
Niespełna 17-letni chłopak w Pabianicach postanowił zabawić się w gwiazdę kina akcji. Zignorował policję, zaczął uciekać na "hulajnodze" na prąd, łamiąc po drodze wszelkie możliwe przepisy, a wszystko to... dumnie rejestrował kamerą sportową. Finał tej historii to gotowy scenariusz na potężny ból głowy, a także portfela, dla jego rodziców.
Sytuacja miała miejsce 13 lipca 2026 roku, krótko po godzinie 16:30 na ulicy 20-go Stycznia. Policjanci z Pabianic z Wydziału Ruchu Drogowego postanowili zatrzymać do rutynowej kontroli kierującego "hulajnogą" elektryczną, która do złudzenia przypominała motocykl.
I w tym momencie zaczyna się cyrk. Zamiast grzecznie zjechać na pobocze, młody człowiek nagle odkręcił manetkę i rzucił się do ucieczki w kierunku miejscowości Rydzyny.
Mundurowi ruszyli w pościg oznakowanym motocyklem. Chłopak całkowicie zignorował sygnały świetlne i dźwiękowe. Dla niego to była chyba gra komputerowa, bo podczas ucieczki ulicami gminy zaliczył całe kombo skrajnie niebezpiecznych zachowań: jazda z nadmierną prędkością, wyprzedzanie na oznakowanym przejściu dla pieszych i jazda lewym pasem, czyli naruszenie obowiązku jazdy prawostronnej.
Ostatecznie pościg zakończył się w Pawlikowicach, gdzie młodzian musiał skapitulować. Co jest w tym wszystkim najbardziej kuriozalne? Całą tę "bohaterską" szarżę nagrywał kamerą sportową umieszczoną na kasku. Sam dostarczył funkcjonariuszom gotowy materiał dowodowy dla sądu.
Niezarejestrowany elektryczny jednoślad i potężna kara za brak OC
Na miejsce natychmiast wezwano ojca 16-latka. Chłopak został na miejscu przebadany alkomatem, ale na szczęście był trzeźwy, co jest chyba jedyną dobrą wiadomością w tej sprawie.
Prawdziwe problemy zaczęły się jednak wtedy, gdy policjanci wzięli pod lupę jego maszynę. Okazało się, że ten elektryczny jednoślad nie miał kompletnie nic, co pozwalałoby mu legalnie poruszać się po drogach publicznych. Zero rejestracji, brak tablic rejestracyjnych, brak dowodu i co najgorsze brak polisy. Chłopak jechał też bez jakichkolwiek uprawnień.
I tutaj do gry wkracza Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG). Jak słusznie przypominają mundurowi, wystarczy zaledwie jeden dzień przerwy w ubezpieczeniu OC, by bezwzględny system wygenerował potężną karę finansową.
A stawki, jak wiemy, potrafią zrujnować niejeden domowy budżet. Zależą one od rodzaju pojazdu i długości przerwy w ochronie (do 3 dni, od 4 do 14 dni i powyżej 14 dni – im dłużej, tym bliżej pełnej, 100-procentowej stawki).
Ojciec nastolatka z pewnością nie będzie zachwycony pismem, które wkrótce wyciągnie ze skrzynki pocztowej. Pojazd oczywiście zabezpieczono do dalszych czynności procesowych i odholowano prosto na komendę.
Niezatrzymanie się do kontroli to przestępstwo
Niezatrzymanie się do kontroli to nie jest zwykłe wykroczenie za przysłowiową stówkę, tylko to pełnoprawne przestępstwo. Nieletni "kaskader" odpowie teraz przed sądem rodzinnym za popełnione czyny karalne, w tym za rażące przekroczenie prędkości, sprowadzenie zagrożenia w ruchu lądowym i ucieczkę.
Policja apeluje do rodziców. Ludzie, interesujcie się tym, na czym jeżdżą wasze dzieciaki! Pół Polski mówi o tragicznych wypadkach z udziałem młodych kierowców, a my wciąż pozwalamy młodzieży na jazdę niezarejestrowanym sprzętem bez odpowiednich papierów.
Chwila brawury i chęć zaimponowania kolegom w internecie (bo w jakim innym celu miał włączoną tę kamerę sportową?) mogła skończyć się pod kołami ciężarówki albo na przydrożnym drzewie. Tym razem skończyło się "tylko" na wizycie w sądzie rodzinnym i ogromnych kosztach.
