
Kiedy czytam w sieci w sieci komentarze, że motoryzacja się kończy, że nikt już nie kupuje nowych aut, a jak kupuje, to tylko "chińczyki", to dosłownie łapię się za głowę. Wystarczy spojrzeć na twarde dane. A w tych prym wiedzie Volkswagen Group Polska, która pochwaliła się wynikami swoich marek za pierwsze pół 2026 roku.
Jeśli zastanawialiście się, jak wygląda obecnie sprzedaż nowych samochodów w Polsce, to mam dla was brutalnie szczerą odpowiedź: rynek się rozwija, ale nie jest to jeszcze ten poziom sprzedaży, co przed pandemią, kiedy rocznie takie Volkswagen Group sprzedawało na całym świecie 13 milionów aut. Podobnie jest w Polsce.
W pierwszej połowie 2026 roku całkowita liczba rejestracji aut osobowych w kraju nad Wisłą wyniosła 312 048 sztuk (wzrost o 9,38 proc.). W tym samym czasie klienci zarejestrowali łącznie 82 846 aut osobowych i lekkich dostawczych dostarczonych przez Volkswagen Group Polska. To jest, uwaga, wzrost o 7,3 procent rok do roku (dokładnie o 5 634 sztuki).
Żebyście mieli pełen obraz sytuacji i skali, to przewaga nad kolejnym graczem w zestawieniu urosła w ciągu sześciu miesięcy do abstrakcyjnych 25 969 sztuk. Udział całej grupy w naszym rodzimym rynku samych "osobówek" (zarejestrowali ich 78 393) wynosi aż 25,12 procent. Co czwarte nowe auto na ulicy pochodzi z ich stajni.
Jak to wygląda z podziałem na konkretne marki? Liderem w grupie jest Škoda z wynikiem 32 856 sztuk (+8,81 proc.), dalej mamy Volkswagena (22 700 szt., +10,86 proc.) oraz Audi (14 241 szt., spadek o 0,81 proc.). Fenomenalnie radzi sobie CUPRA (6751 szt., +8,83 proc.), podczas gdy SEAT zauważalnie słabnie (1845 szt., spadek o 19,7 proc.). Zresztą globalnie Grupa dostarczyła klientom 4,13 mln pojazdów, z czego 2,04 mln w samej Europie.
Škoda Octavia deklasuje konkurencję
Możemy zachwycać się wymyślnymi, napompowanymi crossoverami premium, ale kiedy przychodzi co do czego, Polak (głównie flotowiec) idzie do salonu i wybiera... tak, zgadliście. W czerwcu 2026 roku absolutnym numerem jeden na polskim rynku, z wynikiem 2106 zarejestrowanych sztuk, była Škoda Octavia.
Przez całe półrocze wyjechało na drogi aż 11 046 egzemplarzy tego modelu (wzrost o 15,31 proc.). Duży udział w tym sukcesie ma nie tylko jakość tego auta oraz dostepnosć części, o czym zaraz opowiem więcej, ale także moim zdaniem polityka cenowa. Wprowadzenie np. wersji Drive w przestępnej cenie z bogatym pakietem dodatków, to strzał w dziesiątkę.
Za plecami Octavii w rankingu Grupy uplasowały się: Volkswagen T-Roc (4537 szt.), Škoda Kamiq (4053 szt.), nowa Škoda Superb (3972 szt.) oraz drapieżna CUPRA Formentor (3877 szt.).
Wzrost, który zamyka usta krytykom
"Nikt nie chce elektryków, to ślepa uliczka". Pewnie znacie to doskonale z sekcji komentarzy, prawda? No to patrzcie na te liczby. Rynek osobówek BEV urósł w Polsce o 15,5 proc. do poziomu 16 461 sztuk i to bez programu dopłat.
Tymczasem Grupa VW jest u nas liderem, jeśli chodzi o samochody elektryczne. Zarejestrowali 2522 takie auta, co oznacza wzrost o 53,59 procent rok do roku. Rosną ponad trzy razy szybciej niż reszta rynku! Najpopularniejszymi elektrykami są: Škoda Elroq (686 szt.), Audi Q4 e-tron (386 szt.) oraz Volkswagen ID.4 (296 szt.).
