
Sprawa tzw. "mordercy z Gilgo Beach" to jedna z najbardziej tajemniczych historii kryminalnych w USA, której finał wreszcie poznaliśmy w czerwcu 2026 roku. Seryjny zabójca kobiet, który latami był nieuchwytny, został skazany na dożywocie. Ale sprawa wciąż budzi emocje. Rex Heuermann, szanowany architekt i "kochający mąż", właśnie miał trafić do jednego najsurowszych więzień w stanie Nowy Jork, które nazywane jest "Małą Syberią".
Zakład karny Clinton w stanie Nowy Jork z 1844 roku to niemal twierdza, do której trafiają najgroźniejsi przestępcy z tej części USA. Otoczony potężnymi betonowymi murami wysokimi na kilkanaście metrów. Odcięty od świata. O maksymalnym rygorze.
To jedno z najstarszych i najsurowszych więzień stanu Nowy Jork i jeden z najpilniej strzeżonych zakładów karnych w USA. Znajduje się u podnóża gór Adirondack, ok. 30 km od kanadyjskiej granicy – w miasteczku Dannemora na północy stanu, skąd bliżej jest do Ottawy (2 godz. drogi samochodem) i Montrealu (1,5 godz.) niż do Nowego Jorku (5 godz.). Ze względu na surowe zimy i odległe położenie, od lat nazywane jest "Małą Syberią".
Tam właśnie miał trafić najsłynniejszy dziś w USA seryjny zabójca kobiet – Rex Heuermann, bohater jednej z najbardziej zagadkowych i najdłużej wyjaśnianych spraw kryminalnych w USA. "Dawno nie mieliśmy do czynienia z tak okrutną i wyrachowaną serią zbrodni rodem z dokumentów o najgroźniejszych seryjnych mordercach" – pisał Bartosz Godziński w naTemat.
"Seryjny morderca Rex Heuermann w końcu trafi do piekła"
Przypomnijmy. Proces Heuermanna zakończył się 17 czerwca 2026 roku. 62-letni architekt z Manhattanu został skazany na karę dożywotniego więzienia. W kwietniu przyznał się do brutalnego zamordowania 8 kobiet w latach 1993–2010.
Jednak emocje wokół "mordercy z Gilgo Beach" nie milkną. Dziś amerykańskie media społecznościowe żyją tym, do jakiego więzienia trafił Rex Heuermann. Padają nazwy dwóch zakładów karnych: Elmira (również więzienie o zaostrzonym rygorze, ok. 4 godzin drogi od Nowego Jorku) oraz właśnie Clinton, o którym już piszą amerykańskie portale.
Fot. Wikipedia/By Xamreb - Own work, CC BY-SA 4.0
"Departament Więziennictwa informuje, że Heuermann przebywa w zakładzie karnym Clinton na czas trwania procesu klasyfikacji i oceny. Jego dokumentacja znajduje się w zakładzie karnym Elmira, który odpowiada za przetwarzanie akt osadzonych w momencie ich wprowadzania do systemu" – podał lokalny serwis News 12 Long Island.
Tak twierdzi na X.com również amerykańska dziennikarka śledcza Angenette Levy, znana m.in. z relacjonowania najgłośniejszych procesów o morderstwa w USA. A także inne lokalne media.
"New York Post" pisze: "Seryjny morderca Rex Heuermann w końcu trafi do piekła. (...) Znany jako Mała Syberia niesławny zakład karny jest miejscem odosobnienia dla niektórych najbardziej zwyrodniałych morderców w kraju".
W "Małej Syberii" przebywa m.in. inny seryjny morderca z Long Island – Joel Rifkin, który w latach 1989-1993 zamordował 17 kobiet i – podobnie jak Heuermann – ćwiartował ich ciała, a ofiarami były głównie kobiety świadczące usługi seksualne. W 1994 roku został skazany na 203 lata więzienia.
Wyrok odsiaduje tu również tzw. "Zodiak z Nowego Jorku" – Heriberto "Eddie" Seda, skazany w 1996 roku na 232 lata pozbawienia wolności za zabójstwo 4 kobiet. Swoje ofiary miał dobierać według ich znaków zodiaku.
