
Stanąłem niedawno przed dylematem: na co wymienić moje wysłużone, 10-letnie auto? Szukałem czegoś świeżego, z pazurem, ale wciąż praktycznego. Mój wybór padł na modną ostatnio hiszpańską markę Cupra. Zrobiłem małe "śledztwo" i okazuje się, że nowy samochód z salonu wcale nie musi kosztować fortuny, jeśli wiecie, o co pytać.
Zanim dokonam finalnej decyzji, to czas na rekonesans. Oczywiście najpierw przestudiowałem konfiguratory kilku marek i wybrałem te specki oraz samochody, które najbardziej wpadły mi w oko. Na pierwszy ogień poszła Cupra. Wybrałem się więc niedawno do jednego z jej salonów, żeby podpytać o szczegóły oferty.
Co do zaoferowania ma Cupra?
W sumie to już jakiś czas temu spodobał mi się absolutny hit sprzedaży tej marki, czyli Cupra Formentor. To kompaktowy SUV, więc przypadnie też do gustu mojej żonie. Auto zresztą nie raz gościło w naTemat.pl.
Jeździliśmy nim, testowaliśmy je we wszystkich wersjach silnikowych i za każdym razem człowiek był nim oczarowany, bo wygląda niesamowicie i na zewnątrz i w środku, ale także doskonale jeździ oraz jest bardzo praktyczne.
Przejdźmy jednak do konkretów, czyli do pieniędzy. Oficjalny cennik głosi, że samochód posiada rabat do 30 000 zł. Postanowiłem jednak podrążyć temat u doradcy, bo przecież nikt nie lubi przepłacać. Okazuje się, że to nie jest ostatnie słowo dealera. Na Formentora można dostać jeszcze jeden, "ekstra" rabat producenta w wysokości 2000 zł.
Jak to wygląda na liczbach? Wersja z układem hybrydowym 1.5 e-HYBRID 204 KM z 7-biegowym automatem DSG kosztuje w ofercie specjalnej 183 500 zł po rabacie 30000 zł. No to jeszcze uszczknijmy te 2000 zł od tej kwoty i mamy całkiem fajną propozycję z oszczędnym, mocnym układem napędowym oraz z bogatym wyposażeniem.
Rodzinne kombi kusi kierowców
Okej, to żona woli SUVa, ale ja z rozrzewnieniem w oczach patrzę na kombiaki. I w salonie hiszpańskiej marki mój wzrok powędrował na Cuprę Leon Sportstouter. To pełnoprawne kombi, które w cennikach Cupry również doczekało się solidnych cięć. Producent chwali się rabatem sięgającym 25 000 zł.
I tutaj także usłyszałem, że na auto jest aż 5000 zł dodatkowego upustu. Biorąc pod uwagę sumę powyższych rabatów, to taka propozycja brzmi jak wyprzedaż rocznika, a mówimy przecież o autach zamawianych pod siebie i to z tego roku modelowego.
Popłynąłem jednak trochę, bo gdybym kupował to auto, to już raczej na bogato, czyli w wersji VZ 2.0 TSI 333 KM ze skrzynią DSG i napędem na cztery kapcie. Tutaj łapiemy się na największy rabat 25 tysięcy złotych plus te wspomniane 5 w gratisie, co łącznie daje nam 188 900 zł za wypasione kombi z mocarnym sportowym pazurem.
Tutaj też jest pole do negocjacji
Rozochocony tymi wszystkimi rabatami z ciekawości zapytałem o największy model w ofercie, czyli o Cuprę Terramar. To potężny SUV, z genialnie narysowanymi, ikonicznymi światłami matrix LED z trójkątną sygnaturą, który także wielokrotnie już opisywaliśmy. Oficjalny rabat na ten model jest skromniejszy i wynosi do 10 000 zł.
I tu szczęka mi opadła, bo mimo że to niemal najświeższy model (po Ravalu), doradca od razu zaproponował opuszczenie ceny o kolejne 5 tysięcy złotych!
Ten model także brałbym w wersji PHEV z silnikiem 1.5 e-HYBRID 204 KM oraz automatyczną 6-biegową skrzynią DSG. Koszt takiego auta przed rabatem to 216 100 zł. Po obu obniżkach już blisko granicy 200 000 zł, bo dokładnie 201 100 zł.
Jeśli szukacie więc nowego samochodu, polecam po prostu pójść do salonu i porozmawiać. Wyprzedaż w salonach samochodowych i walka o klienta trwają w najlepsze, a ukryte rabaty (i nie mówię tutaj o tych, które jeszcze daje dealer) to realna szansa, by kupić świetnie wyposażone auto w rozsądnej cenie.
