Jechał prosto na czołówkę z radiowozem
Jechał prosto na czołówkę z radiowozem. Policja nie miała litości Materiały prasowe Policja.pl

Młody kierowca postanowił wyprzedzić sznur aut w miejscowości Toki w najgorszym możliwym miejscu, całkowicie ignorując podstawowe przepisy. Zrobił to tak brawurowo, że o mało nie wjechał prosto w policjantów z jasielskiej drogówki. W tym przypadku na zwykłym mandacie się nie skończyło. I bardzo dobrze.

REKLAMA

Jak bardzo trzeba mieć za nic własne i cudze życie, żeby na drodze wojewódzkiej wyprzedzać ciąg samochodów, zjeżdżając na przeciwległy pas mimo zakazu? Ten 28-latek z województwa łódzkiego najwyraźniej uznał, że przepisy drogowe go nie dotyczą. Do całego zdarzenia doszło około południa w miejscowości Toki na drodze wojewódzkiej nr 992.

Mężczyzna siedzący za kierownicą Hondy przekroczył podwójną linię ciągłą i pędził lewym pasem, mijając kolejne auta. Sęk w tym, że z naprzeciwka jechał akurat nieoznakowany radiowóz, którym patrolowali okolicę policjanci z jasielskiej drogówki.

Czołowe zderzenie z radiowozem było o krok. Finał bolesny dla kierowcy

Zrobiło się naprawdę gorąco. Kierowca Hondy, wykazując się skrajną nieodpowiedzialnością, stworzył potężne zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Policjant siedzący za kierownicą nieoznakowanego wozu musiał ostro deptać po hamulcach, by uniknąć bezpośredniego, czołowego uderzenia. Wyobrażacie to sobie? Jedziecie prawidłowo swoim pasem, a prosto na waszą maskę leci rozpędzona Honda.

Mundurowi nie zastanawiali się ani sekundy. Od razu zawrócili, odpalili sygnały i ruszyli za kierowcą. Zatrzymali tego drogowego ryzykanta kawałek dalej, w miejscowości Nowy Żmigród.

I tutaj dochodzimy do najważniejszego i zarazem najbardziej satysfakcjonującego momentu tej historii. Zazwyczaj w podobnych sytuacjach wszystko kończy się na wypisaniu wysokiego mandatu i solidnej dawce punktów karnych, z którymi delikwent odjeżdża w siną dal. Ale nie tym razem.

W związku z rażącym naruszeniem przepisów i zachowaniem, które mogło skończyć się tragicznie, funkcjonariusze podjęli jedyną słuszną decyzję. 28-latek nie dostał taryfikatorowego "paragonu". Zamiast tego od razu zaliczył zatrzymane prawo jazdy, a sprawa wylądowała szczebel wyżej. O tym, jakie konsekwencje poniesie mężczyzna, zdecyduje teraz Sąd Rejonowy w Jaśle.