Przez śledcze ze Słupska prokuratura może mieć spore problemy wizerunkowe.
Przez śledcze ze Słupska prokuratura może mieć spore problemy wizerunkowe. Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Prokuratura nie zawsze ma dobrą prasę, ale zwykle za sprawą kontrowersyjnych decyzji, które zapadają w toku wielu śledztw. Tym razem wizerunek polskich prokuratorów mocno nadszarpnęły tymczasem dwie doświadczone śledcze ze Słupska. Obie prawniczki najpierw wywołały awanturę pod jedną ze słupskich szkół, a później postanowiły wysunąć przeciwko sobie wzajemne oskarżenia.

REKLAMA
Tłem prokuratorskiej awantury w Słupsku nie jest bynajmniej różnica zdań na temat prowadzonej sprawy. Chodzi o porachunki natury osobistej. Jedna z kobiet postanowiła bowiem odebrać spod szkoły swego syna, który miał wrócić z wycieczki. Na ten sam pomysł wpadł jej mąż. Po dziecko przyjechał jednak z nową przyjaciółką, czyli drugą panią prokurator.
Z relacji świadków ze Słupska wynika, że pierwsza śledcza natychmiast doskoczyła do auta męża i prawdopodobnie chciała wyciągnąć z niego syna. Wówczas mężczyzna ruszył, a drzwi ją przytrzasnęły, po kilku metrach upadła. Wówczas z auta wysiadła druga prawniczka. Od próby pomocy łatwo przeszło jednak do szarpaniny i awantury, w której obie prokuratorki miały nie żałować wulgaryzmów.

Prokuratorzy, do roboty!

Trawestując znane powiedzenie można rzec – prawdziwego prokuratora poznaje się po tym jaki wyrok zapadnie, a nie jak zaprezentował się na konferencji prasowej. Panowie ze służb i prokuratury nie szczędzili sobie komplementów, jak to dobrze im się współpracowało. Chciałbym jednak, aby skończyli swoją robotę. CZYTAJ WIĘCEJ


Jak na prokuratorki przystało, ostatecznie obie panie postanowiły rozwiązać sprawę przed obliczem Temidy. Pierwsza doniosła na męża, że ten poturbował ją autem, a następnie uciekł z miejsca wypadku. Druga odpłaciła się natomiast doniesieniem o pobiciu przez koleżankę z prokuratury. Jak łatwo się domyślić, sprawy nie będą jednak badane przez kolegów obu prokuratorek ze Słupska. Wkrótce zajmą się nimi śledczy z Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. Tam prokuratorki czeka postępowanie dyscyplinarne.
- To jest wstyd przede wszystkim dla dwóch pań, które brały udział w tym zdarzeniu, ale niewątpliwie rzutuje to zdarzenie na wszystkich prokuratorów w Polsce i będzie musiało być wyjaśnione - cytuje prokuratora Mariusza Marciniaka, p.o.rzecznika prasowego Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku rozgłośnia RMF FM.

źródło: RMF24.pl