I tu mam dla was najlepszego newsa. Ceny w końcu zaczną być normalne. Nowa rodzina miejskich elektryków, o której wielokrotnie pisaliśmy w naTemat.pl: CUPRA Raval, Volkswagen ID. Polo, Skoda Epiq i Volkswagen ID. Cross mają kosztować ( a przynajmniej większość z nich) poniżej 100 tysięcy złotych.
Jeśli to się sprawdzi, to w końcu tanie auta na prąd przestaną być mitem. W Europie Grupa VW też trzyma fotel lidera z 377 tysiącami dostarczonych aut BEV.
Crafter z polskiej Wrześni robi furorę
Osobówki to jedno, ale powiedzmy sobie szczerze, prawdziwa motoryzacyjna robota dzieje się w dostawczakach. I tu wyniki również są imponujące. Volkswagen Samochody Dostawcze zakończył półrocze sprzedażą 6330 pojazdów (wzrost o 10 proc.) i 6136 rejestracjami (+13 proc.), zgarniając 12,8 proc. udziału w rynku. Rewelacyjnie sprzedaje się nowe Caddy (1920 szt., +12 proc.) oraz rodzina T7 (1938 szt., +62 proc.).
Ale to, co mnie najbardziej cieszy, to potężny Volkswagen Crafter. Produkowany w polskiej fabryce we Wrześni, oferuje ponad 200 konfiguracji (różne rozstawy osi, długości, wysokości, napędy). Auto oferuje do 18,4 m3 przestrzeni ładunkowej i potrafi być bazą pod wszystko: karetkę, chłodnię czy wymarzonego kampera.
Zaintrygował mnie też nowy Transporter Skrzyniowy, bo ma wysokość poniżej 2 metrów, 6 miejsc, ładownię z aluminium i jest dostępny w wersji spalinowej, jak i jako elektryk z napędem 4MOTION. Kawał genialnego wozu dla profesjonalistów.
Nowy Multivan i California z tabletami
Na koniec zostawiłem sobie mały zgrzyt, ale i powód do radości. Już niedługo z taśm zjadą nowe, odświeżone wersje modeli Caddy, Multivan i kultowej Californii. Co dostaną w standardzie? Oczywiście jeszcze większe ekrany, bo teraz to 12,9 cala oraz cyfrowe zegary Digital Cockpit Pro.
Wiecie doskonale, jak bardzo wkurza mnie to namiętne pakowanie wielkich, dotykowych tabletów wszędzie, gdzie się da, zwłaszcza do aut, które mają służyć do ciężkiej pracy czy turystyki.
Ale przymknę na to oko. Dlaczego? Bo na osłodę dostajemy też genialne i przydatne funkcje: kamerę cofania w standardzie, ulepszony system Light Assist, podwójną klimatyzację Air Care Climatronic, indukcyjne ładowarki i mocniejsze porty USB-C, a w Multivanie i Californii wreszcie elektryczne domykanie bocznych drzwi i klapy.
Serwis i logistyka jak w szwajcarskim zegarku
Na sam koniec twarde dane z zaplecza, od których dosłownie kręci się w głowie. Jak wspominałem, sukces sprzedaży to jedno, ale serwis to drugie. Sieć serwisowa VGP to obecnie 450 punktów w 194 lokalizacjach. W tym półroczu zrealizowano w nich ponad 764 tysiące zleceń.
Codziennie z magazynu centralnego wyjeżdża 68 tysięcy części (łącznie 8,5 miliona sztuk o wadze ponad 10 tysięcy ton w pół roku!). Zamawiasz część do 17:00, rano o 8:00 jest w serwisie, niezależnie od tego, czy to centrum Warszawy, czy najdalszy zakątek kraju.
A cieszy to, że VGP inwestuje w Polskę, bo ma dwie fabryki we Wrześni oraz w Poznaniu, które korzystają nie tylko z naszych specjalistów, ale także z rodzimych dostawców podzespołów, a to przecież napędza naszą gospodarkę.