Samo więzienie zyskało zaś międzynarodową sławę z powodu brawurowej ucieczki dwóch więźniów w 2015 roku, którzy tygodniami wycinali otwory w swoich celach, by dostać się do podziemnych tuneli. W ucieczce pomogła im pracownica więzienia.
Morderca z Gilgo Beach. Dusił swoje ofiary, a szczątki ukrywał na Long Island
Sprawa Heuermanna jest nieco inna – on trafia tu dopiero po 30 latach od popełnienia swojej pierwszej zbrodni. Przez lata nikt go nie podejrzewał. Seryjny zabójca miał swoją pracownię architektoniczną RH Consultants & Associates na Manhattanie. Miał swoją rodzinę. Gdy cała Ameryka latami żyła sprawą "mordercy z Gilgo Beach", on w tym czasie prowadził normalne życie. I być może byłoby tak dalej, gdyby nie zdarzenie z 2010 roku.
Policja zajęła się wtedy zgłoszeniem od 24-letniej pracownicy seksualnej, Shannan Gilbert, która zadzwoniła na numer alarmowy i powiedziała, że po wyjściu z domu klienta, który mieszkał w pobliżu Gilgo Beach, boi się o swoje życie. Kobieta po zgłoszeniu zaginęła.
Podczas poszukiwania Shannan Gilbert znaleziono szczątki innej kobiety. A potem, w ciągu kolejnych miesięcy, wzdłuż drogi przy plaży policja trafiła na szczątki w sumie 11 osób. Od początku podejrzewano, że chodzi o seryjnego zabójcę.
O tajemniczym mordercy z Long Island rozpisywano się latami. Sprawa budziła ogromne społeczne emocje. Pisano też o nieudolności policji, która nie była w stanie złapać sprawcy.
Przełom nastąpił dopiero niedawno – kilkanaście lat po odkryciu na Gilgo Beach. Dzięki nowej grupie zadaniowej sprawa przyspieszyła błyskawicznie. W 2022 roku policja nagle wytypowała Heuermanna jako podejrzanego – pomogło DNA na pudełku po pizzy wyrzuconym przez niego do kosza, które pasowało do włosa znalezionego przy jednej z ofiar – tu pisaliśmy o tym więcej.
Heuermann został aresztowany w 2023 roku. W jego domu policja znalazła ponad 200 sztuk broni. W komputerze zaś dokument tekstowy z 2000 roku, który przypominał plan działania. Były tam informacje m.in. o tym, jak zacierać ślady.
Dziś już wiemy, że zabójca dusił swoje ofiary, a ich szczątki ukrywał na Long Island. Przyznał się do siedmiu morderstw na Gilgo Beach, ale podczas rozprawy w sądzie mówił o zabiciu jeszcze jednej kobiety. Pierwszą jego ofiarą była Sandra Costilla, którą zamordował ją w 1993 roku. Wśród jego ofiar są:
– Nie znajduję słów, które mógłbym wypowiedzieć. Jestem odpowiedzialny za to, co zostało dziś powiedziane w tej sali. Słowa, które bym wypowiedział, nie mają znaczenia – powiedział na sali sądowej.
Ludzie, którzy go znali, musieli być w szoku.
Heuermann był architektem. "Dawał im do zrozumienia, że jest w swojej dziedzinie ekspertem"
"Inżynier, który współpracował z nim przez około 25 lat, opowiedział mi, że w dniu aresztowania przebywał z Heuermannem w biurze do godziny 16:00, planując wspólne przedsięwzięcie zaplanowane na kolejny tydzień" – opisywał w "Vanity Fair" reporter Dan Adler.
W 2023 roku amerykański magazyn opisał działalność Heuermanna jako architekta. Z tego opisu wynika, że nie zajmował się projektowaniem, ale jego specjalnością były miejskie przepisy budowlane, przez które przeprowadzał różne projekty. Na przykład architekci z Nowego Jorku o uznanej renomie mieli potrzebować jego pomocy przy realizacji remontów dla zamożnych klientów. Z drugiej strony zajmował też np. weryfikacją dokumentacji projektowej dla organizacji non-profit Heartshare Human Services, która wspiera dzieci i dorosłych z niepełnosprawnością intelektualną.
