych roślin. Dlatego zawsze warto zachować dystans i nie zbliżać się do "barszczopodobnych" podejrzanych.
Koszmarne oparzenia barszczem Sosnowskiego.
W medycznym piśmie Dermatology Review udostępnionym przez portal Termedia czytamy: "Barszcz Sosnowskiego należy do roślin stanowiących istotne zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt z powodu dużego stężenia substancji kumarynowych, które przy jednoczesnym zadziałaniu promieni ultrafioletowych mają właściwości fototoksyczne i kancerogenne".
Sytuacja drastycznie pogarsza się podczas wakacyjnych upałów. Badacze na łamach Termedii tłumaczą, że "właściwości fototoksyczne mogą się nasilać pod wpływem wysokiej temperatury, przy wzmożonej wilgotności powietrza oraz w okresie wzrostu i kwitnienia rośliny (czerwiec–sierpień)".
Poparzenia bez dotyku. Wystarczy przejść obok
Wcale nie musisz dotykać czy zrywać łodyg, by wylądować w szpitalu. Już samo przebywanie w otoczeniu to gigantyczne ryzyko. Dowodem na to są informacje z pracy opublikowanej w Medycynie Środowiskowej.
Zespół naukowy przestrzega, że "olejki eteryczne wydzielane przez duże skupienia barszczy mogą transpirować z powierzchni roślin i unosić się w powietrzu nawet na odległość kilkunastu metrów". Właśnie dlatego "Zachodzi zatem ryzyko, że do obrażeń może dojść nawet bez bezpośredniego kontaktu z barszczami".
Naukowcy dodają również, że "wśród osób mających kontakt z kaukaskimi barszczami zdarzały się objawy ogólnoustrojowe, takie jak: nudności, wymioty, bóle głowy, a przedostanie się soku do oczu grozi ich uszkodzeniem, zaś w ostrych przypadkach utratą wzroku".
Rozległe bąble i oparzenia po barszczu Sosnowskiego potrafią goić się całymi tygodniami. Widząc zagrożenie, nie podchodź, tylko szybko się oddal i od razu dzwoń po odpowiednie służby. W mieście na straż miejską, a na terenach wiejskich i w lasach po strażaków lub leśników.