Jeden z projektantów, który współpracował z nim od lat powiedział VF, że Heuermann "regularnie dawał im do zrozumienia, że jest w swojej dziedzinie ekspertem".
"Swoją firmę założył w 1994 roku. Biuro to pracowało między innymi przy realizacji sklepu Target w dzielnicy SoHo, salonu Foot Locker w pobliżu Yankee Stadium oraz salonu fryzjerskiego w Meatpacking District" – pisał magazyn.
Dalsza część artykułu poniżej:
Zobacz także
Była żona Heuermanna długo go broniła. "To człowiek rodzinny"
Drugie życie Heuermanna było wstrząsem dla jego rodziny. Gdy dochodziło do zabójstw, jego żony i dzieci nie było w stanie Nowy Jork. Nic nie wiedzieli i nic nie podejrzewali. – Otrzymał to, na co zasłużył – powiedziała jego była już żona po ogłoszeniu wyroku. Jednak wcześniej Asa Ellerup długo stała po jego stronie.
Byli małżeństwem przez 27 lat. Tydzień po postawieniu mu zarzutów w 2023 roku złożyła pozew o rozwód, który orzeczono w 2025 roku. Jednak mimo to, aż do wiosny 2026 roku, publicznie broniła go, podważała dowody, mówiła, że zarzuty to bzdura. Była obecna w mediach.
– To człowiek rodzinny. Nie zrobił tego. Musiałabym usłyszeć od samego Rexa, prosto w oczy, że zabił te dziewczyny, żeby w to uwierzyć. Mąż nigdy nie ukrywał przede mną żadnych spraw. Nigdy nie powiedział mi: "Nie korzystaj z mojego komputera". Nigdy nie powiedział: "Nie, nie podam ci hasła" – mówiła w serialu dokumentalnym poświęconemu sprawie, cytowana przez portal Yahoo.
Gdy przebywał w areszcie, regularnie go odwiedzała. Jego obrońca przedstawił go wtedy jako "kochającego męża".
Sytuacja zmieniła się, gdy w kwietniu 2026 roku Rex Heuermann przyznał się w sądzie do zamordowania ośmiu kobiet.
"Był człowiekiem, do którego można było zadzwonić. Byliśmy przyjaciółmi"
Poznali się, gdy Asa Ellerup, Islandka z pochodzenia, miała 18 lat.
"To typ mężczyzny, za którym człowiek odwraca głowę, by na niego spojrzeć. Był wysokim, przystojnym młodzieńcem. Uwielbiam wysokich, ciemnowłosych i przystojnych mężczyzn" – wspominała w dokumencie "The Gilgo Beach Killer: House of Secrets", który miał premierę w czerwcu 2025 roku na platformie Peacock. To kolejny już dokument z serii o seryjnych mordercach.
Z Rexem nawiązali kontakt w czasie jej rozwodu. Wspierał ją, gdy jej mąż nie chciał się rozwieść, opłacił jej prawnika.
"Był człowiekiem, do którego można było zadzwonić. Byliśmy przyjaciółmi" – wspominała. Potem zamieszkali razem. Mówiła, że była w nim szaleńczo zakochana.
"Rex powiedział mi: 'Mam fajny dom. Nie jest duży ani wymyślny. Ale może wpadniesz i zobaczysz, czy chciałabyś w nim zamieszkać?'. Potem dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Zapytał: 'Co powiesz na ślub?'. Zgodziłam się" – wspominała.
Dom, do którego się wprowadziła, był w Massapequa Park na Long Island. Gdy Heuermann trafił do aresztu, Asa nadal w nim mieszkała. Z przekazów medialnych wynika, że odnowiła piwnicę, w której jej mąż miał mordować większość swoich ofiar. Jak wyjawiła w dokumencie "The Gilgo Beach Killer: House of Secrets" sam jej o tym powiedział już z więzienia.
Podczas ogłoszenia wyroku nie pojawiła się w sądzie. – Moje myśli i modlitwy są z ofiarami oraz ich rodzinami. Ich strata jest niewyobrażalna. Proszę również o uszanowanie prywatności mojej rodziny w tym bardzo trudnym czasie – powiedziała.





